Była wziętą modelką i jadła 500 kcal dziennie. Znalazła szczęście, gdy odcięła się od świata mody

Liza Golden-Bhojwani, modelka z Indii, ostatnio udostępniła dwa zdjęcia. Jedno zostało zrobione na Fashion Week w 2012 roku. Drugie pochodzi z 2017 roku. W poście na Instagramie opisała historię kryjącą się za ujęciami.

Zdjęcie po lewej zostało zrobione, kiedy modelka zaczynała swoją karierę. Początki były dla niej ekscytujące, choć żeby utrzymać figurę, pozwalającą brać udział w pokazach high fashion, Liza dużo ćwiczyła i stosowała niezwykle restrykcyjną dietę - jadła tylko 500 kilokalorii dziennie. Jej nastawienie do modelingu i własnej figury zaczęło się zmieniać po tym, jak pewnego wieczoru zemdlała w swoim apartamencie, przygotowując jeden ze swoich niskokalorycznych posiłków - 20 strączków fasolki edamame gotowanej na parze. Modelka pomyślała, że czas skończyć z restrykcyjną dietą.

Liza zamierzała jeść tyle, żeby czuć się najedzoną, nie chciała jednak przesadzać. Modelka wierzyła, że dzięki temu zachowa figurę, a jej samopoczucie się poprawi. Liza jednak przestała się kontrolować. Jej wizyty w kuchni kończyły się obżarstwem. 

"Masz za grube uda"

Modelka zaczęła przybierać na wadze. Przeraziło ją to, ponieważ bała się utraty kontraktów z luksusowymi domami mody. Liza znów wróciła do restrykcyjnej diety - zaczęła jeść surowe warzywa i dużo ćwiczyć. Mimo drastycznego ograniczenia liczby kalorii, jej waga nie chciała drgnąć. Liza straciła wszystkie ważne kontrakty. Musiała z czegoś żyć, więc zaczęła pracować jako modelka komercyjna.

"Miałam sześciopak i wciąż byłam za gruba"

Sesje na strony internetowe oraz do katalogów z ubraniami nie wymagały aż tak chudego ciała, jak pokazy luksusowych domów mody, ale nie uszczęśliwiały dziewczyny. Liza wciąż uważała, że będzie szczęśliwa tylko wtedy, jeśli będzie pracować przy pokazach luksusowych domów mody. To dlatego w 2014 r. Liza znów zaczęła dietę (jadła od 800 do 1200 kilokalorii dziennie) i codzienne treningi. Dzięki racjonalnemu podejściu do chudnięcia, Liza zyskała umięśnioną sylwetkę. Taki wygląd nie podobał się jednak dyrektorom castingów - oni szukali wychudzonych, nie wyrzeźbionych dziewczyn:

- Miałam sześciopak, ale wciąż nie byłam wystarczająco szczupła dla domów mody. To naprawdę była walka, patrzenie jak wiele innych dziewczyn po prostu tak łatwo dostaje angaż, jedząc to, co chcą i ledwie ćwicząc, podczas gdy ja katowałam się na siłowni.

Po kilku nieudanych castingach z rzędu Liza zaczęła zastanawiać się, czy na pewno chce być modelką. Styl życia, jaki musiałaby prowadzić, żeby pracować dla luksusowych domów mody nie uszczęśliwiał jej. Nienawidziła treningów i diet. Kiedy z kolei pracowała jako modelka komercyjna, czuła się niedoceniona:

Pech? A może po prostu nie byłam do tego przeznaczona. [...] Byłam w naprawdę złym stanie psychicznym, negatywnie nastawiona, w depresji, nadwrażliwa. Byłam nieszczęśliwa.

"Czemu ze sobą walczę?"

Dziewczyna zdecydowała o wyjeździe z Nowego Jorku na 6 tygodni. Wróciła do rodzinnych Indii. Chciała zastanowić się nad tym, co chce robić w życiu. W czasie drugiego tygodnia "urlopu" od Nowego Jorku i branży modelingowej spotkała mężczyznę swojego życia, który teraz jest jej mężem. Liza uznała, że z nim czuje się szczęśliwsza niż kiedykolwiek, więc przeniosła się do Indii. Wtedy też uznała, że kończy z dietami i obsesyjnym dbaniem o wagę: "Pewnego dnia po prostu pomyślałam: czemu cały czas walczę z moim ciałem? Dlaczego nie idę w tym samym kierunku, co ono? Przestaję w końcu tworzyć problemy i zaczynam po prostu słuchać swojego ciała. I tak właśnie zrobiłam".

Choć Liza wie, że z obecną figurą nie zatrudniłby jej żaden luksusowy dom mody, jest szczęśliwa - ma obok siebie człowieka, który akceptuje ją taką, jaka jest, a jedzenie nie jest już jej wrogiem, lecz przyjemnością, podobnie jak treningi:

Zdjęcie z prawej to ja teraz i moje ciało takim, jakie jest. Nie jest idealne, gotowe do pokazu, nie jest najlepsze, ale jest moje i moja dusza jest szczęśliwa. Ćwiczę 5 razy w tygodniu, ale są okresy, gdy tego nie robię z powodu urazów lub podróży. I wiecie co? Jest mi z tym dobrze. Bo kiedy wracam na siłownię, jestem szczęśliwa. Robię to wyłącznie dla siebie, nie ze względu na pracę. Jem to, co chcę i nie czuję się winna.

Dziewczyna twierdzi, że jej przeznaczeniem nie było zostanie modelką:

Może nie jestem tu po to, żeby być na okładkach magazynów, ale po coś tu jestem. Zasługuję na to, żeby czuć się szczęśliwa i spełniona. Wszyscy zasługujemy. Może moim celem jest podzielenie się tą historią i propagowanie przesłania o kochaniu swojego ciała do kobiet, które z nim walczą?

To też może cię zainteresować:

Depilacja włosów w nosie może być bardzo groźna dla zdrowia. Laryngolog wyjaśnia dlaczego

Kendall Jenner pokazuje swój poranny makijaż. Robi go w dwie minuty [WIDEO]

Usta ombre na trzy różne sposoby. Prosty sposób na urozmaicenie każdego makijażu

Więcej o:
Skomentuj:
Była wziętą modelką i jadła 500 kcal dziennie. Znalazła szczęście, gdy odcięła się od świata mody
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX