Chwaliliśmy Premier Beatę Szydło za metamorfozę i styl. Chyba przedwcześnie. Ostatnie orędzie odsłoniło mankamenty stroju

13.01.2016 14:30
Najsłynniejsza garsonka Pani Premier w odcieniu marsala wraca na ekrany. Odwróciła uwagę od treści orędzia?

Zanim objęła najważniejszą funkcję w państwie, Beata Szydło przeszła radykalną metamorfozę, właściwą dla powagi obejmowanego urzędu. Świetna fryzura, barwne garsonki i nieodłączne broszki z kamieni, podkreśliły przełom w karierze polityczki. Styl premier Szydło zaczęły kopiować nawet inne posłanki PiS.


Po emisji wtorkowego orędzia zastawiamy się, czy stylu Pani Premier nie pochwaliliśmy za wcześnie. Beata Szydło postanowiła ponownie ubrać się w swój najbardziej rozpoznawalny komplet - sukienkę i żakiet w modnym w 2015 r. kolorze marsala. Garsonka zrobiła nieoczekiwaną karierę medialną po szczycie w Brukseli. Szefowa rządu nie tylko wystąpiła w niej na konferencji prasowej, ale także sfotografowała się z Angelą Merkel. Podobny strój pań uruchomił falę memów w polskim internecie.

Beata Szydło i Angela Merkel - memyKwejk.pl

Zaskakuje decyzja osoby odpowiedzialnej za wizerunek premier, by półtora miesiąca później wykorzystać ten strój ponownie, w ważnym oficjalnym wystąpieniu. To jedyny powszechnie rozpoznawalny komplet w szafie Beaty Szydło - czy chodzi o pokazanie Polkom, że nawet osoba na szczytach władzy nie może się poszczycić nieograniczoną garderobą? Posunięcie jest o tyle zaskakujące, że choć zdjęcia z listopada były korzystne, aktualnie słynna "marsala" nie leży już tak dobrze. Być może Beata Szydło schudła, a może od początku strój nie był idealnie dobrany?

Garsonka Beaty Szydło - orędzie z dnia 12.01Screen YouTube Kancelaria Premiera

Żeby odświeżyć stylizację, tym razem wyłogi żakietu szefowej rządu zostały podniesione, wbrew fasonowi. W tej sytuacji trudno było zachować symetrię stroju, ale uwagę przyciągał jeszcze jeden szczegół dekoltu. Przez całe przemówienie widoczne było wyraźne zmarszczenie materiału sukienki - tak, jakby była o dwa rozmiary za duża i ściśnięta przez zapięcie żakietu. Wątpliwości budzą też zbyt obszerne rękawy. Mocno marszczyły się w ruchu, a pod poduszkami na ramionach tworzyło się wyraźne wgłębienie. Te detale źle świadczą o ekipie produkującej wideo z orędziem - to ich zadaniem było ostateczne skontrolowanie wyglądu premier na wizji i ewentualne upięcie stroju szpilkami.

Dyskusyjne dopasowanie kompletu "marsala" prowokuje jeszcze jeden wniosek. Opierając wizerunek premier na powtarzalnej stylizacji, swoistym łatwo rozpoznawalnym "mundurku", warto by zadbać, żeby był to strój szyty na miarę. Krawiectwo miarowe przeżywa renesans, może już czas, by polskie rzemiosło zawitało także do Kancelarii Premiera?

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane