Ciekawostka urodowa - jak powstał puder i szminka?

Dziś przyzwyczajone jesteśmy do tego, że od produktów kosmetycznych sklepowe półki się wręcz uginają. Jednak jak powstały najcenniejsze dla kobiet kosmetyki malujące i od czego wszystko się zaczęło?

Dziś kobiety pokrywają swoje twarze podkładem, pudrem i różem. Niegdyś używały trującego ołowiu i rtęci, wymieszanych z białkiem jajka, sokiem z cytryny, mlekiem i octem. Przystawiały sobie pijawki i łykały płatki arszeniku. Aby nadać skórze pozór przezroczystości, starożytni Grecy i Rzymianie, a później także Królowa Elżbieta I, malowali na niebiesko żyłki na piersiach i czole.

Stosowane w Europie przez dwa tysiące lat bielidło do twarzy robiono z ołowiu łączonego z kredą, używano go też w postaci pasty z octem i białkami jaj. Nakładano je grubą warstwą, aby zupełnie ukryć kolor i fakturę skóry. Hiszpański lekarz papieża Juliusz III, Andreas de Laguna, narzekał na ówczesne kobiety, że mógłby odkroić "kawał sernika z każdego z ich policzków", tak gruby nosiły makijaż.

puder

W Chinach i Japonii kobiety używały podobnego zestawu - białej farby do twarzy i czerwonego różu oraz barwinków do paznokci. Od IX do XII w. japońskie kobiety nakładały na twarz grubą warstwę sypkiego pudru, nazywanego oshiroi, przygotowywanego z mąki ryżowej (później także bieli ołowiowej). Do tego używały także różu zwanego beni, którego głównym składnikiem był ekstrakt z kwiatu krokosza barwierskiego.

Współczesne Japonki nadał cenią sobie bardzo jasną cerę. Na stoisku Clinique w Japonii produkty przeznaczone do wybielania skóry sprzedają się tak samo dobrze, jak mleczka i szminki. Ideałem piękna jest absolutnie jasna i jednolita cera, pozbawiona piegów.

Tło, jakie stanowi nieskazitelna cera, zupełnie jasna - jak na Dalekim Wschodzie, czy "muśnięta słońcem", według zachodnich trendów, jest znaczone wykrzyknikami czerwieni warg i policzków. Czerwień - kolor krwi i rumieńców - jest widoczna z daleka i pobudza emocjonalnie. Z tej samej przyczyny czerwony to kolor znaków stopu, sygnałów kolejowych i wozów strażackich. Czerwonych barwinków do warg używano już 5000 lat p.n.e.

W 1910 roku w Paryżu wynaleziono szminki w sztyfcie, a do roku 1930 zapakowano i sprzedano ich tak wiele, że gdyby ułożyć je jedna za drugą, sięgnęłyby od Chicago do San Francisco (ok. 2990 km).

Szminka zyskała popularność w XVI w., dzięki brytyjskiej królowej Elżbiecie I i kobietom z jej dworu, które malowały swoje usta przy pomocy mieszaniny wosku pszczelego i siarczku rtęci.

Pierwsza szminka uwydatniająca usta pojawiła się na rynku w 1915 r.

Shutterstock

Obecnie w USA sprzedaje się 1484 szminki na minutę, i wiele kobiet mogłoby powtórzyć za projektantką Betsey Johnson: "Jeśli mam umrzeć, to w szpitalu i z umalowanymi ustami". Garnuszki z czerwonym tlenkiem żelaza znaleziono w grobowcach sumeryjskich i egipskich kobiet. Najwidoczniej jest to odwieczne ostatnie życzenie.

W tekście wykorzystano fragmenty książki "Przetrwają najpiękniejsi", autorstwa Nancy Etcoff (Wydawnicto CiS, Warszawa 2002)

Więcej o: