Fashion Week Poland: Monika Ptaszek

Zaczynamy relację laureatów konkursu Lula.pl i Blox.pl, którzy wybrali się z nami na Fashion Philosophy Fashion Week Poland. Przeczytajcie pierwszą recenzję - tym razem pokazu Moniki Ptaszek

To, co na FWP pokazała w piątkowy wieczór Monika Ptaszek to bez wątpienia męska kolekcja artystyczna, z wszelkimi tego konsekwencjami. Nie znajdziemy w niej elementów tradycyjnego krawiectwa, wariacji na temat znanych wszystkim fasonów. Projektantka użyła bieli, brązu, szarości, czerni, ochry. Mamy oryginalne, rozległe naszyjniki, szale, katany, płaszcze. Kolekcję należy traktować jako eksperymentalną. Nie ma w niej wyraźnie nakreślonych cech męskich, stroje równie dobrze mogłyby prezentować ją kobiety. Motywem przewodnim uczyniono supeł. Ptaszek, bawiąc się w Abakanowicz, buduje niewielkie, ale solidnie wyglądające konstrukcje z taśm materiału: elementy bluz i spódnic, kołnierze. Raz są to zwarte, zbite płaszczyzny, albo też symetrycznie ułożone fragmenty tkanin, przypominające niedbałe, nonszalancko unoszące się na powietrzu falbanki. Autorka z upodobaniem traktuje biel materiałów - głównie spodni, a raczej - legginsów o skróconych nogawkach - kontrastującymi barwami farb, co daje dobrze znany, ale wciąż oryginalny efekt "poplamienia". Wielokrotnie wykorzystuje wzór luźnej siatki, jako ażur - w bluzach i swetrach. Stylizacje są bogate i wielowarstwowe, jednak brak zdrowych kontrastów- powtarzające się "niewykończenie" strojów, wszechobecne falbany, ażury, ciągłe równoległe zastosowanie fasonów zbyt obszernych tuż obok zbyt ciasnych - sprawiają, że prezentują się blado. Mamy obfitość liczebną, ale nie treściową. Prezentowany zestaw to raczej akademickie poszukiwanie formy, badanie struktur i faktur, dekonstrukcja, ćwiczenie, niż dojrzała kolekcja. 

 

Monika Ptaszek

 

Monika Ptaszek

 

Monika Ptaszek

 

Monika Ptaszek

 

Zadbano jednakże o odpowiednią oprawę pokazu : umiejętnie rozproszone ciemności, agresywną muzykę, bosych, misternie ufryzowanych modeli, którzy,  w przeciwieństwie do swoich damskich odpowiedników, idąc nie próbowali rozpaczliwie utrzymać pionu, byli naturalni.  Bardzo za to dziękuję. To pozwala się skupić na strojach.

Powoli zaczynam się przekonywać, że polskiemu projektantowi należy się uznanie już za samą chęć odejścia od kanonów. Za podjęty trud eksperymentowania i szukania nowej drogi, choćby miała to być ścieżka zupełnie naokoło problemu. Krójmy, szarpmy, zszywajmy albo i nie, róbmy warkocze, gruzły i supły, pracujmy na prostym zestawie kolorów, nie spieszmy się, tu przytnijmy, tu przyłatajmy, a może w końcu się nam uda. Bylebyśmy na nikogo się nie zapatrzyli, bo nic nam z nas wtedy nie wyjdzie.

Dlatego kolekcja Ptaszek podobała mi się i oglądałam ją z ciekawością, choć w praktycznym ujęciu nie dla wszystkich okaże się użyteczna.

 

Tekst i zdjęcia w tekście: Natalia Świecińska (Biuletyna.blox.pl)

Więcej o: