Czas pożegnać się ze swoim fryzjerem? Tak, jeśli robi jedną z tych rzeczy

Znalezienie dobrego fryzjera to prawdziwa sztuka. Kiedy trafi się ktoś, kto spełnia nasze oczekiwania, to zwykle nie chcemy się z nim rozstać. Czasem jednak warto spojrzeć na niego z boku i przekonać się czy naprawdę dobrze wybrałaś. Czy powiedziałaś u niego któreś z tych zdań?

"Nie tak to sobie wyobrażałam"

Jeśli choć raz powiesz to po zobaczeniu efektu, to znak, że nie jesteście ze swoim fryzjerem najlepiej dobraną parą. Nie chodzi o to, że fryzjer nie ma odpowiednich kompetencji, ale ewidentnie nie nadajecie na tych samych falach. Pamiętam, jak mniej więcej rok temu postanowiłam zafundować sobie ciemny blond na moich brązowych, ale ciągle pamiętających eksperymenty z rudościami, włosach. Pomarańczowe refleksy wychodzą z nich przy każdym płowieniu koloru, choć farbuję je na ciemny brąz już od bardzo długiego czasu.

Fryzjer doskonale o tym wiedział, dlatego całą przemianę zaczął od dekoloryzacji. Brąz udało się "zdjąć", ale marchewkowo-żółty kolor pozostał. Na niego nałożona została złoto-brązowa farba... Wyszło tragicznie, nie zapłaciłam i wyszłam z salonu ze łzami w oczach. Wróciłam po trzech tygodniach na bezpłatną poprawkę. Niestety, wyszło dokładnie tak samo - kolor się nie zmienił, ale sam fryzjer był zachwycony. Sądził, że dokładnie o taki efekt mi chodziło. Tak zakończyła się nasza znajomość.

"Miały być 3 centymetry!"

Podcinanie końcówek to chyba najtrudniejsza sprawa. Ty chciałabyś, żeby fryzjer pozbył się zniszczonych końców, ale jednocześnie nie zmieniał długości włosów, prawda? On natomiast wie, że tak się nie da, a poza tym widzi do jakiej długości włosy są zniszczone i nie chce zostawić cię ze zniszczonymi kosmykami. Jeśli ty powiesz mu, że godzisz się na obcięcie 3 centymetrów, a on zrobi po swojemu i obetnie 10 z pewnością opuścisz salon niezadowolona. Wszystko jest jednak kwestią dokładnych ustaleń przed przystąpieniem do cięcia. Zamiast mówić o centymetrach, pokaż fryzjerowi dokąd może obciąć twoje włosy, a później uważnie wysłuchaj jego opinii.

"Mniejsza o moje włosy, co u Ciebie słychać?!"

Plotki u fryzjera to oczywiście przyjemna część całej wizyty, ale nie może ci jednak przesłonić tego co najważniejsze - zmiany fryzury. Kiedy pochłonięta jesteś opowiadaniem o jakimś wydarzeniu, albo przeglądaniem kolorowego pisma, nie angażujesz się wystarczająco w wyjaśnienie fryzjerowi czego od niego oczekujesz. On natomiast może nie dopilnować czasu, który maska, czy farba powinna spędzić na twojej głowie, albo dać się ponieść i obciąć znacznie więcej włosów niż planował...

"Rzeczywiście, i tak nie będę wyglądać tak jak ta aktorka"

Przyniosłaś do salonu zdjęcie ulubionej aktorki i poprosiłaś o fryzurę "na nią", a fryzjer cię wyśmiał? Uciekaj! Jasne, kopiowanie fryzur znanych osób nie jest dobrym pomysłem, bo uczesanie ma pasować do twoich rysów, ale zdjęcia są świetnym wyjściem do rozmów na temat twojego stylu. Jeśli fryzjer nie chce ich oglądać, to najprawdopodobniej w ogóle nie jest zainteresowany twoimi oczekiwaniami. Możliwe nawet, że jest jednym z tych "specjalistów", którzy nauczyli się wykonywania jednej fryzury i teraz robią ją każdej swojej klientce. Przyjrzyj się paniom wychodzącym z salonu - jeśli ich głowy wyglądają podejrzanie podobnie, masz odpowiedź.

"Jasne, że możesz odebrać"

Istnieje grupa fryzjerów, którzy są wiecznie przyklejeni do swojego telefonu. Początkowo może ci się to wydawać nawet fajne. "Łał, mój fryzjer umawia się na sesję zdjęciową - trafiłam na wschodzącą gwiazdę!". Ale z czasem zdajesz sobie sprawę, że uwaga, która powinna być poświęcona w pełni tobie, zostaje rozbita na odbieranie telefonów od innych klientów. Nie ma sensu dramatyzować, jeśli coś takiego zdarza się raz. Jeśli jednak czujesz się przez to mało komfortowo, nie bój się zwrócić styliście uwagi - płacisz za to, by efekt był zgodny z oczekiwaniami, a czas spędzony w fotelu przyjemny.

"Poczekam miesiąc do następnej wizyty"

Czas oczekiwania na wizytę u twojego fryzjera wynosi mniej więcej tyle co semestr na uczelni? Daj sobie z nim spokój. Pokutuje mit, że dobry fryzjer musi mieć zawalony grafik na najbliższy rok. W rzeczywistości, prawdziwi specjaliści mają asystentów, którzy tak układają ich kalendarz, by mogli przyjmować także nowe klientki. Warto zastanowić się jaki jest powód takiego odwlekania wizyt? Może twój fryzjer robi sobie ciągłe urlopy albo jest mało zorganizowany i nie potrafi zaplanować dobrze swojej pracy? A może ma grono "specjalnych" klientek, do którego z jakiegoś powodu się nie zaliczasz i dlatego traktuje cię po macoszemu (po co ci to?)?

"..."

Zdarza się też, że u fryzjera nie mówimy po prostu nic. Rozmowa kończy się na "dzień dobry" i "dowidzenia", a ty wychodzisz z tą samą co zwykle fryzurą i poczuciem, że nie wyglądasz tak dobrze jak powinnaś. Fryzjer co prawda nie musi być gadułą, ale absolutnie musi przeprowadzić z tobą szczegółowy wywiad przed przystąpieniem do pracy. Nie ma tu znaczenia to, że ty jesteś nieśmiała, albo dopada cię paraliżujący strach uniemożliwiający mówienie (przerobiłam to, gdy zasugerowałam, że może zrobiłabym sobie grzywkę, a później nie mogłam tego odwołać). To fryzjer powinien upewnić się, że rozumie czego chcesz - pokazać ci próbki kolorów, zdjęcia, katalog fryzur. Musisz czuć, że dobrze się rozumiecie i swobodnie zachowywać w jego towarzystwie.

Więcej o: