Jak jest w Polsce?
Co parę tygodni w amerykańskich gazetach ukazuje się artykuł o tym, że w kolejnym stanie para gejów wystąpiła do sądu o zgodę na adopcję dziecka. W czytanym ostatnio zaskoczyły mnie wypowiedzi matek obydwu młodych mężczyzn - o dziwo, bardzo ich wspierające. A na zdjęciach te mamy: tęgie Amerykanki o okrągłych twarzach. Obawiam się, czy w całej Polsce znalazłaby się chociaż jedna matka gotowa publicznie poprzeć homoseksualizm swojego syna. Problem może wystąpić jeszcze w szkole, ale zwykle rodzice zaczynają się niepokoić przed trzydziestką syna: z żadną dziewczyną nie chodził, nie kwapi się do zakładania rodziny, ktoś znajomy widział go w pubie uważanym za gejowski albo kiedyś wypadło mu z torby jednoznaczne czasopismo, książka, zdjęcie... I po okresie domysłów, wątpliwości, wahań i związanej z tym huśtawki emocjonalnej przyszedł czas na odkrywanie prawdy: albo dorosłe dziecko postanowiło nie ukrywać swojej orientacji seksualnej, albo któreś z rodziców odważyło się zapytać.
Sekretne życie
Pamiętam Wojtka, który uznał mnie za sojusznika i postanowił opowiedzieć, z czym się zmaga. Od podstawówki obiektem jego marzeń byli wyłącznie chłopcy, tylko do mężczyzn odczuwa pociąg, chce mieszkać z facetem, ale mama Zdziwiło mnie to, bo Wojtek jest samodzielny życiowo, od dawna ma swoje mieszkanie, świetnie zarabia. "Mamę to bardzo smuci, ona nie chce o niczym słyszeć". Mam wrażenie, że toczy się pomiędzy nimi gra: on zrobi aluzję, ona nie w pełni na nią zareaguje, on coś powie, ale i nie powie zarazem. Absolutnym tabu są w ich rozmowach słowa "gej" czy "homoseksualista". Tak jakby Wojtek sam stwarzał matce możliwość omijania tego bardzo drażliwego tematu.
Inny mój znajomy prawie trzy lata mieszkał z mężczyzną, nie przyznając się rodzicom. Jak twierdził: "Oni nigdy tego nie zaakceptują". Tymczasem kiedy za namową ukochanego zdecydował się przedstawić go rodzicom, przyznali, że domyślali się od dawna. Może nie byli zachwyceni, ale interesowało ich głównie to, czy syn jest szczęśliwy. Niestety, Wojtka czekają raczej ciągłe naciski, groźby i przekonywania oraz szantaże emocjonalne. Co pewien czas matka np. zadaje mu z pozoru niewinne pytanie: "Wojtuś, kiedy ułożysz sobie życie?" - a on reaguje złością stłumioną, ale wyczuwalną.
Odgrywają wciąż ten sam scenariusz, bo żadne z nich nie może się zdecydować na komunikat wprost. On dlatego, że nie chce zranić matki, a już i tak ma ogromne poczucie winy; ona zaś boi się utracić złudzenie, że jej dziecko jest "normalne".
Zdesperowane matki
Takie zdesperowane matki chwytają się każdego strzępka nadziei. Latami nie są w stanie pogodzić się z tym, że ukochany syn nie przyprowadzi do domu dziewczyny, nie ożeni się, że nie będzie wnuków. Wciąż usiłują coś wyperswadować czy wyprosić - bez skutku. Trudno im pojąć, że całkiem realna jest możliwość utraty kontaktu z synem, skoro kwestionują jego orientację i podsycają związane z tym poczucie winy. Wojtek mówił mi, że ma już dosyć ciągłego konfliktu z matką i jest bardzo zmęczony. Tak bardzo, że czasem ma ochotę wrzasnąć do niej: "Zrozum wreszcie - jestem gejem!!!". Próbowałam mu wytłumaczyć, dlaczego rodzicom tak trudno zaakceptować tę sytuację.
Po pierwsze - matce bardzo trudno rozstać się z marzeniami. Kolejny powód to obawy o los dziecka: czy jako gej nie spotka się ze społeczną niechęcią i wrogością? Przerażenie budzą stereotypy o pedofilnych skłonnościach gejów oraz te wiążące homoseksualizm z AIDS. "Twojej mamie trudno uwierzyć - perswadowałam dalej - że dwaj mężczyźni mogą tworzyć dobry związek i że w parach tej samej płci również chodzi o miłość".
Znam różne pary homoseksualne, kobiece i męskie, i mogę zaświadczyć, że spotkałam tam wiele uczucia i wzajemnej troski, przywiązania i życzliwości, uważności i zaangażowania. I nic dziwnego, bo osoby homoseksualne, żeby być ze sobą, muszą zwalczyć tyle trudności i przeszkód, że uczucia mniej serio tego by nie przetrzymały. Na podstawie rozmów z kilkoma gejami i lesbijkami za granicą wiem, że z ich punktu widzenia dobrym rozwiązaniem okazał się wyjazd z Polski. Zresztą Wojtek tak właśnie zrobił. Tęskni za przyjaciółmi, za rodzicami, ale w nowym miejscu czuje się - jak mówi - swobodniej.