Marta Żmuda Trzebiatowska kobietą Bohoboco No 1 - premiera perfum

O kompozycji zapachu, o wyjątkowej ambasadorce i pięknej kampanii rozmawiałam z duetem Bohoboco.

Wczoraj wieczorem w warszawskim butiku Bohoboco odbyła się premiera pierwszych perfum duetu Kamil Owczarek i Michał Gilbert Lach, Bohoboco No 1. Na ambasadorkę intrygującego zapachu projektanci zdecydowali się wybrać jedną z piękniejszych polskich aktorek, Martę Żmudę Trzebiatowską, która moim zdaniem spełniła się w tej roli fantastycznie. Jak zrodziła się tak współpraca i zapach, to zdradzili mi w naszej krótkiej rozmowie.

 

Lula.pl: Kamilu, Michale - jak pachnie kobieta Bohoboco?

Michał Gilbert Lach: Intrygująco, zmysłowo, kontrastowo.

Kamil Owaczarek: Na pewno nie jest to zapach, który budzi skojarzenia z czymś, co było wcześniej. Z takim zapachem kobiety nie miałem okazji się jeszcze zetknąć.

M.G.L.: Bo każdy, kto miał okazję powąchać, chciał od razu porównać to do jakiegoś innego zapachu, typu: daj mi powąchać jeszcze raz, zobaczę z czym mi się kojarzy. To jest taka polska mania.

Lula.pl: A wiecie, z czym mi się kojarzy? (śmiech) Z kościołem.

M.G.L.: No i dobrze, ważne, że nie z żadnym zapachem, bo każdy chciał to porównać do perfum, które już istnieją.

Lula.pl: A dokładniej z kadzidłem kościelnym. Najpierw jest ta mocna i przeważająca nuta wanilii, a z czasem przypomina mi zapach kadzidła kościelnego.

M.G.L.:: To jest właśnie ta mieszanka drzewa cedrowego, pieprzu i właśnie tej wanilii. I to, co się nam najbardziej w tym zapachu podoba to to, że fajnie wchodzi w reakcje ze skórą i na każdej pachnie inaczej.

K.O.: Ważne jest jeszcze to, że ten zapach nie drażni. Wiele osób z czasem się do niego przyzwyczaja i z czasem przestaje go czuć, a tak naprawdę on dalej pachnie. I właśnie to jest jedna z zasad perfum. Jeżeli przestaje się je czuć to znaczy, że są dobrze dobrane, że nie przeszkadzają i nie skupiasz się na tym, jak pachnie, tylko ten zapach wtapia się w ciebie i tworzy aurę wyczuwalną dla innych osób, ale dla ciebie już nie.

M.G.L.:: I muszę też dodać, że wiele osób, które miały okazję testować nasz nowy zapach No 1 mówi, że uwielbia go na drugi dzień i że jest wyjątkowo trwały (Przyłączam się do tej grupy, o której wspominał Michał, bo zapach jest niezwykle trwały - przypis red.)

Lula.pl: A wracając do kompozycji zapachu, co znajdziemy w nim jeszcze oprócz wspomnianej już wcześniej wanilii i pieprzu?

Bohoboco: Serce zapachu to wanilia i pieprz, a otoczka to gałka muszkatołowa i drzewo cedrowe.

Lula.pl: Wspominaliście mi, że praca nad zapachem trwała ponad 2 lata. Dlaczego tak długo? Mieliście odmienne wizje?

M.G.L.:: Nieeeee, to niestety tyle trwa. Perfumy tworzone były we Francji. Najpierw był pomysł, potem spisaliśmy sobie listę, było to przynajmniej ze 20 różnych mieszanek. Esencje wytworzonych mieszanek zostały do nas przesłane. Z tego wybraliśmy około pięciu, potem drobne poprawki i w końcu wybraliśmy dwa. I wtedy zaczęły się schody, bo bardzo trudno było nam się zdecydować. Te dwie mieszanki były bardzo podobne do siebie a jednocześnie tak różne, najchętniej wypuścilibyśmy dwa zapachy.

K.O.: Ale prawda też jest taka, że trudno jest opisać zapach. To tak jak z kolorem. Dla jednego może być beżowe, dla drugiego bardziej różowe a dla trzeciego w ogóle szare. I mówienie o zapachu świeżo zmielonego pieprzu, dla każdego jest inaczej odczuwalne.

M.G.L.: I wtedy pojawia się Marta Żmuda Trzebiatowska, która pomogła rozwiązać nam ten rebus. I nawet sama wtedy rzuciła tak ad hoc, że mogłaby zostać twarzą tych perfum. I jak doszliśmy do etapu kampanii, to nie mogliśmy postąpić inaczej.

K.O.: Fajne w tym wszystkim jest to, że Marta bardzo lubi ten zapach i się z nim identyfikuje - i dlatego też między innymi stała się twarzą Bohoboco No 1. Nie ma tu żadnej sztucznej kreacji.

 

Marta Żmuda Trzebiatowska premiera perfum Bohobocomat.prasowe

 

Lula.pl: A co z flakonem? Skąd pomysł na taki a nie inny kształt? No i nazwa?

M.G.L.: Flakony były robione we Włoszech. Od początku było wiadomo, że musi być on prosty i klasyczny i taki udało nam się stworzyć.

K.O.: No 1 bo są pierwsze w kolejności. Poza tym to nawiązanie do tradycji perfumiarstwa. Chanel No 5 mają taką nazwę, bo stworzone zostały jako 5 w kolejności kompozycja. Poza tym nie chcieliśmy dodawać jakichś zbędnych ozdobników i haseł typu ekstaza albo coś w tym stylu (śmiech)

M.G.L.: I każda następna będzie miała kolejny numer.

K.O.: Flakon, potem opakowanie, później psikacz, każda część perfum jest przemyślana, potem długo omawiana a to zajmuje czas.

Lula.pl:Czyli można powiedzieć, że to taka mała suknia ślubna (śmiech).

Bohoboco:Nawet taka całkiem duża suknia ślubna. Bo i suknia, i opakowanie, i każda część sprowadzana jest z innego kraju. Trzeba było trochę na to wszystko poczekać. Nam też się na początku wydawało, że to pół roku i perfumy będą a tu zleciały 2 lata. No i warto jeszcze wspomnieć o tym, że perfumy podobnie jak wino muszą w beczce leżakować min. 3 miesiące, więc to jeszcze rozciągnęło wszystko w czasie.

Lula.pl: Ok. Ale skąd w ogóle taki pomysł, że teraz stworzycie zapach dla kobiety Bohoboco?

Bohoboco: Ta idea zrodziła się podczas jednej z naszych podróży i odwiedzin u jednego z perfumiarzy, u którego mieliśmy okazję tego wszystkiego namacalnie spróbować i to był taki zapalnik.

 

Kampania reklamowa pierwszych perfum Bohoboco - backstagefot. Katarzyna Czubak

 

Projektanci dla swojej ambasadorki stworzyli wyjątkową czarną suknię, którą możemy zobaczyć w reklamie i na zdjęciach.  I ta przepiękna kreacja, w której podziwiać możemy Martę Żmudę Trzebiatowską, to zamknięcie tego zapachu w kobiecym ciele. Suknia ta jednocześnie emanuje lekkością i słodkością, a z drugiej strony jest ciężka i mocna w wyrazie. Taki jest również nowy zapach Bohoboco, który od dzisiaj możecie nabyć w jednym z butików projektantów.

Cena to około 230 zł za 50 ml.

 

autor: Katarzyna Czubak

Więcej o: