Ubiera światowe gwiazdy, nie promuje się w Polsce. Magda Butrym - marka z nietypowym pomysłem na (wielki) sukces

Magda Butrym to nazwisko, które paradoksalnie więcej mówi na Zachodzie niż w Polsce. Nie dlatego, żeby polskie klientki miały zły gust czy nie doceniały talentu projektantki. Butrym po prostu nie próbuje do nich dotrzeć.

Po co? Większość jej klienteli to zamożne Europejki i Amerykanki. W Polsce kupuje ten, kto interesuje się modą i komu ciąży nadmiar gotówki (np. Sara Boruc). Zna - ten, kto kupuje i ten, kto o kupujących pisze. Magda cieszy się bowiem doskonałą prasą w kraju ojczystym. Plotkarskie media chętnie wspominają o kolejnych gwiazdach światowego formatu w jej kreacjach. Dziennikarze doceniają gust, obsesję jakości i przywiązanie do tradycyjnego rzemiosła. W uszczypliwym tekście o La Manii Tobiasz Kujawa wspomina o dawnej podopiecznej Joanny Przetakiewicz:

W swoich zgrabnych dłoniach trzymała też diament, który ostatecznie oszlifował się sam i błyszczy teraz niczym brylant, podbijając światowe rynki. Tak, piszę tu o Magdzie Butrym, która miała swój epizod w La Manii, i dla której emancypacja z okowów tej marki stała się przepisem na sukces - czytamy na Freestyle Voguing.

Magda Butrym - lookbook kolekcji wiosna-lato 2016mat. prasowe Magda Butrym

 

Butrym na czerwonym dywanie

O dobrą prasę Butrym nie musi się nawet starać. Choć siedziba marki znajduje się w Warszawie przy ul. Rozbrat, działania marketingowe skierowane są na zewnątrz. Polscy dziennikarze dostają ten sam newsletter, co zagraniczni, prowadzony tylko w języku angielskim. Jeśli Magda ich gdzieś zaprasza, to do paryskiego showroomu, na prezentację kolekcji przy kieliszku szampana. Projektantka nie wypożycza ubrań księżniczkom warszawskich ścianek - na bankietach w jej kreacjach dostrzec można tylko Boruc i Rubik. Dla większości celebrytek ubrania od Butrym są po prostu za drogie.

Nie przeszkadza to gwiazdom zagranicznym. W dobrym tonie jest pokazać się w kreacji Butrym na koktajlu "Vogue'a". Modelki, i te rodzime, i zagraniczne konkurują, która pojawi się w polskiej sukience jako pierwsza. Poza Rubik, do entuzjastek marki należą Magdalena Frąckowiak, Monika JAC Jagaciak, Brytyjka Jourdan Dunn czy brazylijski Aniołek Victoria's Secret Alessandra Ambrosio (zdj. poniżej). Na nowojorski Fashion Week popularną kreację Butrym uszytą ze skórzanych gwiazdek przywiozła Leandra Medine, szerzej znana jako The Man Repeller, jedna z potężniejszych światowych blogerek.


Choć seksowne projekty Butrym zdają się pasować tylko do wysokich chudzinek, Polka chętnie ubiera też kształtne kobiety, jak modelka bikini Chrissy Teigen. Nie można zapomnieć, że pierwszą (po Anji Rubik) wielkoformatową gwiazdą wśród klientek Butrym była... Kim Kardashian. Panie poznały się w Paryżu, gdy projektantkę zaczepiła agentka gwiazdy reality show. Kardashian nie może dwa razy pokazać się w tej samej kreacji, więc od razu kupiła od Polki kilka modeli.


Tak się podbija świat

Zdobycie sławnych klientek pozwoliło marce rozwinąć całkowicie bezpłatne (i najmodniejsze) narzędzie promocji - Instagram. To dzięki niemu karierę robią popularne na całym świecie streetowe marki, jak Local Heroes Arety Szpury i Karoliny Słoty. Butrym udalo się wykorzystać narzędzie do promocji produktu premium, podobnie jak największemu fanowi aplikacji wśród współczesnych projektantów, Olivierowi Rousteing z Balmain.

Uważne podejście do mediów społecznościowych nie oznacza, że Butrym brakuje środków na promocję. Lokuje je jednak inaczej niż pozostali polscy twórcy. Priorytetem są showroomy w Paryżu i Nowym Jorku, w kosztorysie nie mieszczą się za to wystawne pokazy, dotychczas standard na polskim rynku. Jak przyznaje Łukasz Jemioł, koszt takiego spędu dla mediów i celebrytów wynosi ok. 200 tysięcy złotych. Dlatego tak wyraźnie widoczni na warszawskich bankietach są sponsorzy, a zaproszone gwiazdy robią sobie zdjęcia z butelką wody mineralnej czy samochodem ustawionym tuż obok wybiegu.


Wycofywanie się z pokazów mody to nowy mocny trend. Wzorem Ani Kuczyńskiej, w stronę kameralnych prezentacji poszła La Mania Joanny Przetakiewicz. Tak wielki wysiłek finansowy i organizacyjny po prostu przestał się opłacać, zwłaszcza mniejszym markom. W końcu większy szum medialny generuje jedno zdjęcie na Instagramie gwiazdy niż najpiękniejszy nawet pokaz.

Rezygnując z działań marketingowych na rodzimym rynku, Magda Butrym nie jest wcale osamotniona. Michał Łojewski, grafik i założyciel marki UEG, też przestał promować się w Polsce. W ojczyźnie udało mu się wylansować modę na biały tyvek, ale zamiast fortuny zyskał rzeszę tańszych naśladowców. Teraz jego ubrania najchętniej noszą mieszkańcy Tokio i czarnoskórzy raperzy. Butrym różni się od niego tym, że na strategię ekspansji zagranicznej zdecydowała się zanim jej solowe projekty ujrzały światło dzienne. Zapewne nauczona doświadczeniem poprzedników.


Dawnej pracownicy La Manii udało się wyrobić światową renomę w takim stopniu, że jej narodowość przestała mieć znaczenie. W krótkim wywiadzie opublikowanym na stronie brytyjskiego "ELLE" Butrym nie jest określana jako polska projektantka, a jako "projektantka urodzona w Polsce". Byłoby jednak niesprawiedliwością zarzucać jej, że odcina się od polskości. Produkcja jest krajowa, projektantka wykorzystuje techniki rękodzielnicze i zatrudnia lokalnie doświadczone adeptki rzemiosła. Komplet Chrissy Teigen powstał na... tradycyjnym krośnie. Przypadek Butrym zdaje się potwierdzać niepopularną tezę: w Polsce nie brakuje zdolnych artystów, brakuje tylko wyrobionego rynku zbytu.

Gwiazdy w kreacjach projektu Magdy Butrym - ZDJĘCIA

Więcej o: