Największym krytykiem Calvin Klein jest... Calvin Klein? Co sądzi o kampanii z Kendall Jenner?

Emerytowany projektant nie pozostawił wątpliwości: współczesny świat mody go nie zachwyca.

Spotkanie z Calvinem Kleinem w Savannah College of Art and Design uruchomiło falę newsów - zarówno w serwisach branżowych, jak i plotkarskich. Powód? Emerytowany projektant NIE zatrudniłby Kendall Jenner, od kilku sezonów twarzy marki, reklamującej dżinsy i seksowną bieliznę. Klein sprzedał swój dom mody w 2002 r. i nie ma już żadnego wpływu na jego działania, pozostaje jednak punktem odniesienia, szczególnie w kontekście kultowych reklam marki z lat 90. Zapytany o zdjęcia z udziałem Kendall, projektant mówił:

Nie znam ich dobrze, mówię szczerze. Jestem pewien, że to urocza młoda kobieta. Ale to nie jest coś, co bym zrobił [w Calvin Klein], nawet dzisiaj.

Niechęć do Kendall nie bierze się u Kleina z dystansu do klanu Kardashianów, ale z dezaprobaty dla zasad świata mody, które wypracowaliśmy w tej dekadzie. Jego zdaniem "modelki z Instagrama" tworzą szum wokół kampanii, ale szkodzą wizerunkowi domu mody:

Teraz modelkom płaci się za ilość followersów. Zatrudnia się je nie dlatego, że reprezentują charakter marki, co dla co próbowałem robić. Nie uważam, żeby na dłuższą metę ten system przetrwał. Nie uważam, żeby to był świetny przepis na sukces produktu, który próbuje się sprzedać - ciągnął Calvin Klein.

new @calvinklein underwear

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Kendall Jenner (@kendalljenner)


Co ciekawe, podobnych uczuć Klein nie żywi do Justina Biebera. W niezbyt wysokim gwiazdorze nie widzi idola nastolatek, a po prostu... dobrego modela.

Podoba mi się kampania bielizny z Justinem Bieberem, dlatego, że ja go lubię, a nie dlatego, że ma miliony followersów. Myślę, że plakaty z nim są świetne.

Choć media skupiają się przede wszystkim na wątku inspirowanych latami 90. reklam z Kendall i Bieberem, krytycyzm projektanta sięga o wiele dalej.Nie podoba mu się zwłaszcza ciągłe krążenie młodych projektantów po różnych firmach oraz wtórność ich pomysłów:

Projektanci nie zostają na stanowisku wystarczająco długo, nawet ci najlepsi. Pracują dwa lata, kontrakt wygasa, a oni myślą, że od nowa wymyślili Diora, Saint Laurent czy Balenciagę. Każdy jest do zastąpienia.
Kiedy widzę podniszczone ramoneski za dwa tysiące dolarów albo podarte dżinsy w pokazie couture, myślę sobie: chyba żartujecie? Przecież robiliśmy to od 30 lat, to żadna nowość. Rozumiem, że to młodzieżowe i fajne, ale kobietom należy się szacunek, próba sprawienia, żeby wyglądały najpiękniej, jak mogą... - oburzał się Calvin Klein.

Choć słowa projektanta można potraktować jako narzekania emeryta, który stracił kontakt z rynkiem, porusza on co najmniej dwa istotne problemy. Obecny system mody stawia biznes nad artystą, czego efektem są przepracowani, coraz mniej kreatywni projektanci i miałkie kolekcje, które sprzedać ma nie jakość, a wstawiennictwo jakiejś Kardashianki albo Taylor Swift. Legendy świata mody, takie jak Klein, stawia to w niezręcznej sytuacji: zasłużona emerytura jest możliwa tylko wtedy, gdy własne nazwisko odda się w cudze ręce. Czasem zdolne, czasem nieudolnie imitującej korzenie wielkiej marki.

AKTUALIZACJA

Dom mody Calvin Klein ogłosił, że z pracy odchodzą Francisco Costa i Italo Zucchelli, odpowiednio - dyrektorzy kreatywni linii damskiej i męskiej. Obaj zostali zatrudnieni wkrótce po odejściu Calvina Kleina. Marka planuje zatrudnienie jednego dyrektora odpowiedzialnego za obie linie. Na razie nie wiadomo, kto będzie rozpatrywany na to stanowisko.

Więcej o: