Dior haute couture w stylu "Mad Men"

Czy Bill Gaytten zdołał się zrehabilitować po ostatniej porażce?

Do serialu „Mad Men” porównała wczorajszy show Alexandra Shulman z Vogue UK. Z estetyką hitu amerykańskiej telewizji łączą show Diora fryzury - lekko falowany bob z bocznym przedziałkiem. Karlie Kloss, Sigrid Agren i Josephine Skriver wyglądały zupełnie jak Betty Draper. Był jeszcze jeden mocny amerykański akcent - „Video Games” Lany del Rey w podkładzie.

Jednak główną inspiracją dla Diora był sam Dior. Christian Dior. Podwaliny mody lat 50. projektant położył na długo przed wydarzeniami pokazanymi w „Mad Men”. Chodzi oczywiście o kamień milowy w historii mody, „New Look” albo „La Ligne Corolle” z pierwszej kolekcji projektanta w '47 r. Litery „A” i „H” wyznaczały nową sylwetkę elegantki - bardzo mocno wciętą w talii, z rozszerzającą się linią ramion i dekoltu i bardzo rozkloszowaną spódnicą. Oczywiście John Galliano wielokrotnie odnosił się do tej spuścizny, reinterpretując zarówno słynny kostium „Bar Suit”, jak i oparte na podobnej sylwetce suknie balowe Christiana Diora.

fot. East News

Jednak nigdy powrót do korzeni nie był tak wyraźny. Gaytten otwarcie mówił, że kolekcja miała być pogłębioną analizą tożsamości domu mody, swoistym zdjęciem rentgenowskim Diora. Dlatego królują w niej tkaniny przezroczyste, odsłaniające konstrukcję ubiorów, ich krój i drobiazgowe wykończenie. Ten hołd złożony założycielowi domu mody to źródło zachwytów, jak i krytyki kolekcji. Mark Holgate z amerykańskiego Vogue'a docenił piękne detale kolekcji, ale grzmiał nad brakiem „przywódcy”, który nadałby Diorowi nowy kierunek, tak jak Phoebe Philo w Céline i Ricardo Tisci w Givenchy. Trudno się z tym nie zgodzić - Bill Gaytten pracuje na fundamentach zbudowanych przez słynnych poprzedników. Ale za to jak je wypełnia...

Mimo pewnej wtórności, nowa kolekcja Dior haute couture jest oszałamiająco piękna. Jeśli jesienna porażka była karykaturą sylwetek Diora, to nowa kolekcja jest najbardziej pracochłonną laurką świata. Spuścizna mistrza została tu potraktowana z szacunkiem, a kapitalny pomysł z przezroczystymi tkaninami to deklaracja: „Patrzcie, to nadal ten sam Dior. Nadal kroimy perfekcyjne fasony i nadal zatrudniamy genialnych krawców i hafciarzy”. Bogactwo kształtu plis, falban i falbanek zachwyca jak dawniej, a stosunkowa oszczędność kolorów, wydobyła grę cieni przejrzystych warstw.

W kreacjach dziennych pojawiły się motywy z wzornictwa połowy XX wieku - pepitka i delikatna kratka,  ale także akcent współczesny - skóra o krokodylej strukturze. Efektowny finał z sukniami balowymi nawiązywał do splendoru Galliano: ekstremalnie rozszerzane od talii suknie balowe, przepych piór i falbanki w finałowej czerwonej kreacji prezentowanej przez Aymeline Valade. Naszą uwagę zwróciła też szaro-czarna suknia z kokardą,  nawiązująca do rysunków samego Diora.
Dior haute couture wiosna 2012
Nie sposób udowodnić, że Bill Gaytten ma nowoczesną wizję, która wyznaczy dla Diora nowy kierunek. Pokazał jednak, że umie czerpać z tradycji i pokazywać ją w nowych, efektownych odsłonach. Może to strategia LVHM wobec domu mody Dior? Wycisnąć jak najwięcej z tożsamości marki, zanim Galliano zastąpi kolejny wizjoner i na zawsze zmieni jej oblicze? Gaytten zdaje się nie przejmować spekulacjami o rychłym zatrudnieniu Rafa Simmonsa i spokojnie pracuje nad pięcioma nowymi kolekcjami (!).

Zobaczcie całą kolekcję w GALERII
Dior haute couture wiosna 2012

Sukces czy odcinanie kuponów?

Natalia Kędra

Zobacz też:

Powrót Versace do haute couture - hit czy kit?

Czy Bill Gaytten tym razem poradził sobie z kolekcją haute couture?
Więcej o: