Temperament?

W dynamice potrzeby seksualnej zachodzą wyraźne wahania w zależności od poziomu hormonów
Czy istnieje temperament seksualny?

Uważam, że coś takiego jak temperament seksualny nie istnieje. Czy można np. powiedzieć, że ktoś ma temperament do jedzenia? Ludzie mają apetyt, raz większy, a raz mniejszy; jedni gustują w wyszukanych potrawach, dla innych ważne jest zaspokojenie głodu. Zmienia się to w zależności od sytuacji życiowej i wieku, aktualnego stanu emocjonalnego, a przede wszystkim od tego, co nas pobudza poprzez swój zapach, wygląd, smak. I oczywiście można się nauczyć być smakoszem np. pod wpływem czyjejś dobrej kuchni.

Z seksem jest podobnie: zapotrzebowanie na współżycie to indywidualna cecha człowieka, która może się zmieniać i zazwyczaj zmienia się z upływem czasu, m.in. pod wpływem różnorodnych doświadczeń. Dla kobiet większe znaczenie mają czynniki psychologiczne, takie jak relacje z partnerem czy ogólne zadowolenie z życia. U mężczyzn odgrywają one mniejszą rolę, ale też nie są bez znaczenia.

Dynamika potrzeb

W dynamice potrzeby seksualnej zachodzą też wyraźne wahania w zależności od poziomu hormonów u danej osoby. Generalnie za napięcie seksualne odpowiedzialny jest zarówno u kobiet, jak u mężczyzn hormon męski - testosteron, u kobiet istotną rolę odgrywają też estrogeny i progesteron. Prawdopodobnie z punktu widzenia biochemicznego istotny jest ich wzajemny układ, w każdym razie ochota na seks zależy od fazy cyklu owulacyjnego.

U mężczyzn natomiast najważniejsze są dobowe wahania testosteronu: o piątej rano jego wyrzut jest największy i wtedy właśnie mężczyzna jest najbardziej sprawny seksualnie. Nie przypadkowo górale wyróżniają poranny stosunek i nazywają go świtańcem.

Cykl miesięczny a ochota na seks

Przyjrzyjmy się bliżej, jak na potrzeby seksualne kobiet wpływa faza cyklu miesiączkowego. Pierwsza zależność jest zrozumiała w świetle biologii: u dużej grupy kobiet chęć na seks jest najsilniejsza w fazie owulacyjnej, czyli w ciągu około dwóch dni w okresie jajeczkowania. Natura urządziła to w ten sposób, żeby płodne dni kobiety zbiegały się z poszukiwaniem kandydata na potencjalnego tatusia. Czasami jednak wkracza psychologia i dzieją się dziwne rzeczy, bo u niektórych kobiet wzrost potrzeb następuje w fazie poowulacyjnej. Można to wytłumaczyć malejącym lękiem przed ciążą - ryzyko poczęcia zmniejsza się po jajeczkowaniu.

Co ciekawe, kiedy w badaniach za miarę napięcia seksualnego kobiet przyjmowano ich aktywność seksualną, to istotnie te o dużym lęku przed ciążą chętniej kochały się, kiedy prawdopodobieństwo zapłodnienia było najmniejsze. Natomiast gdy mierzono napięcie seksualne za pomocą jego subiektywnego odczuwania lub reakcji na bodźce seksualne (odczyn skórno-galwaniczny, wzrost tętna i ciśnienia krwi, zmiany w obrębie narządów płciowych), to okazało się, że istotny wzrost popędu seksualnego występuje na początku cyklu i w fazie owulacyjnej.

Jak widać, napięcie seksualne to nie jedyny czynnik, który wpływa na to, że kobieta podejmuje współżycie.