O życiu na walizkach opowiada młoda stewardessa [WYWIAD]

- Skrzydlaty przystojniak zabierze mnie na Zanzibar, na Malediwy, na Sri Lankę, do Nepalu i do Indii - Olga, młoda stewardessa, pokochała lotnictwo już w dzieciństwie. Od trzech lat realizuje swoją pasję, pracuje na pokładzie samolotu. Prowadzi też bloga, na którym opowiada o swojej pracy.

Kobieca strona Gazeta.pl - Polub nas!

Olga od trzech lat pracuje na pokładzie samolotu i prowadzi bloga Życie stewardessy. Szczerze opowiada o swoim codziennym życiu, czym zjednuje sobie coraz więcej czytelników.

<< ZOBACZ ZDJĘCIA >>

Dzień z życia stewardessy

Pasażerowie często postrzegają personel wyłącznie jako osoby, które na pokładzie samolotu są po to, aby spełniać każde ich prośby. Zapominają o tym, że to od tych uśmiechniętych dziewczyn w dużej mierze zależy ich bezpieczeństwo:

- W pierwszej kolejności zapewniamy pasażerom bezpieczny lot, a następnie, dbamy o ich komfort. Jednak z punktu widzenia pasażera jesteśmy tylko kelnerkami, bo najczęściej widać nas z wózkiem, kiedy podajemy kawę czy serwujemy kanapki.

Olga Kuczyńskafot. Olga Kuczyńska

Ewakuacja samolotu to tylko 90 sekund

- Mało kto wie, że zanim zaczniemy latać, zanim podamy tę herbatę czy posiłek, musimy przejść szereg szkoleń, procedur, egzaminów. Tu nie chodzi tylko o serwis i obsługę klienta, ale przede wszystkim o to, by udzielić pomocy pasażerom w razie sytuacji awaryjnej albo problemów ze zdrowiem.

To bardzo ważne i stoi za tym wielka odpowiedzialność. Ludzie umierają, przechodzą zawały, dostają krwotoku także 10 000 metrów nad ziemią. Ambulans nie przyjedzie. Odpowiedzialny więc za pierwszą pomoc będzie kto? Personel.

Niewiele osób zdaje sobie sprawę także z tego, że na ewakuację samolotu mamy jedynie 90 sekund. Nikt o tym nie myśli lecąc na wakacje. Nasza codzienność to wykonywanie procedur zapewniających bezpieczeństwo, a dopiero w następnej kolejności obsługa pasażerów.

Olga Kuczyńskafot. Olga Kuczyńska

 

Rozmowa kwalifikacyjna

Olga już w wieku 13 lat, kiedy pierwszy raz podróżowała samolotem, wiedziała, że chce latać: - Wyobrażenia o wielkich podróżach, wielkiej przygodzie ciągle siedziały mi w głowie.

Na swoim blogu wspomina: - Początek mojej lotniczej drogi miał miejsce 9 sierpnia 2012 roku. Kiedy dowiedziała się o upadku linii OLT Express, do których chciała aplikować, zastanawiała się, co dalej: - Nie miałam pomysłu - tylko te linie robiły wtedy nabór. Kilka dni później otrzymałam ogłoszenie od znajomego.

Wysłała CV i nie musiała długo czekać na odpowiedź. Już następnego dnia została zaproszona do kolejnego etapu rekrutacji.

- Było dużo szczegółowych pytań. Wypełnialiśmy także formularze odnośnie naszego zdrowia. Pytano czy posiadamy tatuaże i, jeśli tak, to gdzie - dodaje już w rozmowie z kobieta.gazeta.pl.

Sukces okupiony ciężką pracą

Pierwsze szkolenia osłabiły nieco euforię związaną z dostaniem wymarzonej pracy, ale nie ostudziły zapału Olgi. Najwięcej czasu poświeciła na naukę języka angielskiego:

- W szkołach, wiemy jak jest, a na lekcje prywatne nie każdego stać. Siedziałam godzinami na Skypie i szukałam ludzi z różnych części świata, aby tylko nawiązać kontakt i móc popisać czy porozmawiać. Nie znałam ich, nie widziałam na oczy, ale byli dla mnie kopalnią wiedzy. Jak wiemy praktyka w języku jest najważniejsza.

- Dzięki temu byłam w stanie przejść rekrutację, a potem przejść szkolenie. Oczywiście nie było lekko, bo doszła specjalistyczna terminologia. Uczyłam się na pamięć, momentami płacząc, bo nawał wiedzy był ogromny.

Olga Kuczyńskafot. Olga Kuczyńska

Czasem, kiedy tęskni... śpiewa

Udało jej się dopiąć swego, zdała egzaminy i na ponad dwa lata związała swoją karierę z europejskim przewoźnikiem. Obecnie pracuje dla arabskich linii lotniczych. Mimo że tęskni za domem nie narzeka:

- Życie prywatne w tym zawodzie schodzi na dalszy plan. Mieszkam w Azji, więc nie mogę latać do domu wtedy, kiedy mam na to ochotę. Teraz będę w domu może za 4 miesiące, więc nie będę widzieć rodziny przez pół roku - opowiada 22-latka.

A na swoim blogu dodaje: - Gdy moi znajomi wychodzą za mąż, żenią się, mają dzieci, ja szukam kolejnego miejsca na mapie do zdobycia...

Nawet daleko od domu Olga potrafi przemycić polskie akcenty. Ma dystans do siebie, olbrzymie poczucie humoru i... niesamowity głos. Talent doskonaliła na deskach Teatru Buffo, z którym była związana w dzieciństwie.

Tak jakoś mi góralsko... Na zewnątrz ponad 30 stopni, nie wychodzę, śpiewam! I kto powiedział, że nie może być polskich...

Posted by „Życie stewardessy” on 8 październik 2015

Olga Kuczyńskafot. Olga Kuczyńska

To nie jest praca na całe życie

Olga, choć nadal zakochana w lotnictwie, twardo stąpa po ziemi:

- To nie jest praca na całe życie, źle wpływa na zdrowie. Poza tym jest coraz więcej pracy, mamy więcej lotów niż stewardessy przed laty. Zapotrzebowanie na tego typu transport rośnie. Personel pracuje więcej niż kiedyś. Ciągłe zmiany ciśnienia, promieniowanie, niedotlenienie robią swoje.

Kolejna kwestia to samo życie na walizkach. Posiadanie rodziny nie jest łatwe. Wiele kobiet "schodzi na ziemię", bo chce ustabilizować swoje życie. Latanie to wieczny pośpiech, nieprzespane noce. Śpisz w dzień, pracujesz w nocy, a potem na odwrót. Do tego dochodzi zmiana czasu. Wielu traktuje to jako piękną przygodę na kilka lat.

.fot. Olga Kuczyńska

Nawet kolor szminki jest podany

Wyprasowany mundur, kołnierzyk zapięty pod szyję, przyklejony uśmiech i czerwona szminka - kto choć raz leciał samolotem doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że stewardessy mają bardzo precyzyjnie wyznaczony dress code:

- Standardy odnośnie ubioru są z góry narzucone i egzekwowane przez linie. Zawsze na szkoleniu poruszany jest temat, jak do pracy należy przychodzić, i jak należy wyglądać. Tylko niektóre linie zapewniają kursy makijażu. Jednak we wszystkich szminka jest obowiązkowa, w niektórych liniach jest podany nawet numer koloru.

O urodę stewardessy dbają nie tylko dlatego, że jest to od nich wymagane. Jak podkreśla Olga ciągłe latanie, klimatyzacja, zmiany ciśnienia bardzo wysuszają skórę:

- Latając musimy zwrócić szczególną uwagę na to, żeby nawadniać organizm, ponieważ powietrze w kabinie jest suche. A to źle wpływa na nerki, włosy, skórę. Loty są o różnych godzinach i jemy bardzo nieregularnie. Warto więc zaopatrzyć się w przekąski, które będą źródłem witamin.

Nawilżanie rąk, nakładanie makijażu na nawilżoną twarz to klucz do tego, by zachować skórę w dobrym stanie. To praca na nogach. Problemem są pękające naczynka krwionośne, a później żylaki. Ważny jest ruch i ćwiczenia.

Olga Kuczyńskafot. Olga Kuczyńska

Problemy nie mogą wpływać na jakość obsługi

Stewardessa to też człowiek. Miewa lepszy i gorszy dzień: - Praca sprawia mi przyjemność, bo uwielbiam być wśród ludzi. Wiadomo, że zdarzają się gorsze dni, ale nigdy nie zabieram na pokład problemów prywatnych. Moje problemy nie mogą wpływać na jakość obsługi. Uśmiech jak uśmiech. Najważniejsze, aby był szczery, bo pasażer rozróżni ten nienaturalny.

W ciągu kilku lat pracy nauczyła się bezbłędnie rozpoznawać, skąd pochodzą podróżni:

- Poznajemy narodowość pasażerów po wyglądzie, po rysach twarzy, po posturze. I to nie jest kwestia nawet tego, że trzeba usłyszeć język. W wielu przypadkach, bez większego problemu jestem w stanie powiedzieć, kto jest skąd. Tę umiejętność nabywa się właśnie pracując na pokładzie z ludźmi z różnych państw. Mając z nimi styczność człowiek uczy się, po czym rozpoznać daną narodowość.

Olga Kuczyńskafot. Olga Kuczyńska

Rady dla kandydatek

Olga ma kilka rad dla dziewczyn, które chciałby podążyć jej drogą:

- Przede wszystkim polecam przemyśleć decyzję, bo to zmiana życia o 180 stopni, mnóstwo wyrzeczeń. Szczególnie, kiedy lata się dla zagranicznych linii i w grę wchodzi przeprowadzka. Ponadto to ciężka, fizyczna praca. Ze względu na pracę w różnych porach dnia, zmęczenie znacznie bardziej się odczuwa.

Niemniej jednak w lotnictwie można się tylko zakochać. Jest to niezapomniana przygoda na całe życie.


<< ZOBACZ ZDJĘCIA >>