Męskim szortom ubywa centymetrów

Statystyczny Polak tzw. Jan Kowalski w upalny dzień najchętniej nałożyłby gimnastyczne szorty Adidasa, a swoją stylizację zwieńczył basenowymi klapkami. Lansowane w tym roku przez projektantów spodenki chyba nie przypadłyby mu do gustu.

W wiosenno-letnich kolekcjach uznanych domów mody dominują szorty przypominające dawne ubrania do gry w tenisa. Nie są one jednak uszyte z materiałów tradycyjnie przewidzianych dla konfekcji sportowej, lecz z bawełny albo lnu. W przeszłości to głównie takie tkaniny wykorzystywano do produkcji sportowych szortów. Przy ich produkcji, nie potrzeba wiele materiału, są one bowiem nadzwyczaj krótkie. Do połowy lat 90. ten model wiódł prym na kortach tenisowych. Później tacy zawodnicy jak Andre Agassi czy Pete Sampras spopularyzowali dłuższe i luźniejsze modele. Dodajmy, że pierwszy z tenisistów wylansował również kolorowe szorty. Teraz moda powróciła do swoich korzeni, przynajmniej pod względem długości spodenek. Dla tych, którzy nie chcieliby za bardzo obnażać swoich nóg, pewnych ratunkiem są sięgające do kolan bermudy. Oba typy szortów mają charakterystyczne wykończenie. Ich nogawki są podwijane albo ozdobione mankietami. Pisaliśmy już, że modni panowie rolują spodnie. Teraz obserwujemy ekspansję tego trendu na inne części garderoby.

Współczesne spodenki, choć proste w formie, nadrabiają kolorem. Bez trudy znajdziemy modele w odcieniu zieleni, czerwieniu czy różu. Można je łączyć niemal ze wszystkim - sportowym t-shirtem, koszulą, a nawet marynarką. Dodatkowego plusa panowie zdobędą, gdy podwiną rękawy koszuli i marynarki. Jeżeli chodzi o buty, szorty świetnie pasować będą do mokasynów, trampków i japonek. Największą zaletą opisywanych spodenek jest to, że znajdują zastosowanie w wielu stylizacjach. Jednego dnia noszone z nonszalancją, drugiego mogą stać się atrybutem angielskiego dżentelmena. Jednym słowem - krótkie nogawki, ale długa lista możliwości.

Andrzej Grabarczuk

Więcej o: