Kochaj (z) głową!

Czym z naukowego punktu widzenia jest stan zakochania? Bezrozumnym szałem hormonów czy sprytną strategią przetrwania gatunku?
Chemiczna bomba

Mózg rozumie tylko język substancji chemicznych zwanych neurotransmiterami. Kiedy spotykamy kogoś, kto wydaje nam się erotycznie atrakcyjny, funduje nam chemiczną bombę. Rażeni jej wybuchem każde spotkanie z ukochaną osobą przypłacamy mocnym biciem serca czy utratą oddechu. Za te wszystkie reakcje odpowiada w dużej mierze fenyloetyloamina, która wywołuje podobny efekt jak amfetamina, czyli wprowadza nas w stan euforii.

Fenyloetyloamina działa na nas razem z innymi neurotransmiterami, m.in. dopaminą czy serotoniną. Zakochany mózg to mała fabryczka narkotyków, od których nasze ciało się uzależnienia - wchodzimy wtedy w etap namiętnej miłości.

Zakochanie trwa max. dwa lata?

Niestety, po ok. dwóch latach ilość tych substancji zmniejsza się, a po pięciu latach osiąga zwykły poziom. Tak jesteśmy biologicznie zaprogramowani. Według anrtopologów hormonalna wojna trwa od kilkunastu do 40 miesięcy. Długość tego okresu da się wytłumaczyć - to tyle, ile potrzeba, żeby począć, wydać na świat i odchować dziecko do momentu zakończenia karmienia piersią. Ale przecież wiele związków trwa długie lata w zadowoleniu i spełnieniu.

Otóż po okresie produkcji fenyloetyloaminy czy dopaminy rozpoczyna się produkcja endorfin, związków kojących i przeciwbólowych o działaniu podobnym do morfiny. Substancje te dają nam poczucie bezpieczeństwa, wyciszają porywy duszy i ciała, przynoszą życiowy optymizm. To dzięki temu ludzie trwają w małżeństwie przez następne kilkadziesiąt lat. Oczywiście nie wszystkim się to udaje, ale ludzki organizm w taki właśnie sposób usiłuje utrzymać partnerów przy sobie.

Męczące zakochiwanie się

Ciągłe zakochiwanie się byłoby zbyt obciążające. Wiedzą o tym ci, którzy nie mogą przekroczyć magicznej granicy dwóch lat w związku. Naukowcy próbują tłumaczyć ich zachowanie tym, że każdy organizm ma własny próg wydzielania endorfiny. Jeśli u obojga partnerów te progi są inne, to jeden może być zadowolony, a drugiemu jest w związku coraz gorzej. No i rozstają się.Na szczęście miłości nie da się zmierzyć szkiełkiem i okiem mędrca. Dlatego mimo naukowcych prób jej okiełznania wszystko pomiędzy ludźmi jest możliwe.

Udręka rozstań zakochanych, drżenie rąk i szybkie bicie serca, to wynik uzależnienia odnaturalnych narkotyków, które produkuje ludzki mózg.

Więcej o: