Równość płci w podręcznikach szkolnych

Na liście 167 postaci, które gimnazjalista powinien znać, jest pięć kobiet. Są to: Safona, Kleopatra, Jadwiga Andegaweńska, caryca Katarzyna II i Wisława Szymborska.
Czy kobiety są dyskryminowane w podręcznikach szkolnych? Wydaje się, że czasy, kiedy Ala z elementarza pomaga mamie w kuchni, a Olo w tym czasie gra w piłkę z tatą, już minęły...

Anna Wołosik: Niestety, nie. Przeczytałam ponad 40 podręczników do szkoły podstawowej, gimnazjum i liceum - kobiety były w nich prawie nieobecne. Tak dzieje się zarówno w książkach do polskiego, historii, wiedzy o społeczeństwie, jak i - co szczególnie niepokoi - w podręcznikach dla klas I-III. To tzw. kształcenie zintegrowane - bez podziału na przedmioty). W czytankach i ilustracjach dla najmłodszych dziewczynki i kobiety pojawiają się rzadko i zawsze w stereotypowym ujęciu.

To znaczy?

Jako córka, żona, matka. Kobiety nie pełnią funkcji publicznych, nie pracują w zawodach związanych z władzą i prestiżem. W jednej z książek dwukrotnie zamieszczono lekcje o różnych zawodach i wszystkie wykonywali mężczyźni. Przez trzy lata nie pojawiła się nawet wzmianka o pracy zawodowej kobiet. Podkreśla się takie ich cechy jak opiekuńczość, skłonność do poświęceń, zależność od innych.

Mężczyźni natomiast są aktywni i ambitni, samodzielni i skuteczni, racjonalni i opanowani, są przywódcami i ekspertami. Jeśli w czytance pojawia się dialog między dziećmi a rodzicami, to najczęściej jest to rozmowa ojca z synem, chłopiec pyta (np. o działanie prądu elektrycznego), a ojciec objaśnia. Chłopcy są ciekawi świata, poszukujący, aktywni, dziewczynki uległe, spokojne, zainteresowane gotowaniem, strojeniem się, często pokazuje się je przed lustrem (chłopców nigdy). Oto cytat z podręcznika do szkoły podstawowej: "Co ja mam na siebie włożyć? - często pytają kobiety, stojąc przed pełną ubrań szafą. Czy był czas, kiedy nie zadawały takich pytań? A czy był czas, kiedy kobietom nie zależało na pięknym wyglądzie?". W innym podręczniku rozdział "Dzisiejsza gospodarka" zdobi zdjęcie dziewczyny wpatrzonej w ekran komputera. Podpis: "Hm, którą torebkę by tu wybrać? Zakupy w sklepie internetowym robi się o dowolnej porze, nie wychodząc z domu". Internet nie jest dla niej źródłem informacji, ale formą sklepu. A przecież dziewczęta poprzez teksty i ilustracje powinny być zachęcane do zainteresowania się nowymi technologiami. Rozwój społeczeństwa opartego na wiedzy to jeden z priorytetów Unii.

Może autor tak chciał zachęcić...

Zapewne tak. Obarczone stereotypami prezentowanie obu płci w podręcznikach nie wynika ze złej woli autorów, wydawców i ministerialnych rzeczoznawców. Po prostu nie są oni uwrażliwieni na problematykę równego statusu, ponieważ wśród ludzi związanych z oświatą niewiele się o tym mówi. Nie ma materiałów, do których mógłby sięgnąć nauczyciel gotowy promować zasadę równego statusu kobiet i mężczyzn.

Oto ćwiczenie dla 11-latków: Jola jest łakomczuchem, ale postanowiła się odchudzić i właśnie znalazła w lodówce tabliczkę czekolady z bakaliami. Co zrobi? Wojtek lubi gry komputerowe, ale teraz nie gra, tylko się uczy, żeby poprawić oceny z polskiego. Dzwoni do niego kolega z zaproszeniem do zabawy nową grą. Co zrobi Wojtek? Dylematy Wojtka i Joli są zupełnie inne. Taka czytanka nie znalazłaby się w żadnej książce w Europie Zachodniej.

W klasach najmłodszych wiele mówi się o życiu codziennym. Jak wygląda tam współczesna polska rodzina?

W podręcznikach dla najmłodszych rodziny są "jak z czytanki" - tradycyjni i szczęśliwi mama i tata z dwójką dzieci różnej płci. Nie spotkamy rodzin partnerskich, rozdzielonych (np. z powodu emigracji za pracą), takich, w których jeden z rodziców samodzielnie wychowuje dzieci. Wydobywa się tylko pozytywne wartości, natomiast nie mówi się o bezrobociu, biedzie, przemocy. Nie wspomina się o dzieciach krzywdzonych, nie pojawiają się dzieci niepełnosprawne czy te z odmiennych kręgów kulturowych. A przecież w polskich szkołach są też uczniowie innych narodowości. Można by, korzystając z ich obecności wśród nas, pokazać inne kultury, języki, religie i obyczaje. W konkursie pełnomocnika ds. równego statusu chodziło nam nie tylko o podręcznik promujący równy status dla kobiet i mężczyzn, ale również taki, który uczy uznania i szacunku dla inności.

Szkoła nie uczy więc, że świat jest bogaty, złożony i różny...

Nie. W podręcznikach do szkoły podstawowej świat jest jednorodny, przesadnie uładzony, jasny i harmonijny. Królują w nim dobroć, miłość, życzliwość, prawość, a złość, frustracja, przemoc i agresja nie mają tam wstępu. Bohaterowie szkolnych czytanek nie kłócą się i nie biją. A w każdej klasie są dzieci z rozbitych domów, z rodzin dotkniętych alkoholizmem czy przemocą. Te dzieci nie znajdują odzwierciedlenia swoich problemów w szkole, czują się jeszcze bardziej samotne. Ponieważ milczymy o ciemnych stronach życia, nie możemy też mówić, jak sobie radzić z sytuacjami trudnymi. Na przykład jeśli dziecko doświadcza przemocy, powinno wiedzieć, że są osoby, instytucje, telefony, gdzie może szukać pomocy.

Takie tematy jak przemoc w ogóle nie pojawiają się w podręcznikach?

Mówienie o niedostosowaniu społecznym, o przemocy, o sytuacji zagrożenia sprawia autorom dużą trudność. Temat przemocy jest podejmowany w podręcznikach dla młodzieży gimnazjalnej i starszej, ale mówi się o niej językiem naukowym, informacyjnie: "W społeczeństwie mamy do czynienia z przemocą...", ani słowa o przemocy rówieśniczej. A przecież z poważnymi aktami przemocy w szkole i w jej otoczeniu styka się 20 proc. uczniów.

Podobnie jest z przemocą ze względu na płeć. Dziewczęta doświadczają napastowania seksualnego, uwag i dowcipów na temat seksu. W żadnym podręczniku do polskiego nie znalazłam tekstu piętnującego ordynarne słowa i gesty.

Czy sytuacja kobiet poprawia się w starszych klasach?

Odpowiedź jest przygnębiająca. Historycy hołdują tradycyjnej, patriarchalnej wizji świata. Kobieta kołysze kolebką, a mężczyzna rządzi światem. W programie historii do gimnazjum na przestrzeni opisywanych pięciu tysięcy lat kobiety pojawiają się zaledwie kilkakrotnie. Istnieje podręcznik do najnowszej historii Polski (od 1945 r.), w którym nie ma mowy o żadnej kobiecie. Autorzy innej książki ułożyli listę 167 postaci, które uczeń gimnazjum powinien znać. Wśród nich znalazło się pięć kobiet, a ich wybór był dość przypadkowy, bo są to: Safona, Kleopatra, Jadwiga Andegaweńska, caryca Katarzyna II i Wisława Szymborska.

Nawet w imię równości nie można fałszować historii, kobiety odegrały w niej mniej znaczącą rolę.

Nikt nie twierdzi, że kobiety były głównymi aktorami, zwłaszcza w historii politycznej, której przede wszystkim uczy szkoła. W podręcznikach nie znajdziemy nic ani na temat pracy kobiet w gospodarstwie domowym, ani na temat ich pracy w warsztatach rzemieślniczych, fabrykach, biurach i urzędach. Nie poznajemy wybitnych kobiet sprawujących władzę, aktywnych w polityce i gospodarce, odnoszących sukcesy w nauce, sztuce i literaturze. Nie ukazuje się wzorów kobiet, które dzięki przymiotom ducha i umysłu pokonały ograniczenia swojego świata i które, solidaryzując się z kobietami, działały na ich rzecz. Nie znajdziemy nic o kobietach tragicznych, które były niewolone, palone na stosach, zabijane. W materiałach źródłowych nie zamieszcza się listów, wierszy, obrazów i rzeźb będących dziełem kobiet.

Trzeba więc odzyskać kobiety dla historii.

I historię dla kobiet - dziś, gdy dziewczyna czyta podręcznik, w którym kobiety w ogóle się nie pojawiają, czuje się wykorzeniona, pozbawiona łączności z przeszłością. W Europie nie ukaże się podręcznik do historii, który nie pokazuje udziału kobiet w dziejach.

W historii Polski było co najmniej kilka kobiet, które bezsprzecznie wpłynęły na losy kraju.

O niektórych zdawkowo się wspomina, ale inaczej niż o wybitnych mężczyznach. Mimo że Marysieńka Sobieska jest bardzo znaną postacią, w jednym z podręczników pod portretem całej rodziny Sobieskich z Marysieńką i gromadką dzieci widnieje podpis: "Król Jan III Sobieski z synem". W nielicznych biogramach wybitnych kobiet przeczytamy: "kochali ją poddani", "była dobra i pobożna", "inteligentna i wykształcona, ale niezbyt urodziwa", "przyczyniła się", "zwróć uwagę na biżuterię i wychudłe policzki cesarzowej".

W biogramach kobiet pojawiają się nie tylko wzmianki o wyglądzie, ale także o życiu seksualnym. Pod portretem Katarzyny II widnieją zdania: "Jej słabością byli kochankowie, pod koniec życia niewybredna erotomania starzejącej się cesarzowej przybrała skandaliczny charakter". O życiu seksualnym słynnych mężczyzn nie przeczytamy nic.

Czy w szkole mówi się o feminizmie, sufrażystkach i emancypantkach?

Tak, ale problem polega na tym, że niektórzy autorzy zestawiają emancypacyjne dążenia kobiet z niekorzystnymi zjawiskami społecznymi, takimi jak zepsucie obyczajów, rozkład rodziny, rozluźnienie więzi.

I tak powstaje klisza: więcej wolności dla kobiet nieuchronnie oznacza rozpad rodziny i dezintegrację społeczeństwa. A można przecież inaczej. W podręczniku do polskiego dla II klasy liceum znajdujemy takie objaśnienie: "Terminem ?feminizm ? określa się dziś bardzo wiele zjawisk o zróżnicowanym charakterze. Po pierwsze - ruch dążący do równouprawnienia kobiet w dziedzinie życia społecznego i politycznego. Po drugie - nowy sposób widzenia miejsca kobiet w dawnej i współczesnej kulturze. Feminizm traktowany poważnie to opcja polityczna albo wyrazista propozycja artystyczna. W polemikach prasowych często jednak przywołuje się tę nazwę tylko jako etykietkę, która może oznaczać np. ?babskie gadanie ? czy ?babskie wariactwo ?". Wynika z tego, że feministki wciąż mają wiele do roboty.

Czy równość w podręcznikach można jakoś zadekretować? Zakaz dyskryminacji ze względu na płeć jest wpisany do konstytucji.

W Polsce idea równości jest zrealizowana przynajmniej w zakresie prawa. Natomiast równość nie gości w życiu codziennym. Dzieci i młodzież powinny uczyć się o relacjach płci i o równości jako części praw człowieka. Aby przełamać stereotypy, w Niemczech organizuje się obozy, podczas których chłopcy opiekują się zwierzętami, a dziewczęta budują zagrody i paśniki. Od 2001 r. niemieckie władze, przedsiębiorcy, pracownicy nauki, związkowcy i działaczki organizacji kobiecych urządzają Dzień Dziewcząt. Dziewczęta, odwiedzając zakłady produkcyjne, instytuty badawcze, redakcje czasopism i stacji telewizyjnych, biura posłów, ministrów i kanclerza, mają szansę budowania śmiałych scenariuszy życiowych wolnych od ograniczeń tradycji.

W Irlandii ukazują się zestawy edukacyjne "Kobiety w historii" i "Dziewczęta w świecie nauki i technologii". Francuscy nauczyciele korzystają ze zbeletryzowanych biografii wybitnych kobiet. W Hiszpanii podręczniki promujące równy status ukazują się przy finansowym wsparciu władz. We Francji organizacja kobieca prowadzi "czarny rejestr" podręczników, książek, komiksów, gier i filmów, które role kobiet i mężczyzn przedstawiają w skrajnie stereotypowy sposób. Włoscy wydawcy książek szkolnych dobrowolnie przyjęli swoisty kodeks zasad równościowych, których będą przestrzegać. My też w biurze pełnomocnika przygotowujemy propozycje takich zaleceń dla autorów, wydawców i rzeczoznawców.