Roszczeniowe trzydziestki - jakie są i czego chcą?

Wdrapują się po szczeblach kariery, mają niebotyczne oczekiwania względem świata i mężczyzn, a potem się dziwią, że nikt ich nie chce pokochać. Księżniczki jakieś! Takie są przynajmniej Roszczeniowe Trzydziestki z Facebooka. Niby wymyślone, ale jakby dobrze znajome.

Kobieca strona Gazeta.pl - Polub nas!

Założycielka Roszczeniowych Trzydziestek, Olga, kiedyś nie miała wygórowanych oczekiwań. - W czasach liceum wystarczyło, że facet miał długie włosy i plumkał na gitarze. Ach, i musiał słuchać metalu. To praktycznie wszystko. Na studiach patrzyłam już raczej na facetów z potencjałem, czymś, co można nazwać życiowym ogarnięciem. Choć przyznam, że był to też smutny czas, kiedy wygląd przyćmiewał mi przymioty ducha. Potem chciałam już kogoś z  wykształceniem i ambicjami - wspomina.

Cham!Rys. Roszczeniowe Trzydziestki

Z czasem lista oczekiwań przyszłej Roszczeniowej Trzydziestki się wydłużała i pojawiały się kolejne punkty:

- Facet musi mieć stabilną sytuację zawodową. Jednocześnie niech nie poprzestaje na tym co ma. Wypalonym dziękujemy. Dobrze, żeby był z branżusi (marketing i wszelkie pochodne). I najlepiej niech w tej branżusi ma jakieś zaszczytne miejsce i wianuszek fanów. Musi też umieć w te całe internety. I te całe internety muszą umieć w niego - ma mieć tam szacunek i kolejny wianuszek wiernopoddańczy.

- Życiowe ogarnięcie na najwyższym poziomie. Samochód ma prowadzić tak, żebym nigdy nie chciała wysiąść w biegu. To, czym jeździ nie jest już tak ważne, niech stracę. Jak coś się w domu zepsuje, ma umieć naprawić, albo wiedzieć przynajmniej kogo wezwać. Kiedy trzeba, powinien prowadzić domową księgowość, jakby nic innego w życiu nie robił. Musi też kochać koty. Moje koty i wszystkie ogółem. I resztę zwierząt. Najlepiej niech ich nie je. I w ogóle niech uważa co je. Niech czyta etykietki i jada w restauracjach, w których aktualnie się Bywa. Ze mną.

Też lubimy całe to liczenie!Rys. Roszczeniowe Trzydziestki

- Ma mieć hobby. Dobrze jeśli biega, jeździ na rowerze, generalnie coś ze sobą robi. Nadal konieczne jest słuchanie rocka (nie musi być metal!!! - łaskawa pani ze mnie). Ma czytać dobre książki. Znać pisarską elitę. I Kinga. Musi lubić musicale i doceniać, że tam ciągle śpiewają a pół miasta w każdej chwili zna właściwy układ taneczny. I, co ważne, niech się jakoś wyraża. Tak, żeby nie budził we mnie grammar nazi. Może kląć, byle kreatywnie albo z wdziękiem. Ale poza tym niech będzie kulturalny jak marzenie. Otwieranie drzwi, zdejmowanie płaszcza, te sprawy...Tylko całowanie rąk raczej niewskazane.

"Z twarzy ma być akceptowalna, a od szyi w dół idealna". Pół godziny o tym - jak zdaniem mężczyzn - ma wyglądać ideał. Warto obejrzeć!:

 

- Jak ma wyglądać? Jak milion dolarów oczywiście. Dobrze wydany milion. Styl? Niewymuszona casualowa elegancja będzie w porządku. Nie dla wąsów! Trzeba to zaznaczyć, bo w końcu, jak wyżej wspomniałam, to człowiek z branżusi a oni czasem takie dziwactwa wyprawiają. A wbity w garnitur ma natychmiast powodować u mnie lekkie drżenie kolan. I w ogóle niech powoduje, od tego jest - podsumowuje.

I mogłaby tak jeszcze i jeszcze - w końcu ma trzydzieści plus lat i jest roszczeniową singielką. I tak właśnie na Roszczeniowych Trzydziestkach robi: pisze o oczekiwaniach, które redukują się do tych naprawdę najważniejszych. Robi to z ironią i wdziękiem, bo tak naprawdę to oczekuje tylko jednego: - Szacunku. Jestem otwarta na to, co mogę chłonąć od Nowej Wielkiej Miłości, ale niech on szanuje to, co dam od siebie. I niech stara się na szacunek zasługiwać, tak jak ja będę się starała. Takie to proste.

Próbka z listy oczekiwań

Roszczeniowe TrzydziestkiRys. Roszczeniowe Trzydziestki

Taka krótka lekcja związków. Poziom podstawowy.

Roszczeniowe TrzydziestkiRys. Roszczeniowe Trzydziestki

OK weźmy to na klatę, niezależnie, czy klata jest męska, damska i jaki ma rozmiar. ZAWSZE jest ktoś, kto ma już dwójkę dzieci, dobrą pracę, podejmuje wyłącznie dobre decyzje, właśnie robi wykopki pod basen przy domu i wybiera tapicerkę do bentleja. I nigdy, nigdy nie ma bad-her-dejów. I właśnie takie osoby znają Twoi rodzice.

 

Roszczeniowe TrzydziestkiRys. Roszczeniowe Trzydziestki

No i niech ktoś pierwszy rzuci w nas kamieniem.

Roszczeniowe TrzydziestkiFot. Roszczeniowe Trzydziestki

Weszłyśmy jak do siebie i prosimy: "takiego metrosiemdziesiątplus, wyględnego, bez przeszłości za to z przyszłością i niech ma ten fajny hipsterski koczek, ale żadnej brody, non possumus". Ale okazało się, że tylko ubrania sprzedają. Oszukańce.

Roszczeniowe TrzydziestkiRys. Roszczeniowe Trzydziestki

Niedziela to taki odpowiednik "family pack" wśród dni tygodnia. Dla rodzin spoko, dla par - też OK, ale dla singli czasem to po prostu za wiele. Powinnyśmy mieć dwie soboty, a co?

Roszczeniowe TrzydziestkiRys. Roszczeniowe Trzydziestki

Nagłe (i podobno chwilowe) ochłodzenie, pozwala nam przypomnieć, że w randkowym wszechświecie istnieje coś takiego jak Test Płaszczyka. Pozwala on uniknąć kłopotów, takich jak bycie w związku, w którym coś nie bangla a ty nie wiesz do końca co. Krótko mówiąc, zwracajcie uwagę na to, czy jeśli facet zakłada Wam sweter, płaszcz, czy cokolwiek tam nosicie, otwiera się nad Wami niebo i śpiewają anieli. Jeśli nie, to będzie słabo. Sprawdziłyśmy na sobie. U nas działa w 10 przypadkach na 10.

Roszczeniowe TrzydziestkiRys. Roszczeniowe Trzydziestki

To akurat jeden z tych obrazków, które równie dobrze pasują do obu płci. Inspirowany zresztą rozmową z kolegą, który właśnie zdecydowanie nie był kobietą.

Roszczeniowe TrzydziestkiRys. Roszczeniowe Trzydziestki

Ania ewidentnie marudzi. Nie rozumiemy Ani. Chciałybyśmy czasem dostawać listy nie zaczynające się od "Szanowna Pani", czy "Faktura nr".

 

Zabawne torby reklamoweFot. Wowpics

Właśnie skończyłyśmy pewną rozkminkę i jesteśmy ciekawe Waszego zdania. Jako przedstawicielki ludu a nie tam jakieś burżuazje, kupujemy w Biedrze, Kojflandzie i innych takich. Panuje tam ostatnio zwyczaj "sama se obsłuż swoją kartę jak jesteś taka mundra". W efekcie zgarniasz jeszcze zakupy po siatach (nie zdążyłaś wcześniej bo przecież na kasach trwa nieustanny wyścig, kto skasuje ASAPest), kasjerka zniecierpliwiona prosi cię o włożenie karty (czekając na odpowiedź banku, pakujesz kolejne dwie rzeczy), potem piny-sryny (po zielonym wracasz szybko do pakowania siat) i wreszcie "pani wyjmie kartę bo już piszczy" (łapiesz więc kartę trzecią ręką bo dwie pierwsze ogarniają siaty). Kolejka parzy z niechęcią, kasjerka patrzy z zażenowaniem, siaty, wszędzie siaty. Markety nie są dla singielek. A jak wy macie "na taśmie"? Nie macie wrażenia, że szybkość obsługi i całe te karty - to wszystko jest ewidentnie przewidziane pod dwie osoby, albo jedną ale z minimum trzema rękami?

Więcej o: