Kilka słów o zazdrości

Zazdrość w związku jest zupełnie naturalna - każdy kiedyś może poczuć się zagrożony. Co wtedy robić? Zamiast śledztwa i awantury lepiej pomyśleć o zwiększeniu własnej atrakcyjności
Szczypta dodaje atrakcyjności

Dla mnie sprawa zazdrości jest prosta - wyjaśniał Emil swoim kolegom z grupy terapeutycznej - jak dodawanie soli podczas gotowania: kiedy jest jej trochę, tylko szczypta, dodaje atrakcyjności. Bez niej najlepsza potrawa nie ujawni w pełni swojego smaku, jest jakaś niewyraźna, nudna. Ale kiedy soli jest za dużo, danie robi się niejadalne. Wszyscy zaczęli się dopytywać, od jakiego momentu zaczyna się przesada, bo oczywiście we wszystkich związkach zazdrość stanowiła problem.

Trzeba usiąść do rozmowy

Znowu ekspertem okazał się Emil:

"Kiedy sprawa przestaje być traktowana z humorem, a pojawia się złość. Wtedy trzeba szybko - dopóki rzecz nie urośnie w wyobraźni osoby zazdrosnej do niebezpiecznych rozmiarów - usiąść do rozmowy. Zazdrośnik zawsze czuje się mocno zagrożony w związku, również w sprawach seksualnych, inaczej nie reagowałby tak nerwowo. A to oznacza, że trzeba wyjaśnić: wszystko pomiędzy nami jest w porządku, kocham cię, jest mi z tobą dobrze w życiu i w łóżku".

Nie warto się tłumaczyć

Chciałam dodać tylko, że nie warto się tłumaczyć, bo tłumaczenie jest najczęściej odbierane jako dowód winy albo po prostu nie przekonuje. Znacznie bardziej trafiają słowa: "Osoba, która budzi twoją zazdrość, nie ma dla mnie żadnego znaczenia. Liczysz się tylko ty". Pod warunkiem oczywiście, że jest to prawda. Bo jeśli nie, to wymaga poważnego przyjrzenia się sytuacji w związku (tę sprawę stara się wyjaśnić tekst o zdradzie). Jeszcze jedna ważna wskazówka dla tych, którzy czują się zagrożeni i wobec tego zazdrośni: dużo lepsze niż zrobienie śledztwa i awantury jest - oprócz wyjaśniającej rozmowy - zajęcie się zwiększaniem własnej atrakcyjności. Jeżeli wydaje ci się, że ktoś chce ci ją lub jego zabrać, postaraj się o mocniejsze przyciąganie.

Wszystkie pozytywne strategie dopuszczalne: od wizyty u fryzjera (panowie też), nowego zapachu czy stroju po tradycyjne sposoby damskie (ugotować coś ulubionego) i męskie (przynieść kwiaty bez okazji). I oczywiście miła sercu i ciału każdego człowieka odrobina uwodzenia w najbardziej erotycznym sensie: zajrzeć w oczy, posmyrać w jakieś reagujące miejsce, rzucić aluzję, raz i drugi powiedzieć komplement. To nie jest najłatwiejsze, kiedy człowiek jest zirytowany, a zazdrość chodzi pod rękę ze złością. Jednak próbować warto, bo najczęściej zachęcające rezultaty pojawiają się bardzo szybko.

Więcej o: