Nasz test: botoks dla włosów

W poszukiwaniu skutecznych sposobów na zniszczone, suche włosy pozbawione blasku - natknęliśmy się na nowość - zabieg Fibreceutic, czyli botoks do włosów cienkich i delikatnych. Oto nasze wrażenia!

TEST ZABIEGU

Nazwa: Fibreceutic – botoks do włosów cienkich i delikatnych

Miejsce: Art. Hair Studio Fryzur, ul. Wąwozowa 23 lok.3 w Warszawie

Osoba testująca: Kasia, 27 lat

Czas trwania zabiegu: 35 min.

Cena: ok. 40zł

Farbowanie, prostowanie suszenie, kręcenie - wszystko to ma duży wpływ na kondycję naszych włosów, które z czasem stają się cieńsze, matowe i mają przesuszone, łamiące się końcówki. Czasem włosom brak też odpowiedniej pielęgnacji, a kiedy się obejrzymy jest już trochę za późno. Gdy naszym zniszczonym i przesuszonym końcówkom potrzebne jest tak zwane S.O.S - warto wybrać się na kilka bardziej profesjonalnych zabiegów do salonu fryzjerskiego.

Jednym z nowości, które postanowiliśmy przetestować jest zabieg Fibreceutic, inaczej zwany botoksem do włosów cienkich i delikatnych. Jest to profesjonalny, trójfazowy zabieg odbudowujący wewnętrzną strukturę, przeznaczony do zniszczonych i osłabionych włosów. Specjalnie opracowana formuła ma za zadanie regenerować głębokie warstwy włosów, a aktywowany ciepłem specjalny składnik przywraca włosom brakujące proteiny. Najpierw, ze względu na stan ciekły, cząsteczki INTRACYLANE wnikają głęboko do wnętrza włosa. W drugim etapie cząsteczki te, poprzez kontakt z wodą, łączą się w molekuły i tworzą sieć aminokwasów, a następnie łączą się one z białkiem włosa. W ten sposób uszkodzony obszar zostaje wypełniany i dogłębnie odbudowany. Włosy są odbudowane, elastyczne, mają zwiększoną odporność na uszkodzenia.

Moja opinia:

Najpierw fryzjer przeprowadził ze mną bardzo (ale to bardzo) dokładny wywiad dotyczący moich włosów i tego jak je pielęgnuję, co jaki czas je farbuję, myję, jak często suszę i prostuję, czy używam produktów do stylizacji itp. Trochę to trwało, ale dzięki temu mam nieodparte wrażenie, że człowiek, który się mną zajmował naprawdę zna się na swojej pracy. Jego wskazówki wezmę sobie do serca. Uważam, że taka dokładna analiza przydałaby się każdej kobiecie (niesamowite, ile jeszcze o sobie nie wiemy). Następnie zabraliśmy się do właściwych czynności. W całym zabiegu nie ma nic specjalnie skomplikowanego. Po umyciu włosów dokładnie wmasowuje się w każdy kosmyk ampułkę, a następnie odżywkę. Po 20 minutach całość spłukujemy. Sauna parowa, ani inne urządzenia nie są tu potrzebne, bo składniki aktywne są na tyle silnie skoncentrowane, że wnikają dokładnie w strukturę włosa. Fryzjer polecił mi przez najbliższe 10 myć nie używać odżywek i masek, a włosy myć delikatnym szamponem nawilżającym. Zdziwiłam się, bo bez odżywki moje włosy są zwyczajowo nie do rozczesania. Okazało się jednak, że jeszcze 10 dni po zabiegu nie musiałam używać odżywki, a z rozczesaniem nie było problemów. Kondycja włosów wydawała się być lepsza, ale jeden zabieg to za mało. Zresztą zostałam o tym uprzedzona. Myślę, że trzy to minimum, by rezultaty były zadowalające. Na szczęście zabieg nie jest bardzo drogi. Cena oscyluje w granicach 40zł, a salon pracuje na profesjonalnych produktach marki L'Oreal. Myślę, że warto wypróbować.

Więcej szczegółów znajdziecie na stronie internetowej salonu:

www.arthairstudio.pl

Więcej o: