Makijaż z magazynów kontra wizaże z Instagrama. Jak media społecznościowe zmieniają urodowe ideały?

Każdy, kto choć przez chwilę trafił w urodowe rejony mediów społecznościowych wie, że makijaże tam pokazywane, bardzo często są przesadzone. Mimo wszystko zyskują coraz większą popularność, dlaczego?

Przeglądając na Instagramie zdjęcia pod tagiem "makeup", możemy mieć wrażenie, że oglądamy tysiące zdjęć takich samych dziewczyn. Jak grzyby po deszczu pojawiają się kolejne profile pokazujące niesamowite metamorfozy, precyzyjne kreski i obrysowane usta w stylu Kylie Jenner. Na każdym kolejnym zdjęciu widzimy gigantyczne rzęsy, przesadzone konturowanie lub brwi "w punkt" i ciężko określić, czym tak naprawdę się różnią.

Niestety, nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że makijaże robione do zdjęć, w życiu codziennym mogą wyglądać zwyczajnie śmiesznie. Te pokazywane na Instagramie są dopasowane do ostrego oświetlenia i często są obrabiane w programach graficznych. Często pozują na użyteczne poradniki, ale w codziennym życiu nie da się z nich skorzystać. Jednym z najbardziej drastycznych przykładów, mogą być krótkie filmiki z metamorfozami. Ilości nakładanych kosmetyków mogą przerazić nawet najbardziej wtajemniczone miłośniczki wizażu. Szczególnie wtedy, kiedy zupełnie nie są potrzebne. Jednak profile makijażystów malujących w stylu "im więcej, tym lepiej" zyskują coraz większą popularność. Wystarczy wspomnieć chociaż o Hudzie Kattan, której Instagram śledzi prawie 13 milionów osób. Innym przykładem może być także Goar Avetisyan, która publikuje filmiki ze swoimi klientkami, które oglądają ponad 2 miliony internautów.

W komentarzach próżno jednak szukać krytyki czy głosów zdrowego rozsądku. Okazuje się, że coraz więcej kobiet rzeczywiście uważa te ekstremalne przykłady za normę i coś atrakcyjnego. Jedną z osób gorąco krytykujących instagramowe trendy, jest wizażysta prowadzący swój kanał na YouTube - Wayne Goss. Regularnie obnaża bezsensowność kolejnych modnych technik, jak na przykład rozświetlania nosa czy bezsensownego używania kolorowych korektorów. W większości przypadków, metody te nie pełnią żadnej naprawdę istotnej funkcji, tworzą jedynie kolejną warstwę. Wayne zaciekle przekonuje, że o kunszcie makijażysty nie świadczy ilość nałożonych kosmetyków, ale dobranie ich do potrzeb, upodobań i okoliczności, jednak spotyka się on ze sporym oporem.

Wayne nie jest jedynym makijażystą, który zwrócił uwagę na nowe urodowe trendy. Jakiś czas temu, internet obiegło zdjęcie Katie Jane Hughes, która pomalowała swoją twarz na dwa różne sposoby. Z jednej strony pomalowała twarz w stylu Kylie Jenner, który bardzo przypomina (i często inspiruje) mocne, instagramowe wizaże. Na drugiej połowie zrobiła makijaż w stylu Kendall, który był o wiele lżejszy i naturalniejszy. Jej celem było pokazanie, jak mocny, dopracowany makijaż staje się powoli normą i rezygnujemy z podkreślania naszych indywidualnych cech, powoli zamieniając się w klony.

Wystarczy chwila spędzona na Instagramie by zauważyć, jak bardzo zmienił się proces tworzenia się trendów. Co sezon projektanci i największe marki kreują nowe, jednak w mediach społecznościowych o wiele szybciej i szerzej rozprzestrzeniają się te, które wyszły od popularnych blogerów i gwiazdek.

Czerpiecie inspiracje z mediów społecznościowych? Podoba wam się dominujący tam styl makijażu?

Jaki makijaż wolisz?
Więcej o: