ZARA "pożycza" projekty młodych artystów? Poważne oskarżenia o plagiat [AKTUALIZACJA]

Ilustratorka Tuesday Bassen oskarżyła Zarę o plagiat swoich prac. Zdjęcia są dość wymowne, a oliwy do ognia dolała dziwna odpowiedź prawników marki. Zara już próbuje wyprostować sytuację.

Zara i awantura o naszywki

Gdy marka odzieżowa chce naszyć na swoje ubrania wizerunek Tweety' ego albo Królika Bugsa, musi wykupić od Warner Bros licencję na wykorzystanie motywu. Tak zrobiła Zara w swojej najnowszej komiksowej kolekcji. Niestety, podobne standardy nie zawsze są stosowane w relacjach z osobami prywatnymi, czyli artystami działającymi na małą skalę. A wszystko wskazuje na to, że projektanci Zary za często zaglądają na Instagram w poszukiwaniu motywów, które można "pożyczyć".

Na wojnę z hiszpańskim gigantem wybiera się właśnie 27-letnia Tuesday Bassen, młoda ilustratorka z Los Angeles. Bassen rysuje, projektuje nadruki na koszulki, wszywki i przypinki. Z sukcesem, bo z jej ilustracji korzystał (legalnie) np. tygodnik "The New Yorker". Najwyraźniej spodobały się także komuś w dziale kreatywnym Zary.

Bassen oskarża sieciówkę o skopiowanie czterech projektów metalowych przypinek: lizaka w kształcie serduszka, pamiętnika, proporczyka i gumki. Żeby uniknąć kopiowania 1:1, Zara przerobiła je na materiałowe wszywki. Podobieństwo jest jednak łatwo zauważalne.

Zara: nasza strona ma 98 milionów odsłon miesięcznie

Jeśli samo naśladowanie jej stylu nie wkurzyło panny Tuesday, z pewnością udało się to prawnikom Zary. Artystka planuje wkroczyć na drogę sądową, martwi się jednak o koszty. Na reprezentację prawną przeznaczyła już 2 tysiące dolarów, a wszystko, co udało jej się osiągnąć, to uzyskanie dyskusyjnej odpowiedzi sieciówki. Grupa Inditex odnosi się w niej do zgłoszeń klientów Bassen, którzy zaczęli wysyłać artystce zdjęcia z Zary na początku roku.

Odrzucamy pańskie roszczenia z wymienionych już powodów: projektom pańskiej klientki brak cech charakterystycznych, co sprawia, że trudno sobie wyobrazić, żeby znacząca część społeczeństwa gdziekolwiek na świecie kojarzyła te obrazki z Tuesday Bassen. To nasze zdecydowane stanowisko, z pełną świadomością zgłoszeń osób trzecich, o których państwo informowali. W tym względzie proszę zwrócić uwagę, że takich zgłoszeń była zaledwie garstka. Jeśli zdajemy sobie sprawę, że miliony użytkowników odwiedzają nasze strony o miesiąc (Zara: 98 milionów wizyt miesięcznie, Bershka - 15 milionów), liczby w oczywisty sposób umieszczają nieliczne zgłoszenia w odpowiedniej perspektywie.

Według Bassen, list prawników Zary w praktyce oznacza: jako ogromna międzynarodowa sieć, możemy swobodnie korzystać z projektów młodych artystów, bo nasi klienci ich NIE ZNAJĄ. Przypuszczalnie wiele klientek sklepu nie rozpoznałaby obrazów Paula Gauguin czy Matisse'a, co nie znaczy, że możemy bezprawnie produkować T-shity z klasyką malarstwa...

Jak Zarze uchodzi to na sucho?

Świat mody i designu plagiatem stoi. Nieoficjalnym plagiatem, bo regulacje prawne różnią się na całym świecie i są na ogół dość liberalne. Producentów mebli zabezpiecza wydłużenie nóg o kilka centymetrów, mimo że na pierwszy rzut oka stół wygląda identycznie jak dzieło sławnego projektanta. W przypadku Bassen, Zara zabezpieczyła się zmieniając metalowe przypinki na wyszywaną aplikację, usunięto także charakterystyczne oko z pamiętnika.

Hiszpańska sieciówka liczy się z regularnymi oskarżeniami o plagiat, dlatego bardzo świadomie dawkuje elementy podobne i wyróżniające. Przecież za to ją kochamy - za tanie ubrania "w stylu Celine" czy a la Prada. Domy mody najczęściej ignorują naśladownictwo jako najwyższą formę pochlebstwa. Zignorować nie chciał Christian Louboutin i srogo się zawiódł. Sąd nie ukarał Zary za produkcję szpilek z czerwoną podeszwą, co otworzyło innym producentom drogę do naśladownictwa mistrza szewstwa.

Dziewczyna z grzywką kontra Armancio Ortega

Naśladownictwo jest powszechnie akceptowane, bo przyzwyczailiśmy się, że to tańsze marki kopiują droższe. Nie stać nas na klapki od Celine, kupujemy podobne w Zarze. Celine nie traci, bo i tak nie mamy luźnych 3 tysięcy złotych na luksusowe buty. Może nawet zyskać, jeśli medialne wzmianki o domniemanym plagiacie zrobią szum wokół kolekcji.

Inaczej wygląda sytuacja, gdy ogromna korporacja wzbogaca się kosztem "zwykłego śmiertelnika". Inditex stać, żeby zapłacić Tuesday Bassen za jej rysunki. Tuesday Bassen nie stać na długotrwałą batalię sądową z marką. Podobnie jak innych młodych artystów wystawiających swoje prace na Etsy, którzy coraz częściej wchodzą na ścieżkę wojenną z grupą Inditex za pośrednictwem mediów społecznościowych. Wpadki Zary, Bershki i Stardivariusa zebrał Adam J. Kurtz, a jego wpis stał się hitem Twittera:

Detale w tych przykładach nie są identyczne, ale inspiracja jest wyraźnie widoczna. Wpis Kurtza sugeruje, że "pożyczka" od Bassen to nie jednorazowy przypadek, tylko świadoma taktyka całego koncernu. A to by było bardzo niepokojące. Podobnie jak lekceważenie, z którym korporacja najbogatszego człowieka na świecie odpowiada pokrzywdzonej artystce.

AKTUALIZACJA

Jest już oficjalne oświadczenie Inditexu, wydane po nagłośnieniu sprawy przez amerykańskie i europejskie media. Zara wycofuje ze sprzedaży wspomniane cztery wzory i obiecuje rozwiązać konflikt z Bassen polubownie:

Inditex ma ogromny szacunek dla kreatywności wszystkich artystów i projektantów. Bardzo poważnie traktujemy wszystkie doniesienia o własności intelektualnej innych osób.Inditex niezwłocznie rozpoczął śledztwo w tej sprawie i zawiesił sprzedaż wspomnianych ubrań. Dział prawny Inditexu jest w kontakcie z prawnikami Tuesday Bassen, aby wyjaśnić i rozwiązać sytuację jak najszybciej.
Więcej o: