Konturowanie twarzy, które przetrwa dłużej niż jeden wieczór? Tak, jeśli użyjesz samoopalacza. Odważysz się?

Samoopalacz często budzi nie najlepsze skojarzenia i sprzeczne opinie. Niektórzy nie mogą bez niego żyć, inni uważają go za najbardziej tandetny kosmetyk świata. A co powiecie na modelowanie nim twarzy?

Szał na szybkie, bezbolesne zmienianie kształtu twarzy oraz ciała ma się dobrze, a co chwila pojawiają się nowe sposoby i triki na jeszcze skuteczniejsze konturowanie. Ostatnio uwaga została skupiona na samoopalaczach, które według niektórych mają być o wiele lepszą opcją niż wszystkie inne kosmetyki do konturowania. Wszystko z powodu swojej trwałości. Ta technika od dawna używana jest na ciele, na przykład do podkreślania mięśni brzucha czy nóg. Teraz przyszła kolej na twarz, a internet nadał metodzie swoją nazwę - "tontouring".

W teorii brzmi to pięknie. Najpierw równomiernie nakładamy jedną cienką warstwę kosmetyku na całą twarz. Następnie miejsca, które normalnie malowalibyśmy pudrem brązującym, ponownie smarujemy samoopalaczem. Drugi krok najlepiej wykonywać zwilżona gąbeczką, ponieważ pomoże to w dokładnym roztarciu wszystkich granic. Potem pozostaje już tylko czekać aż opalenizna "dojrzeje". Gdy już się to stanie, możemy cieszyć się pięknie podkreślonymi rysami i promienną cerą. To wszystko na kilka dni, dopóki efekt nie zblednie.

Niestety, ja nie odważyłam się spróbować. Kolor mojej skóry najbardziej przypomina białą ścianę, a równa, sztuczna opalenizna jest w moim przypadku niewykonalna. Jestem przekonana, że nawet korzystając ze wszystkich dostępnych w internecie rad, nie byłabym w stanie osiągnąć nawet znośnego efektu. Pomarańczowe plamy na twarzy nie dodają uroku, więc odpuściłam. Myślę, że na osobach o nieco ciemniejszej karnacji "tontouring" mógłby wyglądać nieźle, jednak nadal ryzykujemy. Dobrym pomysłem wydaje się użycie balsamu, który stopniowo brązuje, jednak uzyskanie odpowiedniego odcienia trwałoby zdecydowanie za długo.

Co wy o tym myślicie? A może stosujecie tę metodę od dawna? Ja widzę kilka problemów. Po pierwsze - znalezienie odpowiedniego odcienia, który nie byłby zbyt pomarańczowy. Po drugie - roztarcie wszystkiego tak, by nie mieć dziwnych plam. Po trzecie - wydaje mi się to o wiele bardziej pracochłonne niż proste muśnięcie twarzy pudrem.

Więcej o:
Skomentuj:
Konturowanie twarzy, które przetrwa dłużej niż jeden wieczór? Tak, jeśli użyjesz samoopalacza. Odważysz się?
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX