Kolejny przełom w świecie mody? PETA kupuje akcje Prady, żeby... chronić strusie

Organizacja proekologiczna ma zupełnie nowy plan w walce o ograniczenie produkcji dodatków ze skór egzotycznych.

Spryt ekologów

Plakaty "lepiej nago niż w futrze", protesty i interwencje na paryskim Tygodniu Mody, filmiki promujące wegetarianizm - to klasyczne metody działania People for the Ethical Treatment of Animals (ang. Ludzie na rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt). Organizacja prozwierzęca zdaje się jednak mieć dosyć stricte PR-owych działań. Nowych ścieżek rozwoju szuka na giełdzie, w myśl zasady "jeśli nie możesz ich pokonać, przyłącz się do nich". Pod koniec kwietnia PETA została akcjonariuszem domu mody Prada. Włoski dom mody jest jedną z niewielu europejskich marek, które działają niezależnie, w ramach małej Prada Group, a nie jako część ogromnego konglomeratu dóbr luksusowych (np. Kering albo grupa Louis Vuitton Moët Hennessy). Oznacza to, że przedstawiciele PETA będą mieli realny głos w dyskusji o rozwoju marki. Jak ogłoszono, swoje postulaty organizacja zamierza lobbować na dorocznych zebraniach akcjonariuszy.

Protest PETA, Tydzień Mody w Mediolanie, luty 2016(AP Photo/Antonio Calanni)

PETA ujawniła wprawdzie swoją taktykę "wojny wewnętrznej", ale nie chwali się liczbami. Nie podano do publicznej wiadomości rozmiaru wykupionego pakietu akcji. Możemy tylko przypuszczać, że jest bardzo skromny. Według rankingu "Forbes" Prada jest 74. najbardziej wartościową marką na świecie, o wartości szacowanej na 15 miliardów dolarów. Dobrze, że organizację non-profit w ogóle stać na akcje europejskiego giganta.

Jeden z performance'ów PETA, postulujących wycofanie strusiej skóry z oferty marek luksusowychmat. prasowe PETA

Dlaczego teraz?

Bezpośrednim powodem (albo pretekstem) nowej inwestycji PETA jest przeprowadzone jesienią w RPA śledztwo dziennikarskie. Członkom organizacji udało się zdobyć dostęp do jednej z ferm strusi, porozmawiać z jej pracownikami i nakręcić drastyczne sceny z ukrytej kamery. Wideo pokazało się w internecie w lutym tego roku. Widać na nim wyraźnie, że pracownicy hodowli traktują ptaki brutalnie, a metody uboju są barbarzyńskie. Zabijane przez poderżnięcie gardła są młodziutkie ptaki, które w naturze zostałyby przy rodzicach jeszcze przez dwa lata. Strusie hodowlane nawet nie poznają matki, a ich długość życia wynosi zaledwie rok (na wolności do 40 lat).

Prowincja Przylądkowa Zachodnia jest światową stolicą hodowli strusi. To stamtąd pochodzi 75% światowego eksportu skór i piór tych ptaków. Najbardziej wartościową częścią zwierzęcia jest grzbiet, który pokrywa skóra z charakterystycznymi pęcherzykami w miejscu wyrastania najgrubszych piór. To tego surowca używa się w produkcji droższych, limitowanych linii torebek Prady i Hermes. Pół roku wcześniej podobny skandal wywołało wideo dokumentujące chów krokodyli na luksusowe dodatki. Wówczas PETA wykupiła jedną (tak, jedną) akcję Hermes, ustanawiając precedens i otwierając sobie drogę do inwestycji w Pradzie.

Choć na szali stoją tu milionowe zyski, wielu markom proekologiczne zmiany i współpraca z PETA się po prostu opłaca. Organizacja zadbała o rozgłoszenie przełomowej decyzji Giorgio Armaniego o zaprzestaniu produkcji ubrań z naturalnego futra. Obecnie promuje amerykańską markę Nasty Gal, która właśnie przystąpiła do koalicji sieciówek odrzucających angorę (wełnę z włosia królika).

Całe wideo z fermy strusi w RPA (Uwaga, drastyczne):

Najdroższe torebki w historii [WIDEO]:

Więcej o: