Taśmy i lampasy z nazwą marki - wraca kluczowy trend przełomu lat 80. i 90.

Kasia Żechowicz
25.07.2017 20:00
Taśmy z napisami / Chiara Ferragni / Local Heroes

Taśmy z napisami / Chiara Ferragni / Local Heroes (Źródło: www.instagram.com/chiaraferragni/ www.instagram.com/localheroes)

Taśmy z wyszytą nazwą marki wróciły do mody i to z impetem. Skąd wziął się ten trend i w jaki sposób nosimy go dzisiaj? Oto krótki przewodnik z historią mody w tle.

Złote lata 80.

Lata 80. były dla brandów złotą dekadą. To wtedy, po raz pierwszy, naprawdę ważne stało się noszenie takiej, a nie innej marki. W modzie nic nie dzieje się bez przyczyny - w tym wypadku istotne wydaje się tło społeczno-ekonomiczne lat 80. W Stanach Zjednoczonych powstaje nowa grupa społeczna tzw. yuppies - młodych karierowiczów, którzy świeżo zarobione (i duże!) pieniądze chętnie wydawali na rozrywki doczesne. Dobrobyt "yuppie" musiał być jednak wyraźnie widoczny dla otoczenia, stąd fascynacja nowinkami technologicznymi (np. Sony Walkman) czy garderobą udekorowaną znanym logo.

Biustonosz Moschino
Kolaż follow.gazeta.pl / Materiały partnerów


Prawdziwą fortunę zbili na tym, nieco snobistycznym, podejściu do mody tacy projektanci jak Gianni Versace czy Calvin Klein. Ich ubrania i dodatki rozpoznawalne były na pierwszy rzut oka, przez co satysfakcjonowały młodych "dorobkiewiczów". Jednym z charakterystycznych elementów w kolekcjach szczególnie amerykańskiego projektanta, były taśmy z nazwą marki. Calvin Klein doczepiał je do majtek i biustonoszy, sprawiając, że bielizna, z ukrywanej dotąd części garderoby, stała się widocznym elementem stylizacji.  

Bielizna Calvin Klein
Kolaż follow.gazeta.pl / Materiały partnerów / Calvin Klein


Nowy trend - bielizna na widoku

Wielką zasługę w wylansowaniu mody na pokazywanie bielizny miał francuski projektant Jean Paul Gaulter. To on wymyślił słynny, ikoniczny dziś gorset ze spiczastymi miseczkami dla Madonny na jej trasę koncertową z 1990 roku zatytułowaną "Blond Ambition Tour". Od tej pory bielizna na widoku stała się jeszcze wyraźniejszym trendem, który opanował także inne marki i przede wszystkim...ulicę!

Nałożył się na to styl podzielany przez ówczesne subkultury hip hopowców i breakdancerów. Bardzo często nosili oni nisko opuszczone spodnie, spod których wystawał fragment bielizny. Istotnym wydarzeniem, jeszcze z lat 80. było wywieszenie na Time Square jednego z najbardziej skandalicznych zdjęć w historii reklamy modowej. Autorem fotografii był Bruce Weber, a przedstawiała ona młodego, umięśnionego mężczyznę z białych slipach z taśmą Calvin Klein w ujęciu "od dołu". Bielizna z logo marki stała się wówczas obowiązkowym elementem ubioru nie tylko męskiego, ale również dla dziewczyn.

Calvin Klein - stylizacja
Kolaż follow.gazeta.pl / Materiały partnerów


Snobizm z ironią

Nieco z boku, ale bardzo intensywnie obserwował sytuację włoski projektant Franco Moschino. W odróżnieniu od Calvina Kleina, snobistyczne zapędy młodych kupców potraktował on w sposób ironiczny. W kolekcjach Moschino również znalazły się wielkie napisy z logo marki oraz bielizna z taśmami, ale w zamyśle projektanta, miały one wyśmiewać panujące nastroje społeczne. Podobnie jak wtedy, dziś również styl Moschino interpretowany jest w poprawny sposób jedynie przez niewielką grupę odbiorców. W nagrodę, ci, którzy rzeczywiście potrafią nosić ubrania mistrza ironii, wyglądają naprawdę "cool"!

Taśmy z napisami i wielka rewolucja Dior

Aktualnie przeżywamy wielki powrót trendów z lat 80. i 90., co widać nie tylko w modzie, ale również innych sferach życia codziennego. O dziwo, jedną z głównych marek, które odpowiadają za powrót "lansiarkich" tasiemek z logo jest... Dior! Ten luksusowy dom mody jeszcze nigdy nie znalazł się tak blisko stylu ulicznego. Olbrzymią zmianę kierunku zawdzięczamy nowej dyrektor kreatywnej - Marii Grazii Chiuri. W jednym z wywiadów projektantka przyznała, że chce nadać Diorowi zupełnie nowy, świeży wygląd, zgodny zresztą z przekonaniem założyciela, Christiana Diora (jego pierwszą kolekcję okrzyknięto mianem "New Look").

Chiara Ferragni - stylizacja Moschino
Kolaż follow.gazeta.pl / Materiały partnerów


Sięgając po nowe, Maria Grazie Chiuri postanowiła wkomponować do ekskluzywnych kreacji elementy sportowe i street style pod postacią lampasów i tasiem z napisami. Trend bardzo szybko rozprzestrzenił się wśród modowych influencerek, a charakterystyczne akcenty nosi już Chiara Ferragni, czy w Polsce, Maffashion. Dziś, modne lampasy nabierają nieco innego znaczenia niż w latach 80. Choć wciąż znajduje się na nich jedynie nazwa marki, to kryje się za nią nie tyle cena, co dystans, pewność siebie i wielka tęsknota za beztroskimi czasami, które już nigdy nie wrócą.                

Zobacz także
Komentarze (8)
Zaloguj się
  • janjan101

    Oceniono 15 razy 11

    No cóż i wiocha czasem się przebije.

  • heleonore

    Oceniono 10 razy 10

    Ehh, ile trzeba będzie czekać aż się ten kretyński "trend" znudzi i opatrzy do tego stopnia, że nikt tego nie będzie już chciał kupować i firmom nie będzie się już opłacało wciskać ludziom tego kitu?

  • pivonka

    Oceniono 10 razy 10

    Fajnie ten trend z lat 80-tych wykorzystano w filmie "Powrót do przyszłości" w sypialnianej scenie z 1955 roku:-), kiedy Marty McFly pyta się swojej "młodej" mamy dlaczego ciągle mówi do niego Calvin:-).

  • tcktck

    Oceniono 4 razy 4

    "seksowny trend"

  • mikimaus11

    Oceniono 1 raz 1

    No, niezły biznes jest robiony na trendzie opartym na niektórych właściwościach ludzkiego umysłu. Nie dość że firmy sprzedają swoje produkty za jakąś kasę, to trend de facto "produkuje" darmowe ludzkie słupy ogłoszeniowe czy billboardy z DARMOWĄ powierzchnią reklamową. Niestety, moja powierzchnia reklamowa jest objęta szczególnymi warunkami i te firmy musiałyby mi zapłacić za umieszczanie znaków towarowych o widocznych rozmiarach, nie wspominając o darmowym przekazaniu odzieży. ;-) A i tak nie wiem, czy zgodziłbym się zrobić z siebie billboard.

  • yrrah

    0

    Nie "tasiem", tylko "taśm" ;)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX