Nowe przygody Mikołajka, Goscinny, René; Sempé, Jean-Jacques

Wojciech Orliński
07.11.2005 , aktualizacja: 22.02.2012 21:08
A A A Drukuj
Nowe przygody Mikołajka wydane przez Znak

Nowe przygody Mikołajka wydane przez Znak (Fot. Michał Sierszak / AG)

Czytelnicy mają święte prawo nieufnie odnosić się do wszystkich kontynuacji bestsellerowych cykli wydanych po śmierci autora. Tym razem jednak nieufność jest zupełnie nieuzasadniona - "Nowe przygody Mikołajka" to być może najlepsza książka w całym słynnym cyklu


Sekret tkwi w tym, że te przygody nie są wcale takie nowe. Powstały pół wieku temu, na kilka lat przed pierwszymi książkami z cyklu. Paradoks jest pozorny - po prostu zamieszczone tu opowiadania ukazały się dotąd tylko we francuskiej prasie popularnej. René Goscinny nie podpisywał ich jeszcze nawet swoim prawdziwym nazwiskiem, tylko pseudonimem Agostini.

Tworzone z myślą o publikacji w prasie popularnej teksty są mistrzostwem krótkiej formy. Jedno z najbardziej znanych opowiadań z tego tomiku - "Cukiereczek" - ma tylko 5700 znaków, czyli niewiele więcej niż ta recenzja.

Mimo to jest w nim kapitalna charakterystyka psychologiczna Mikołajka, jego taty, mamy i regularnych postaci drugoplanowych doskonale znanych z innych opowiadań: Maksencjusza, Rufusa, Alcesta i Kleofasa. Do tego wszystkiego jest tu zabawna intryga, kilka żartów sytuacyjnych i zaskakująca, dowcipna puenta. Gdybyśmy mieli współczesnych polskich pisarzy potrafiących tak pisać do tygodniowych dodatków prasy codziennej (jak Sempé i Goscinny dla "Sud-Ouest Dimanche"), trzeba by się w sobotę zapisywać na gazety u kioskarza.

"Mikołajek" narodził się jako satyryczny komiks. Na początku były rysunki Jeana-Jacques'a Sempégo w ilustrowanym magazynie "Le Moustique". Już w tych rysunkach obecny był jakiś trudny do ustalenia twórczy wkład René Goscinnego - środowisko francuskich zawodowych rysowników komiksów było wówczas nieliczne jak dziś środowisko ich polskich kolegów po fachu, wszyscy się w nim znali i podrzucali sobie nawzajem pomysły.

Z komiksów w końcu zrodziły się krótkie opowiadanka (dalej ilustrowane przez Sempégo), a z tych w końcu tematyczne książeczki, które znaliśmy dotąd. Jeśli tak dobre były te opowiadania, to jakie musiały być komiksy? Marzy mi się albumowe wydanie jeszcze wcześniejszej prehistorii "Mikołajka".

Te piekielnie zabawne opowiadanka są też interesującym dokumentem w historii obyczajów. Dzieciństwo Mikołajka jest, jak możemy się domyślać, bardzo szczęśliwe, chociaż od czasu do czasu musi on stanąć w kącie. Mikołajek żyje w czasach, w których młodzież trudna wychowawczo to młodzież, która je bułkę pod ławką, a nie podpala samochody na przedmieściach.

Jego rodzina wprawdzie jest karykaturą modelu patriarchalnego (zapracowany ojciec nie rozumie problemów domowych tak dobrze jak matka, która z kolei ma ich serdecznie powyżej uszu), ale funkcjonuje sprawnie. Dla obu twórców jednak wspomnienie szczęśliwego, stabilnego, mieszczańskiego dzieciństwa mogło dotyczyć najwyżej pojedynczych chwil.

Dzieciństwo Goscinnego upłynęło w Buenos Aires, gdzie jego ojciec - urodzony w Warszawie Stanisław Gościnny - dostał kontrakt jako inżynier chemik. Dzięki temu udało im się przeżyć wojnę, w której zginęli wszyscy krewni pozostali w kraju. Ojciec pisarza zmarł jednak w 1943 r., zostawiając utrzymanie rodziny na głowie nastoletniego René.

Urodzony w Bordeaux Sempé był z kolei mniej więcej w wieku Mikołajka, kiedy wybuchła wojna. We Francji przebiegała mniej makabrycznie niż u nas, ale jednak o dzieciństwie w stylu Mikołajka raczej już wtedy nie było mowy. Zwłaszcza jeśli się było niespokojnym duchem jak Sempé, który wcześnie opuścił dom rodzinny, by utrzymywać się z drobnych prac dorywczych.

Dla obu więc Mikołajek jest nie tyle wspomnieniem, co idealizacją tego, jak powinno przebiegać wzorcowe dzieciństwo - nawet z kłótniami, psotami, obrażoną mamą, poirytowanym tatą, wkurzającym Alcestem, snobistycznym Gotfrydem i nadętym Ananiaszem. Już za chwilę świat, w którym żyje Mikołajek, przestanie istnieć - on sam zapuści długie włosy, zacznie palić jakieś dziwne papierosy i pójdzie okupować Sorbonę. Z dzisiejszej perspektywy można jednak za nim odczuwać tym większą nostalgię.



René Goscinny, Jean-Jacques Sempé

"Nowe przygody Mikołajka"

przeł. Barbara Grzegorzewska

Znak, Kraków