Ta agencja modelek reprezentuje tylko osoby transseksualne. Jej najlepszą reklamą jest ON

Laith Ashley de la Cruz ma 26 lat i ciało młodego boga. Czy będzie pierwszym trans chłopakiem, który podbije świat mody?

Modelki, które urodziły się jako chłopcy nikogo już nie dziwią. Ścieżkę przetarła dawna muza Givenchy, 35-letnia dziś Brazylijka Lea T, później sukcesy w branży święciła Andreja Pejic, która karierę rozpoczynała jeszcze jako Andrej. Działająca w Los Angeles agencja Slay, pierwsza przeznaczona wyłącznie dla modelek i modeli transseksualnych, ma w swoim portfolio 18 osób. Aż 17 z nich to kobiety. Jednym rodzynkiem jest Laith Ashley de la Cruz, 26-letni model posługujący się skróconym pseudonimem Laith Ashley.

Chłopak w majtkach Calvin Klein

Muskularny Laith jest też najbardziej rozpoznawalnym podopiecznym Slay, głównie z powodu ogromnego zainteresowania mediów. De la Cruz jest bowiem arcydziełem współczesnej medycyny. Nie każdy wie, że korekta płci z damskiej w męską jest znacznie bardziej skomplikowana (i mniej popularna) niż odwrotny proces. Efekty, jakie osiągnęli lekarze modela są zdumiewające, a sam pacjent wykonał ogromną pracę nad sobą. Wygląd macho zawdzięcza oczywiście morderczym treningom. Laith już w dzieciństwie uprawiał boks i koszykówkę, teraz jego plan treningowy składa się z codziennego podnoszenia ciężarów, siłowni i ćwiczeń cardio 4-5 razy w tygodniu.


Dla modela momentem przełomowym była sesja reklamowa domu handlowego Barney's autorstwa legendarnego fotografa Bruce'a Webera. Później przyszedł czas na Tydzień Mody w Nowym Jorku i prasowe wzmianki na stronach "Vogue Paris", "ELLE UK", Huffington Post czy popularnego tabloidu "Daily Mail". Laith osiągnął szybką rozpoznawalność, a na okładce magazynu o tematyce trans "FTM" opisano go jako "najpiękniejszego żyjącego mężczyznę". Chłopak stał się także gwiazdą Instagramu, po tym jak transseksualna aktorka Lavrene Cox podzieliła się jego zdjęciami w bieliźnie Calvin Klein.

 

Trudna droga do męskości

26-latek stoi u progu kariery, a muskularna sylwetka i zmysłowe spojrzenie czynią z niego idealnego modela do reklam bielizny. Historia zmagań z płcią, która pomogła mu w zdobyciu popularności, pełna jest jednak trudnych momentów. Rodzina modela pochodzi z Dominikany, a jego rodzice są żarliwymi katolikami. Chłopak przyznaje, że do 19. roku życia w ogóle nie wiedział, co to transseksualizm.

 

Laith jako dzieckoInstagram.com/laith_ashley

 

Spotykał się z dziewczynami, ale trudno mu było określać się jako lesbijka. Najbardziej szczere wypowiedzi modela pochodzą sprzed dwóch lat, kiedy dopiero rozpoczynał przemianę, nie stosował jeszcze terapii hormonalnej.

Mimo że moja mama jest bardzo religijna, bardzo mnie kocha. Ale ze względu na swoje poglądy, nigdy nie będzie mogła zaakceptować tego, kim jestem. Dla niej to decyzja podjęta wbrew Bogu.
To jeden z powodów, dla których nie rozpocząłem terapii hormonalnej. Ale nie mogę przestać płakać, gdy o tym myślę, bo naprawdę chciałem być idealnym dzieckiem dla moich rodziców. Czasem nie chcę żyć, bo nie chcę im sprawiać więcej bólu - tłumaczył Laith podczas debiutanckiej sesji dla Barney's w 2014 r.

Kontynuować przygody z modelingiem nie planował, ale zauważył, że kolejne sesje zdjęciowe i podziw internetowych fanów dodaje mu pewności siebie i ułatwia samoakceptację. Czy zrobi prawdziwą karierę? Na razie Laith Ashley boryka się z podobnymi problemami, co Andrew z polskiego "Top Model". Jest po prostu zbyt umięśniony i za niski (agencja nie podaje jego wzrostu, ale temat przewija się w wywiadach). Dlatego na wybiegu pojawia się gościnnie, a większość jego zleceń to reklamy bielizny i mody plażowej. Jego największym marzeniem jest jednak... zaprezentować idealnie skrojony garnitur od Toma Forda. Tylko czy Tom Ford umie ubrać TAKIE mięśnie?

Więcej o:
Skomentuj:
Ta agencja modelek reprezentuje tylko osoby transseksualne. Jej najlepszą reklamą jest ON
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX