Limitowane kolekcje gwiazd - jak to działa?

Sława będąca twarzą marki zapewnia rozgłos, ale coraz rzadziej wpływa na wzrost sprzedaży. Firmy ratują się więc zatrudniając gwiazdy w roli projektantów.

Firmy na przeróżne sposoby starają się przyciągnąć naszą uwagę i nakłonić nas do wybrania ich produktu. Luksusowe logo, ani status jaki zyskuje użytkownik danej marki już nie wystarczają. Walka o klienta przeniosła się więc na inne pole a co najciekawsze, zwłaszcza w przypadku branży modowej, nie odbywa się ona w sferze projektowania czy kreacji. Firmy nie konkurują też ceną, lepszą jakością ani ofertą dopasowaną do naszych potrzeb, ale stawiają na sławne nazwiska. Czy ma to sens?

Reguła autorytetu jest niezwykle silna i ma bardzo wiele wspólnego z modą. Autorytet w połączeniu z naśladownictwem, to podstawa działania branży modowej. Gwiazda, ikona mody, czy nawet lider opinii z danego środowiska są wyznacznikiem poziomu do którego trzeba dążyć. Oni wybierają coś, a tłum ich naśladuje, bo skoro dana rzecz została przez nich zaakceptowana oznacza to, że jest bezpieczna a założenie jej nie narazi nas na szykany. Większość społeczeństwa należy bowiem do grupy naśladowców a tylko 2,5 % to innowatorzy. Zapewne wiele fanek mody poczuje się urażonych, ale niektóre z nich nawet nie zauważają, że wyglądają jak reszta. Ludzie noszą to samo, kupują w tych samych sieciówkach opierając się na tych samych, narzuconych trendach, zestawiają rzeczy w podobny sposób i bardzo często wyglądają, jak klony. Niestety większość z nas należy do grona konformistów a oni czują się dobrze, gdy pasują do reszty. Dlatego wybór musi być bezpieczny, zaakceptowany przez kogoś, potwierdzony. Tę rolę odgrywa autorytet.

Nie dziwne więc, że marki postanowiły postawić na znane nazwiska. Początkowo gwiazdy, sławne modelki, czy osoby znane z dobrego gustu były jedynie twarzami marki i to działało, ale czasy się zmieniły. Pierce Brosnan w reklamie Vistuli miał utwierdzić bogatych Polaków, że garnitury naszej rodzimej marki są światowej klasy i mogą się równać z wyrobami Włochów, czy Francuzów. Nie przekonało to konsumentów, ponieważ zdajemy sobie sprawę, że gwiazda zgodzi się na "wszystko", jeśli cena jest odpowiednia. Sławne nazwisko w reklamie zaczęło wpływać jedynie na rozpoznawalność marki i przestało przekładać się na sprzedaż produktów. Co sezon zmieniała się gwiazda występująca w reklamie a w natłoku znanych twarzy pojawiających się w mediach konsumenci przestali za tym nadążać. Trzeba było znaleźć nowy sposób na dotarcie do mas i firmy postanowiły wykorzystać gwiazdy w roli projektantów.

Globalne marki sportowe wykorzystywały sławę koszykarzy, którzy sygnowali najnowsze modele butów swoim nazwiskiem. Sportowcy często brali udział w procesie kreacji mówiąc co można udoskonalić w danym modelu, jednak nie zajmowali się projektowaniem. Pozostałe marki nie mogły być w tyle, ale zamiast jednego modelu proponowały sławom stworzenie limitowanych kolekcji, jak choćby linia sióstr Cruz dla Mango, Scarlett Johannson dla Reeboka czy Madonny dla H&M. Z tych wszystkich kooperacji najbardziej udaną i najtrafniejszą była ostantnia. Dlaczego? Ponieważ Madonna znana jest z doskonałego wyczucia mody. Jaki styl ma Penelope czy Scarlett? Kobiecy, klasyczny, ale czy naprawdę tak charakterystyczny, że zasługuje na powielenie? To pytanie zadali sobie zapewne przedstawiciele Topshop i doszli do genialnego wniosku. Postawili na osobę, która jest współczesną ikoną mody. Znaną nie z tego, że umiejętnie korzysta z porad stylistów i świetnie wygląda na oficjalnych imprezach, ale podziwianą za jej własny, codzienny styl. Wybrali Kate Moss, by zaprojektowała dla nich swoją autorską kolekcję i to był strzał w 10! Gwiazda nie tylko akceptowała projekty, ale brała udział w procesie kreacji, tak samo podczas jej ostatniej współpracy z francuską firmą Longchamp.

Najważniejsze w wyborze sławnej osoby jest to, by wydawała się wiarygodna w roli projektanta. Ostatnio głośno było o decyzji przedstawicieli firmy Halston, którzy zdecydowali się zatrudnić Sarah Jessicę Parker. Po długich spekulacjach i oczekiwaniach zainteresowanych ogłoszono, że aktorka ma się zająć projektowaniem dla drugiej marki Heritage, a nie flagowej Halston. Fani mody i projektów Marios Schwab odetchnęli z ulgą, że nie będzie kolejnej katastrofy, jaka miała miejsce w firmie Ungaro. Wszyscy zgodnie twierdzili, że odtwórczyni Carrie Bradshaw byłaby idealną twarzą dla trochę zapomnianej już marki, ale zupełnie nie nadaje się do projektowania, co potwierdziła klapa jej marki Bitten.

Jaki z tego wniosek? Jeśli stawiać to na kogoś, kto się na tym zna, choć to niestety nie gwarantuje sukcesu. Styl Sarah Jessiki Parker nie pokrywa się z tym co nosi jej serialowa bohaterka a przecież za to, jak wygląda w "Seksie w wielkim mieście" kochają ją tłumy. Autorem jej scenicznego wizerunku jest Patricia Field i to ona powinna zostać zaproszona do współpracy, ale jej koleżanka po fachu, słynna Rachel Zoe nie sprawdziła się próbując odświeżyć markę Halston. Jak widać firmy stawiające na efekt aureoli, chcące wykorzystać blask gwiazdy mają coraz cięższy orzech do zgryzienia, bo która ze sław poza sprawdzoną Kate Moss naprawdę nadaje się do projektowania i nie będzie jedynie figurantem, który szybko zostanie zdemaskowany?

Karolina Lewczuk

 

Gwiazdorskie projekty czyli  - Show biznes
Karolina L.

 


Moda na planie "Seksu w wielkim mieście 2"

Czytaj w Znam.to: Błyszczyk Nivea Natural, ale nie Volume

Więcej o: