NASZ TEST: Zabieg głęboko nawilżający na twarz

W ramach cyklu trzech zabiegów, mających za zadanie nawilżyć i odżywić skórę po lecie, przetestowałyśmy na własnej skórze "Ukryte Pragnienie", zabieg na twarz dostępny w Instytutach Dermika.

Regenerację skóry po lecie rozpoczęłyśmy od zabiegu na ciało (przeczytaj Czekoladowy zabieg brązujący z peelingiem) oraz regeneracji skóry dłoni i stóp (Zabieg regenerujący So Smooth). Ostatnim z serii jest "Ukryte Pragnienie", zabieg intensywnie nawilżający skórę twarzy, szyi oraz dekoltu.

Opis: Ekskluzywny zabieg, którego celem jest radykalne zwiększenie nawilżenia skóry, zapewniające młodzieńczą jędrność, sprężystość i witalność.

Przeznaczony dla każdego typu cery, nawet wrażliwej i skłonnej do podrażnień, przesuszonej, odwodnionej w wyniku nadmiernego opalania.

Działanie:

- głęboko nawilża - poprawia przenikanie wody do naskórka (dzięki czynnikowi stymulującemu kapilary wodne, NMF oraz algom)

- regeneruje barierę hydrolipidową naskórka (kwas gammalinolenowy, fitosterole, skwalen, witamina E)

- wygładza i przynosi ulgę skórze (olejek jojoba, koenzym Q10, biopolimery)

Czas trwania: 1 godzina 20 minut

Cena: 230 zł

Miejsce: Instytut Dermika Salon&Spa, ul. Gen. Józefa Zajączka 9a w Warszawie.

materiały Dermika

Osoba testująca
: Alicja, redaktorka Luli Look

Po przybyciu do Instytutu przywitała mnie kosmetyczka, pani Ula. Pozostawiła mnie na kilka minut w gabinecie, gdzie miał odbyć się zabieg prosząc bym założyła specjalny peniuar i położyła się wygodnie na łóżku. Następnie zostałam przykryta kocem frotte dla zachowania komfortu termicznego ciała. 

Zabieg rozpoczął się od demakijażu twarzy przy użyciu delikatnego mleczka oraz toniku intensywnie nawilżającego, któremu towarzyszył relaksujący masaż. Kosmetyczka uczuliła mnie na kwestię odpowiedniego demakijażu - należy wykonywać go ruchami okrężnymi zgodnie z przebiegiem mięśni twarzy (od środka do zewnątrz), zaś resztki toniku należy osuszyć chusteczką, w przeciwnym razie woda z naskórka wyparowuje wraz z pozostałościami toniku (wysuszanie skóry).

Kolejnym etapem był peeling enzymatyczny. Po upływie 5 minut od nałożenia, kosmetyczka ściągnęła go z twarzy i szyi metodą tzw. gumkowania (rolowania kawałek po kawałku) dla lepszego efektu. Natomiast przy skórze bardzo wrażliwej peeling zmywany jest wodą. Po tym etapie skóra była wyjątkowo miękka i wygładzona (nie osiągnęłam podobnego efektu w domu stosując  peelingi mechaniczne).

Następnie kosmetyczka nałożyła mi na twarz Bioaktywną Ampułkę Nawilżającą (nie udało mi się dowiedzieć, co znajduje się w jej składzie, gdyż receptura jest tajemnicą handlową firmy Dermika). Dla lepszej penetracji naskórka przez substancje aktywne pani Ula zastosowała masaż ultradźwiękami (sonoforeza), wykonywany przy pomocy niewielkiego urządzenia z metalową, płaską końcówką. Trwało to 10 minut. 

 allegro.pl

I tu czekała na mnie miła niespodzianka (o której nie wspomina się w opisie zabiegu dostępnym na stronie internetowej). Pani Ula nałożyła na moje dłonie maseczkę regenerująco-wygładzającą, następnie foliowe rękawiczki, zaś na nie - rękawice frotte, by wzmocnić efekt odżywienia skóry dłoni. Potem przeszłyśmy do dalszej pielęgnacji skóry twarzy, szyli i dekoltu.

Po wchłonięciu substancji dostarczonych przez ampułkę, moja skóra otrzymała kolejny zastrzyk w postaci Intensywnie Nawilżającego Koncentratu, a po chwili kosmetyczka wmasowała w skórę kilka kropel Lipokoncentratu Wygładzającego (w przypadku skóry dojrzałej, na tym etapie stosuje się także olejek z koenzymem Q10).

Sądziłam, że to już koniec zabiegu, ale okazało się (ku mojemu miłemu zaskoczeniu), że na twarz i szyję zostanie jeszcze nałożona maska algowa.

 materiały Dermika

Wykazuje ona działanie nawilżające i kojące skórę suchą skórę. Po jej nałożeniu, kosmetyczka pozostawiła mnie w gabinecie w towarzystwie relaksującej muzyki. Maska aplikowana jest także na oczy i usta, więc można oddychać tylko nosem (jeśli ktoś obawia się tego typu pełnego "zamaskowania", można poprosić o położenie alg z pominięciem okolic oczu). Po upływie 20 minut struktura maski przechodzi w żelowy płat, który jest ściągany ze skóry w jednym kawałku.

Na koniec kosmetyczka wklepała w moją skórę krem nawilżający i ściągnęła z dłoni resztki maski odżywczej. 

Podsumowując: Jest to bardzo przyjemny i efektywny zabieg, określiłabym go mianem "nawilżająco-odżywczej bomby". Moja, dość sucha (choć skłonna do przetłuszczania) potrądzikowa skóra "wypijała" łapczywie wszystkie substancje nawilżające. Skóra wygląda po nim bardzo świeżo, jest wygładzona i miękka (zniknęły zmarszczki mimiczne, z którymi ciągle walczę). Taki efekt utrzymał się przez około 2-3 dni. Polecam osobom, które często się opalają, sporo czasu spędzają w klimatyzowanym pomieszczeniu lub jako szybką regenerację przed tzw. wielkim wyjściem.

W Instytucie powiedziano mi, że warto zastosować serię 8-10 zabiegów (z częstotliwością 1-2 razy w tygodniu), wówczas efekt nawilżenia będzie głęboki i trwały.

alat

Zobacz też:

NASZ TEST: Krem do cery wrażliwej i odwodnionej

 

Więcej o: