Rewolucja seksualna do powtórki

ola długołęcka
20.02.2012 , aktualizacja: 21.02.2012 14:41
A A A Drukuj
Kobiety ponownie wchodzą na ścieżkę rewolucji - nie chcą służyć, tylko dzielić się swoją seksualnością. Co zrobić, żeby mieć satysfakcję z seksu? Szczegóły w rozmowie z seks coachem, Martą Niedźwiecką* z Pussy Project.
Czy seks jest dziedziną życia, której musimy się uczyć, czy wystarczy zdać się instynkt?

Marta Niedźwiecka: I tak, i tak. To jest jak z chodzeniem. Chodzić potrafimy wszyscy, ale żeby zdobyć medal na olimpiadzie, przebiec dystans maratonu, czy chodzić z wdziękiem modelki - potrzebujemy trochę uważności i pracy. Wszyscy rodzimy się istotami seksualnymi, do tego stopnia, że najnowsze badania neurologów amerykańskich dowodzą, iż że już dzieci w łonie matki masturbują się. To potwierdzenie, że wszyscy ludzie rodzą się seksualni, zdolni do odczuwania przyjemności. Jednak na skutek przeróżnych procesów - socjalizacyjnych, treningu czystości, który odbywa się ze szczególnym pogwałceniem praw dziewczynek, zwykłej edukacji, obecności w domach różnych tabu, znakomicie wypiera się sferę seksualną ze świadomości dzieci, a potem nastolatków. Oni się budzą do swojej seksualności, bo to jest naturalny biologiczny proces, i czują narastającą frustrację i bezradność. Coś, co do tej pory nie istniało w ich świecie, było pomijane milczeniem przez rodziców, nagle przebija się na powierzchnię. Co mają robić? Czerpią wiedzę z Internetu, od rówieśników równie zagubionych w temacie, z kolorowych pism dla kobiet i mężczyzn, które zachęcają do zostania mistrzynią w łóżku i zaliczenia 100 kobiet w kwartał. Pozostają jednak seksualnymi analfabetami. Szczególnie dotyczy to dziewcząt, które wzrastają nie widząc nawet swoich narządów płciowych, nigdy się nie dotykając, nie masturbując. A jeśli się masturbują, to z obowiązkowym poczuciem winy.

Czyli nieprzygotowane rzucamy się na głęboką wodę?

Tak, wchodzimy w świat zaawansowanej techniki, ledwie raczkując.

Co masz na myśli, mówiąc o nieszanowaniu praw dziewczynek podczas treningu czystości?

W ramach treningu czystości, jaki prowadzony jest w większości domów, dokonuje się tabuizacja sfery seksualnej. Chłopczyk, żeby się wysiusiać, musi wziąć swojego siusiaka do ręki, wie, jak on się nazywa, wie, jak wgląda. Jest uczony co ma robić, odpowiada na płynące z ciała bodźce i jest naturalnie "zaprzyjaźniony" ze swoimi narządami płciowymi. Dziewczynka z kolei, bardzo często, chociaż coraz rzadziej, bo coraz więcej kobiet świadomie zaczyna chować swoje córki, słyszy, że ma TO umyć. TO nie istnieje. Nie pada słowo cipka, dziewczynka nie ogląda swoich narządów płciowych, żeby się wysiusiać. Nie jest to tego zachęcana, bo jest to uznawane za pobudzanie seksualne dziecka. Nie mówię, że każdej sześciolatce trzeba wręczać lusterko, żeby oglądała swoją waginę, ale co inne traktować narządy płciowe naturalnie, a co innego spychać je w strefę nieistnienia. Trening czystości to nauka obchodzenia się ze swoim ciałem i z higieną, zasadami bezpieczeństwa. W ramach źle prowadzonego treningu dochodzi do wyparcia informacji, że np. dziewczynka ma cipkę. Bardzo często, w efekcie braku odpowiedniego podejścia, dziewczynka dochodzi do pierwszej miesiączki z kompletną nieświadomością i w zakresie swojej seksualności czy nawet fizjologii. Dalszy rozwój seksualny i emocjonalny warunkowany jest stopniem komfortu, jaki ma nastolatka ze swoim ciałem Jeżeli tej relacji nie ma, to cała wiedza, jaką będzie przyjmowała ze świata - pierwsze odczucie podniecenia, pierwsze doświadczenia seksualne - będą niezintegrowane. Ona będzie wiedziała, że seks to jest coś, co teoretycznie ma jej dać przyjemność, ale nie będzie miała w swoim ciele niczego, co będzie gotowe na te doznania.

Czy można powiedzieć, że kobiety przygotowywane są do tego, by ich życie seksualne służyło zadowoleniu mężczyzny?

Bądź prokreacji.

Czy mężczyźni są w jakiś sposób uczeni, jak zadowolić kobietę? Pisma dla panów dotykają tej tematyki?

Z tego co widzę, i dowiaduję się z rozmów, jakie mężczyźni prowadzą między sobą, to zrozumienie potrzeb kobiety i dotarcie do jej istoty jest domeną niewielu panów. Oczywiście, pracuję głównie z kobietami, jednak widzę, że otwieranie się i nauka powinna obejmować obydwie strony związku. Kiedyś myślałam, że to kobiety są bardziej powściągliwe w temacie seksu i mniej skłonne do eksperymentów. Teraz uważam, że chociaż mężczyźni są bardziej gotowi do kompulsywnych zachowań seksualnych, o tyle chęć rozwoju seksualności w związku najczęściej wychodzi od kobiety. Jeżeli para żyje ze sobą powyżej dwóch lat, to szanse na to, że relacja seksualna się polepszy, zależą w dużej mierze od kobiety. To one najczęściej inicjują, szukają odpowiedzi. Czerpią wiedzę z licznych publikacji i zaczynają weryfikować - czy ich życie seksualne spełnia ich oczekiwania. Najczęściej nie spełnia, a wtedy panie zaczynają poszukiwać. Nie sprawdziły się moje obawy, że kobiety będą się obawiały gadżetów, sięgania po coś nowego.

Czego kobiety oczekują od mężczyzn w łóżku? Jaka jest ich wizja kochanka idealnego?

Nie odważyłabym się na uogólnienie. To zależy od związku i wieku kobiety. Na pewno oczekują uważności - troski, akceptacji i wyczulenia na swoje potrzeby. Starałabym się nie oceniać związków w Polsce, bo nie poznałam wszystkich małżeństw, ale to, z czym kobiety przychodzą do mnie, to są najczęściej deficyty na bardzo podstawowym emocjonalnie poziomie. Kobiety czują, że się o nie dba, że "nie nosi się ich na rękach". Mężczyźni nie poświęcają wystarczająco dużo czasu sztuce miłości - chociażby dbając o dobre samopoczucie kobiety, czy atmosferę przed seksem. A często potem oczekują spektakularnych efektów. Na jakość seksu wieczorem pracujemy cały dzień. Do tego dochodzi jeszcze nieustanne budowanie napięcia między partnerami - randki, wyjścia do kina. Niewielu osobom chce się w ten sposób dbać o związek, a po kilku latach zgłaszają duże zastrzeżenia do jakości swojego życia intymnego.

A kwestie techniczne mają znaczenie?

Bardzo duże. Rozmiar nie, technika tak. To jest także odpowiedź na pytanie, czy powinniśmy się uczyć. Nikt nie rodzi się z wiedzą o tym, jak właściwie postępować ze swoim ciałem i z ciałem partnera. Ta wiedza na nas nie spływa. Wymaga poznania siebie, także przez masturbację, i ciągłej komunikacji z partnerem. Odkrycie tego, co nam sprawia przyjemność, wymaga czasu i poszukiwań. Niejednokrotnie w wieloletnim związku lekka zmiana wektora dominacji - kobieta wychodzi z roli podległej i zaczyna inspirować akty seksualne - bardzo podnosi temperaturę i poprawia gnuśniejącą seksualność. cale to poszukiwanie wiedzy powinnyśmy jednak zacząć od naszego ciała.

Dlaczego życie seksualne kobiet często nie jest udane?

Moim zdaniem wynika to z pewnego okrucieństwa względem kobiet. Panuje przekonanie, że z tych niewinnych, nieświadomych istnienia sfery seksualnej istot, nagle w magiczny sposób zmienimy się w świadome swojej kobiecości dojrzałe osoby i będziemy dawać przyjemność i ją brać. Nikt nie dba o edukację, a presja społeczna i partnerów jest taka, że kobiety mają być gotowe - chętne, zainteresowane i świadome tego, co robią. One tymczasem nawet nie miały szansy na naukę.

Czy dziewczyny, które przechodzą inicjację seksualną ze starszym partnerem mają lepiej, czy gorzej niż nastolatki, które pierwszy raz przeżywają z równolatkiem?

Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. Można pomyśleć, że idą na skróty. Z drugiej strony seks z równolatkiem także nie musi być pozytywnym przeżyciem. Bardzo często młodzi chłopcy, popsuci wiedzą czerpaną z sieci i filmów pornograficznych, wchodzą w relacje z rówieśniczkami, udając superfacetów. Chłopcy są młodzi ciałem, ale mentalnie przeskoczyli pewien etap, demonstrując swoją fikcyjną "dojrzałość". Konfuzja jest obustronna - dziewczyny się czują gorsze, bo mają wrażenie, że ich brak doświadczenia źle wypada na tym tle, a chłopcy brną w udawanie dorosłego z wielkim doświadczeniem. Groza i groteska!

I czym się to kończy?

Po pierwsze zanikiem bliskości. Jak obie strony udają, to bliskość się gubi. Przestaje chodzić o bycie razem, a związek jest wieczną licytacją, kto jest fajniejszy. Poza tym, co to za związek, w którym wizja mężczyzny jest taka, że nie ma on słabości, tylko dwugodzinną erekcję.

ZOBACZ TAKŻE
  • 4
Komentarze (16)
Zaloguj się
  • coppermind

    Oceniono 21 razy 7

    Pani Dorotko - nic nie poradzę na to, że kretynki mnie nie podniecają :(
    proszę szukać jelenia cierpliwie dalej ...

  • interfere

    Oceniono 6 razy 4

    "Chłopczyk, żeby się wysiusiać, musi wziąć swojego siusiaka do ręki, wie, jak on się nazywa, wie, jak wgląda. Jest uczony co ma robić, odpowiada na płynące z ciała bodźce i jest naturalnie "zaprzyjaźniony" ze swoimi narządami płciowymi. Dziewczynka z kolei, bardzo często, chociaż coraz rzadziej, bo coraz więcej kobiet świadomie zaczyna chować swoje córki, słyszy, że ma TO umyć. TO nie istnieje. Nie pada słowo cipka,"

    Faceci naturalnie zaprzyjaźnieni, kobiety naturalnie niezaprzyjaźnione. Czy jakieś panie na tym forum mogłyby to skomentować?

  • trans.sib

    Oceniono 29 razy 3

    To jakiś żart?
    Jak w Europie nie ma być kryzysu, skoro organizowanie "PussyProject" ktoś nazywa pracą?!

  • zewszad_i_znikad

    Oceniono 10 razy 2

    A gdzie miejsce dla kobiet aseksuanych? Tak, pora na rewolucję - bunt tych, które/-ych nazywa się zahamowanymi, zakompleksionymi, oziębłymi, nierozbudzonymi, nieświadomymi, uśpionymi, infantylnymi, skrępowanymi, zniewolonymi, uwięzionymi w kruchcie. Dla mnie życie bez seksu to prawdziwy bunt - przeciw kulturze, która nieustannie seks reklamuje, promuje i każdejmu wciska na siłę. A przecież jeżeli tylko jesteśmy uczciwymi ludźmi i nie szkodzimy innym - wszystkie i wszyscy mamy takie samo prawo do szacunku i obecności w kulturze. Niezależnie od tego, czy w łóżku wolimy osobę innej płci, tej samej płci czy samą czystą pościel.

  • ulanzalasem

    Oceniono 15 razy 1

    Kobiety wchodzą na ścieżkę postępującej głupoty, można im wcisnąć każdą bajeczkę. "seks coachem, " - ile się płaci :>

  • 0

    Rewolucja seksualna z początku lat 70-tych była nieważna, bo nie miała swoich: logo, coachów i marketingu. Dlatego trzeba ją przepracować od nowa :-)))

  • wentyl77

    0

    Pełna zgoda co do pierwszej części - zbyt rzadko używamy słowa "cipka", a przecież jest takie fajne. Kobiety, które nie lubią swych cipek (a takich jest sporo), nie będą miały udanego życia seksualnego.
    Głupoty zaczynają się od pyt.8. Seksualizm powstaje w mózgu, a nie poprzez masturbowanie się. W naszym kraju jest mnóstwo dorosłych dzieciaków - facetów, którzy myślą, że jak nie zaliczą co weekend to nie są facetami, i na widok wibratora u kobiety reagują zazdrością; kobiet, które są wiecznymi mentalnymi dziewicami, bo wychowuje ich nieświadomość matek. I te wieczne dzieciaki męczą się z sobą, a potem wychowują kolejne mentalne dzieciaki. Neuroza, nielubienie sibie, to główny wróg udanego seksu Itp., itd...
    I jedna obserwacja na koniec, że większość agresywnych don juanów, wysysających i rzucających kolejne dziewczyny, to synkowie nadopiekuńczych matek.

  • coppermind

    Oceniono 30 razy 0

    kolejna odsłona babskiego marketingu.
    Tym razem (tak samo jak od milionów lat) próbują znaleźć odpowiedź na pytanie
    jak się drogo sprzedać, żeby nie stracić cnoty ? :D

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX