Wiosna i kwiaty

"Kwiaty na wiosnę? Odkrywcze!" - ironicznie podsumowała starania stylistów Miranda Priestly - redaktor naczelna fikcyjnego miesięcznika Runway - i jedna z bohaterek powieści "Diabeł ubiera się u Prady". W rzeczywistym świecie szefowe chyba wszystkich największych tytułów zgodziły się na kwiatowe stylizacje bez mrugnięcia okiem. Dlaczego? Bo kwiaty w tym sezonie zaskakują: są trójwymiarowe.

Sukienki z wybiegów zakwitły i to dosłownie. Prym wiedzie duet Dolce & Gabbana. Ich kwiatowe projekty to prawdziwe arcydzieła. Nie dziwi więc, że wystąpiły we wszystkich możliwych sesjach fotograficznych poświęconych trendom. Jasnoniebieskie suknie usiane białymi orchideami, a także ciemniejsze amarantowe wersje w drobne czarne pąki są niezwykle efektowne.

Projetk: Dolce & Gabbana (Fot. EAST NEWS)

Jak to bywa z trendami, kreatorom z różnych stron świata towarzyszyła telepatia. I tak Alber Elbaz w kolekcji dla domu mody Lanvin wykorzystał podobny pomysł, z tym że kwiaty w jego wydaniu są nieco mniejsze i bardziej kolorowe.

Projekt: Fendi (Fot. EAST NEWS)

Karl Lagerfeld również zaadaptował kwiatową tendencję. W kolekcji Fendi na szyfonowych sukienkach przysiadły cieniowane róże. Alexander McQueen w tym sezonie zafascynowany teorią Darwina także dał się uwieść kwiatowym motywom. Drobne żółte kwiatki znalazły miejsce nie tylko na sukienkach, lecz także na torebkach i butach.

Christopher Bailey u Burberry wyraźnie zainspirował się wojskowym kamuflażem, co da się zauważyć także u Wunderkind. Kolory ziemi, zgniłe zielenie, bure szarości zaskakują trójwymiarową fakturą, przybierając kształty liści i kwiatowych płatków.

Projekt: Marni (Fot. EAST NEWS)

Kwiatowa biżuteria to od wielu sezonów specjalność Consuelo Castiglioni, dyrektor kreatywnej i głównej projektantki Marni. Intensywne kolory, duży rozmiar i egzotyczny klimat - tak prezentują się naszyjniki i bransoletki jej autorstwa. Niezwykłe i oczywiście trójwymiarowe odmienią nawet najbardziej klasyczny strój.

Jak wcielić kwiatowe zjawisko w codzienne życie? Wystarczy broszka. Albo dwie. A dla odważnych od dziesięciu w górę. Zasada? Trzymajmy się jednego koloru. Chyba że chcemy przypominać kolorowy bukiet. Ale ten lepiej niech pozostanie na swoim miejscu, czyli w wazonie.

Harel

 

Czytaj w Znam.to: Pachnące błoto w domowym SPA 

Więcej o: