Mistrz i jego muza - Givenchy i Hepburn

"Nie ma kobiety, która nie marzyłaby o tym, by wyglądać jak Audrey Hepburn." - to słowa samego Huberta de Givenchy...

Poznali się w wyjątkowych okolicznościach. Ona potrzebowała strojów do nowego filmu, on myślał, że odwiedziła jego pracownię słynna aktorka, miss Hepburn. Kiedy zobaczył chłopczycę ubraną w spodenki i koszulkę, przekonał się, że w jego pracowni nie ma Katherine Hepburn, o której myślał. Pomyłka okazała się jednak początkiem wyjątkowej przyjaźni. Hubert pozwolił Audrey wybrać stroje z gotowej kolekcji. Tym sposobem w "Sabrinie" (1954) możemy podziwiać przepiękną białą suknię z dużymi haftami i odpinanym trenem, dopasowaną czarną sukienkę z wiązaniami na ramionach, która podkreśla szczupłą talię Audrey (warto też zwrócić uwagę na nakrycie głowy) oraz wyjątkowy kostium z toczkiem - bardzo elegancki!

Po "Sabrinie" były kolejne produkcje, w których stroje Huberta nosiła Audrey. I choć w "Sabrinie" projektant nie został wymieniony w czołówce (za stroje laury zebrała Edith Head), w kolejnych produkcjach jego nazwisko pojawiało się zawsze. I tak stroje Huberta pojawiły się m.in. w "Zabawnej buzi", ciepłym, tanecznym filmie z Fredem Astaire.

fot. East News

Kolejnymi produkcjami, które warto znać ze względu na grę Audrey i stroje Givenchy to "Śniadanie u Tiffany'ego" i "Szarada". O strojach Audrey w tych filmach przeczytasz więcej na Szmatrix.blox.pl .
Szmatrix

 

Więcej o: