Stylowy Kwestionariusz Luli: Maja Sablewska

Tym razem gwiazdą Stylowego Kwestionariusza Luli jest menedżerka i jurorka show "X-Factor", Maja Sablewska. Sławą przyćmiła wszystkie swoje podopieczne, a stylu zazdrościło jej pół Polski. Okazuje się, że ulubionym projektantem Sablewskiej jest Robert Kupisz, a ikoną mody - Coco Chanel. Co jeszcze zdradziła nam Maja? Przekonajcie się sami.

 

Stylowy kwestionariusz Luli: MAJA SABLEWSKA


Styl to dla mnie:

Styl jest modą na siebie, a nie modą na metki. Choć może się kojarzyć z czymś powierzchownym, to jednak moim zdaniem siedzi gdzieś głęboko i wynika z naszego wnętrza. To sposób wyrażenia siebie.

W torebce noszę:

Czarną maskarę. Moja ulubiona to Lash Accelerator od Rimmela - używam jej od zawsze. Poza tuszem do rzęs w torbie zawsze noszę też jabłko.

W szafie mam zawsze:

Dobrze skrojone dżinsy

Ulubiony projektant:

Robert Kupisz. Parę tygodni temu odkryłam też Łukasza Jemioła. Wstyd się przyznać, ale wcześniej nie znałam jego kolekcji. Miałam też okazję poznać go osobiści i muszę przyznać, że doskonale zna się na tym, co robi. Myślę, że mogłabym mu zaufać. Z zagranicznych projektantów najbardziej cenię Ricka Owensa i Alexandra Wanga . Lubię ich sportową elegancję.

Ikona stylu:

Na pewno niezmiennie Kate Moss, ale bardzo lubię też Davida Bowie. Jednak na tę chwilę najbardziej podziwiam Coco Chanel. Imponowała mi nie tylko stylem, ale też odwagą, zdolnością do przełamywania utartych schematów, siłą charakteru. Ona niewątpliwie miała tzw. tożsamość modową.

Mój „must have” tego sezonu:

Podkolanówki. Absolutnie się w nich zakochałam i noszę je do wszystkiego - nawet do spodni, co może wydawać się nieco ekscentryczne. To chyba efekt mojego ostatniego zainteresowania modą japońsko-londyńską.

Inspirujące miejsce:

Londyn. Tam odpoczywam, tam czuję, że mogę być naprawdę sobą. Uwielbiam klimat tego miejsca, a na dodatek mieszka tam moja siostra, więc zawsze mogę poczuć się w Londynie jak w rodzinnym domu. Nowoczesny styl brytyjski, czyli biały kołnierzyk w połączeniu z niewymuszoną nonszalancją, jest tym, co lubię najbardziej.

W modzie najbardziej nie lubię:

Stawiania na marki, przesady.

Nigdy nie założyłabym:

Staram się nie budować takich sztucznych granic, bo zwykle i tak je łamię. Myślę jednak, że nie założyłabym więcej niż trzech kolorów na raz. Raczej nie zobaczysz mnie też z kokardą na pupie ani z piórami we włosach (śmiech).

Atywzór stylu:

Nie zapamiętuję tego, co złe. Wolę się skupiać na dobrych rzeczach, bo one generują pozytywną energię. Poza tym myślę, że nawet ktoś naprawdę źle ubrany też miewa lepsze momenty.

 

Wysłuchała Natalia Hołownia

 

Stylowi Mai Sablewskiej możecie się też przyjrzeć zaglądając do naszej GALERII, a także odwiedzając jej blog.


Więcej o: