Blogowanie niebezpiecznie wciąga [WYWIAD]

02.01.2013

fot.Archiwum prywatne/ kolaż lula.pl

Na swoim blogu Beautyicon.pl dzieli się opinią o przetestowanych kosmetykach. Blogerka kosmetyczna Agata Choromańska zdradza nam, jak pasja stała się sposobem na życie, bez którego kosmetyku nie mogłaby żyć, a na jakich się zawiodła.

Magdalena Bloch: Skąd pomysł na założenie bloga? Czy był to Pani pomysł czy ktoś go Pani  zasugerował?

Agata Choromańska: Wszystko zaczęło się w 2006 r. kiedy to byłam stałą czytelniczką blogów i portali zagranicznych. Moją główną inspiracją była strona www.temptalia.com. W tamtym czasie, w Polsce nie funkcjonował ani jeden blog kosmetyczny prezentujący testy produktów. Zawsze lubiłam kosmetyki i miałam ich dużo, chciałam tą pasją podzielić się także z polskimi internautami. Najpierw na bloga zaprosiłam koleżanki, wkrótce okazało się, że robienie rzeczywistych zdjęć kosmetyków poparte opinią stało się najbardziej użytecznym źródłem informacji, na blogu pojawiło się więcej komentujących, a w sieci więcej blogów...

Czy prowadzenie bloga to dla Pani sposób na życie czy jedynie pasja?

Blogowanie niebezpiecznie wciąga. Mam tu na myśli fakt, że pasja może w pewnej chwili stać się sposobem na życie... Za pośrednictwem bloga miałam okazję poznać wiele ciekawych i fajnych ludzi, z którymi mam teraz stały kontakt. Pasja niesie za sobą podejmowanie wyzwań, pojawiających się projektów, które chce się zrealizować, szczególnie wtedy kiedy się nią po prostu ''żyje''.

Czy fakt, że prowadzi Pani bloga przekłada się również na Pani prywatne życie? (ograniczyła Pani np. życie towarzyskie lub musi Pani często wyjeżdżać? itp.)

Z pewnością tak. Jeżeli się ma pasję, to bywa tak, że wiele innych spraw spada na dalszy plan, jeżeli się coś wykonuje z pasją to pojawia się moment, kiedy okazuje się, że brakuje czasu na bardziej przyziemne sprawy. Ja staram się robić to, co najbardziej lubię w najlepszy możliwy sposób... A moją pasją prócz kosmetyków jest fotografia. Do każdej prezentacji na blogu solidnie się przygotowuję, szukam inspiracji, odpowiednich materiałów i robię wiele zdjęć, niekiedy powtarzam je parę razy, aby móc porównać efekt, wybrać najlepsze możliwe ujęcia.

Co do wyjazdów, w ostatnim czasie pojawia się ich więcej... Kiedy blogowanie jeszcze ”raczkowało”, a firmy nie były przekonane do współprac z blogerami, zdarzało się to bardzo rzadko. Teraz kiedy o tej ''branży'' mówi się coraz głośniej, jesteśmy zapraszane na różnego rodzaju eventy. Są to zazwyczaj spotkania zapoznawcze z daną marką i jej produktami, ale również od kiedy grupa blogerek znacząco się poszerzyła, spotykamy się we własnym gronie by wymieniać opinie, poglądy. Ja najczęściej na takie spotkania jeżdżę z Gdańska do Warszawy więc wymaga to ode mnie poświęcenia jednego lub niekiedy dwóch dni na wyjazd.

Skąd koncepcja, aby na blogu pojawiały artykuły beauty, testy kosmetyczne?

Jeszcze kilka lat temu, kiedy zaczynałam swoją przygodę z blogowaniem w internecie można było znaleźć jedynie opinie o kosmetykach. Potrzeba realnych zdjęć produktów, możliwość zobaczenia kolorów na skórze, efektu po użyciu kosmetyku wydawała się być świetną ideą, szczególnie mając na uwadze osoby, które kupują kosmetyki przez internet, bez możliwości ich wcześniejszego przetestowania.

Czym Pani blog wyróżnia się na tle innych blogów o podobnej tematyce?

Na pewno wyróżnienie się nie jest celem samym w sobie. Na blogu prezentuję subiektywny obraz, nie jest on z góry narzucony, ściśle przemyślany... Jest to obraz moich osobistych cech, wrażeń i emocji. Moi czytelnicy twierdzą, że mój blog wyróżnia profesjonalizm i wysoka estetyka prezentowanych materiałów.

Czy mogłaby Pani opowiedzieć, jak wygląda cały proces, którego efektem finalnym jest post na blogu? (wszystkie etapy od początku)

Zaczyna się z pewnością od inspiracji... Śledzę aktualne trendy, dostaję informacje prasowe, odwiedzam perfumerie, testuję kosmetyki, rozmawiam z koleżankami... Aż w końcu pojawia się pomysł, coś szczególnie przykuwa moją uwagę, w wyobraźni pojawiają się gotowe pomysły na zdjęcia... Zazwyczaj takie chwile poparte są fascynacją testowanym, ujrzanym produktem. Jeszcze przed przetestowaniem produktu najczęściej robię mu zdjęcia, potem jest test i prezentacja. Zazwyczaj staram się nie czytać o kosmetykach, które testuję. Chcę, aby to były jak najbardziej prawdziwe odczucia, jakie może mieć każda kobieta po jego przetestowaniu.

Wiadomo, że informacje o produkcie czy opinie innych osób mogą wpłynąć na wyniki testu... Często nieświadomie zaczynamy się takimi opiniami sugerować, zauważamy rzeczy, na które w innym wypadku nie zwróciłybyśmy uwagi. Uważam, że taka ocena jest zaburzona, może być ''naciągnięta'' i nie do końca prawdziwa. W ogóle uważam, że kosmetykami powinnyśmy się cieszyć, a nie na siłę szukać w nich wad długo zastanawiając się nad nim i punktując każdy chociażby mały ślad niezadowolenia...Chodzi mi w tym wypadku o naprawdę błahe sprawy, które nie mają większego wpływu na efekt końcowy, a mogą skutecznie zdeprecjonować kosmetyk w oczach innych.

Czy przygotowanie posta jest czaso i pracochłonne?

W moim przypadku zdecydowanie czaso i pracochłonne. Tak jak wcześniej wspomniałam do pracy nad postem solidnie się przygotowuję. Samo robienie zdjęć zajmuje sporo czasu: od kilku godzin po nawet kilka dni, nie jest to nieustanna praca, ale przez to na blogu posty nie pojawiają się  codziennie. Naprawdę chciałabym to zmienić, może być mniej wymagająca względem siebie, bo to niekoniecznie przekłada się na potrzeby moich czytelników, którzy chcieliby widzieć te wpisy częściej...

Na Pani blogu pojawiają się profesjonalne zdjęcia. Czy robi je Pani sama?

Tak. Zdjęcia robię sama i co więcej nie mam żadnego wykształcenia związanego z fotografią, prawdę mówiąc nigdy nawet nie przeczytałam instrukcji obsługi aparatu... Raz, całkiem niedawno byłam na krótkim przeszkoleniu u fotografa, ale prawdę mówiąc nic szczególnie nowego nie wniosło to do moich zdjęć.

Jaki jest dotychczasowy największy sukces Pani bloga? Czy został przez kogoś dostrzeżony? Doceniony?

Jest to dla mnie zaskakujące pytanie, na które trudno mi znaleźć w tym momencie odpowiedź. Być może mój blog nie odniósł jeszcze takiego ''sukcesu'' abym mogła o tym pisać... Za to moim ostatnim, osobistym sukcesem, powiązanym z kosmetykami jest wygrana w Akademii Makijażu Douglas i uczestnictwo w profesjonalnej sesji zdjęciowej dla magazynu ''Pani''.

Testując kosmetyki, jednocześnie je Pani promuje. Zatem dlaczego na Pani blogu nie ma żadnych banerów reklamowych?

Mogłabym odpowiedzieć na to pytanie w dwojaki sposób... Z jednej strony bardzo dbam o estetykę strony i nie jestem skłonna umieszczać wielu banerów reklamowych, z drugiej zaś - pasja pochłonęła mnie na tyle, że nigdy tak naprawdę konkretnie nie zastanowiłam się nad podejściem biznesowym do tego co robię.

Jak udało się Pani nawiązać współpracę z tak renomowanymi markami jak Chanel, Dior, Bobbi Brown, M.A.C ?

To pytanie pada tak często, a jest banalnie proste w odpowiedzi. W życiu, a tym bardziej w ogromnej przestrzeni jaką jest internet, nie można czekać, aż ktoś nas dostrzeże. Bierność to najgorszy wróg rozwoju i dojścia do celu. Bez osobistych działań i pokazania siebie i swoich umiejętności niewiele można zdziałać. Współprace nawiązałam kontaktując się, pisząc do firm, proponując pomysły. Pokazywałam gotowe prezentacje na blogu. Niekiedy wymagało to większego zaangażowania i czasu, nie każda marka jest przekonana do współpracy z blogerami, jak się domyślam wpływają na to wewnętrzne style w prowadzeniu marketingu, ale też selekcji nawiązywanych relacji dla optymalizacji efektów reklamowych.

Czy ta współpraca przekłada się na wysokie korzyści majątkowe?

Myślę, że blogosfera urodowa jest jeszcze na tyle mało doceniona, że trudno mówić o jakichkolwiek wysokich korzyściach majątkowych, choć to pewnie kwestia indywidualna, ja takich korzyści nie czerpię.

Czy otrzymywanie kosmetyków do testowania jest transakcją wiązaną, a więc powinna Pani napisać o nich pozytywnie?

To zależy od marki, słyszałam, że niekiedy firmy domagają się pozytywnej opinii, ja osobiście się z tym nie zetknęłam i na pewno nie zamierzam się na to godzić.

Czy spośród przetestowanych kosmetyków wyłoniła Pani swoje tzw. „perełki”? Jakie są to kosmetyki?

Przez lata testów i zbierania kosmetyków wyłowiłam wiele perełek... Ostatnio jest to np. podkład do twarzy i lakier do ust marki Rouge Bunny Rouge. Uważam, że są genialne! Tak dobrego podkładu nie miałam nigdy, a lakier do ust zwraca uwagę koleżanek i przykuwa spojrzenia mężczyzn. Mogłabym opowiedzieć także o innych hitach, ale celowo wspominam tu tą wyjątkową, acz mało jeszcze znaną markę, uważam, że warto się nią zainteresować, a do innych perełek odsyłam do mojego bloga. Można szybko zorientować się, co lubię najbardziej...

Bez jakiego kosmetyku nie mogłaby Pani żyć?

Zdecydowanie bez tuszu do rzęs, co więcej ten tusz ma nazwę - moim ulubionym jest ten z Benefitu, They're Real. Jest najlepszy!

Na których kosmetykach się Pani zawiodła?

To trudne pytanie, ponieważ nie często mi się to zdarza... Pomijając kosmetyki drogeryjne, które wcale nie muszą spełniać wszystkich moich oczekiwań - ponieważ są to produkty tańsze, nie oczekuję od nich zbyt wiele... jednak płacąc za kosmetyk 50 i więcej złotych spodziewam się już realnych rezultatów. W tej chwili naprawdę trudno przypomnieć mi sobie taki właśnie kosmetyk, przynajmniej w ostatnim czasie na pewno na taki drogi ''bubel'' się nie natknęłam.

Czy marka oraz cena przekłada się na jakość kosmetyku?

Trudno o jednoznaczne stwierdzenie, jest to kwestia na pewno sporna, a prawda leży gdzieś po środku. Wierzę, że istnieją tańsze odpowiedniki tych drogich kosmetyków o zbliżonym działaniu, ale zadając tak ogólne pytanie ciężko o konkretną odpowiedź. Należałoby zagłębić się w szczegóły, czyli: czy krem o właściwościach przeciwzmarszczkowych z górnej półki będzie się różnił od jego tańszego odpowiednika? W tym przypadku nie mam wątpliwości, płacimy nie tylko za markę, ale też jakość i ilość składników, badania i patenty. Nie oczekujmy widocznego odmłodzenia od kremu za 10zł, ale też cudów od kremu za 300zł. Moim zdaniem drogie kosmetyki są dobrami luksusowymi, o pewnym korzystnym oddziaływaniu na urodę, ale jeszcze większym na samopoczucie. Jeśli mam być całkowicie szczera, to nie zatrzymamy upływu lat, co widać nawet na przykładzie znanych osób, które stosują drogie kosmetyki, co więcej poddają się zabiegom medycyny estetycznej, a efekty tych ostatnich są najbardziej widoczne.

Jaki jest według Pani ”must have” każdej młodej dziewczyny jeżeli chodzi o zawartość kosmetyczki?

Każda młoda skóra i jej uroda jest inna, ma nieco inne preferencje i potrzeby, trudno więc o uniwersalną radę dla każdego lub narzucenie młodym osobom stylu malowania się. Mogę jedynie polecić konkretną markę kosmetyczną, jaka wydaje mi się najbardziej odpowiadać młodym osobom, jest to Benefit Cosmetics. Są to kosmetyki bardzo dobrej jakości, łatwe i przyjemne w użyciu, zapewniające świetne efekty, przy tym w cudownych, przezabawnych opakowaniach.

Jaki jest według Pani przepis na sukces w branży blogerskiej?

Mam głębokie przekonanie, że miarą każdego sukcesu jest lubienie tego, co się robi, pasja i zamiłowanie do danej tematyki oraz kreatywność pozwalająca na rozwój i wytrwałość przy obieranych celach. Należy także śledzić trendy, być ciągle na czasie i nawiązywać jak najwięcej relacji z firmami, czytelnikami i innymi blogerami. Uważam, że osiąganie sukcesu w dowolnej dziedzinie życia ma ten sam mianownik. Jest to pasja, która pozwala na utrzymanie długotrwałej motywacji, najlepszych efektów wynikających z pogłębianych umiejętności i zadowolenia odbiorcy, który to wszystko ocenia.

Lubisz nasze artykuły? Zostań fanem i kliknij tutaj.

Skomentuj:
Blogowanie niebezpiecznie wciąga [WYWIAD]
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane