Dlaczego zerwaliście zaręczyny? Prawdziwe powody [WYZNANIA]

Lepiej się rozstać przed ślubem niż po - to dość oczywiste. Jakie jednak powody doprowadzają do tak radykalnych kroków? Porcja szczerych wyznań - może dodadzą odwagi wahającym się i upewnią w decyzji już przekonanych?

Dynamika miłości bywa naprawdę baaardzo różna. Kto nie słyszał o parach, które były ze sobą dekadę, rok przed planowanym ślubem się rozstawały, a później zarówno kobieta, jak i mężczyzna w ciągu pół roku było już po weselach z innymi osobami?

ZOBACZ WSZYSTKIE WYZNANIA

.Fot. Flickr.com/Too many fields/CC BY-NC 2.0

Ślub nie jest lekarstwem na kłopoty w związku - jeśli jest źle przed, to wcale nie będzie lepiej po złożeniu przysięgi. Czasami lepiej się rozstać zanim podejmiecie decyzję, w której teoretycznie powinniście trwać przez resztę życia. A jakie powody mogą przeważyć szalę na „nie”? Oto niektóre z nich.

ZOBACZ WSZYSTKIE WYZNANIA

Gdybyście mogli cofnąć czas, zerwalibyście zaręczyny?
Więcej o:
Komentarze (4)
Dlaczego zerwaliście zaręczyny? Prawdziwe powody [WYZNANIA]
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • matprot

    Oceniono 7 razy 5

    "a później zarówno kobieta, jak i mężczyzna w ciągu pół roku było już po weselach z innymi osobami" - gender gramatyka? Słowo "byli" jest za bardzo męskie w przypadku tej pary? LOL

  • baba67

    0

    Doprowadziłąm do zerwania zaręczyn(sprowokowałam) ponieważ dawno temu , w latach 80 tych ludzie wychodzili z założenia że naturalnym i nieuchronnym etapem poważnego związku jest ślub a do tego potrzebne było usamodzielnienie się. Narzeczonemu do tego usamodzielnienia sie czyli skończenia studiów i podjęcia pracy nie spieszyło się mimo deklaracji zatem uznałam że dośc czasu straciłam na lesera i obiboka.
    Niemal nikt w tamtych latach nie traktował słowa "depresja" poważnie i naturalnie nikomu do głowy nie przyszło wysłać chłopaka do psychologa.Dlatego kiedy go wspominam (od dawna nie żyje, nie wiadomo do końca czy to nie było samobójstwo) czuje żal.

  • theorema

    Oceniono 7 razy -3

    to jak w ogóle do tych zaręczyn doszło? W jakimś totalnym amoku? Nie znała np. wcześniej tych strasznych sióstr i matki? Nie wystarczyło powiedzieć "nie wyjdę za ciebie" już wcześniej? Ach, nie, to była przecież tak szalenie romantyczna chwila...I pierścionek choć chwilę ponosić, ale frajda, no nie? Nie rozumiem tego owczego pędu do łączenia się w pary na całe życie i chyba nigdy nie zrozumiem. A w zasadzie, to chodzi o coś innego - owczy pęd do urządzania ślubu, wesela, kupowania kiecki i "żeby było jak na filmie". Brawa za odwagę dla tych państwa, ale więcej by jej okazali w ogóle do żadnych zaręczyn nie dopuszczając.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX