Producenci muszą zmagać się nie tylko z coraz mniejszymi wydatkami konsumentów. Wyrosła im konkurencja w postaci prawie nieograniczonego dostępu do amatorskich filmów udostępnianych przez niezliczone strony.
- Od kiedy jestem w tym biznesie, po raz pierwszy mogę stwierdzić, że odczuwamy to, co dzieje się w gospodarce - mówi Steve Orenstein, prezes i założyciel Wicked Pictures, który w branży działa już od 29 lat. - Kiedyś uważaliśmy, że jesteśmy odporni na recesje. Gdy ludzie mówili o gospodarce, my tylko stwierdzaliśmy, że u nas wszystko ma się dobrze. Jednak teraz trzeba być ślepym i głuchym, aby nie spostrzec, że mamy problemy.
Orenstein nie zrezygnował z jakichkolwiek filmów - w dalszym ciągu planuje nagrać w tym roku 48 z nich, ponieważ, jak stwierdza, zmniejszenie ich liczby tylko uszczupliłoby jego przychody. Przygląda się jednak możliwościom obcięcia kosztów, zwłaszcza że coraz bardziej odczuwa rosnące ceny ropy, które przekładają się na transport, dystrybucję i cenę opakowań na DVD, przy produkcji których również wykorzystuje się pochodne z produkcji paliw. Biorąc pod uwagę sytuację gospodarczą, podniesienie cen nie wchodzi w rachubę.
- Nikogo nie zwolniliśmy, ani nie obniżyliśmy pensji, ale staramy się działać mądrzej. Redukujemy koszty, które powinniśmy byli obciąć już dawno - mówi Orenstein.
Nawet jeśli Wicked Pictures odczuło kryzys, Orenstein podejrzewa, że i tak jego firma ma się lepiej niż inne, ponieważ adresuje swoje produkty do kobiet i par, a te prędzej kupią DVD niż samotni mężczyźni.
Wiele innych przedsiębiorstw boryka się z większymi kłopotami.
- Wszyscy właściciele sklepów, z którymi rozmawiałem, twierdzą, że obroty spadły o 10% do 15% - dodaje Paul Fishbein, założyciel grupy skupiającej firmy z przemysłu pornograficznego, Adult Video News. - Po pierwsze, mamy nadwyżkę produktów na rynku. Zasady popytu i podaży odwrócono do góry nogami. Mamy wprowadzić na rynek 15 000 filmów w tym roku, a to po prostu szalona ilość. Po drugie, walczymy z piratami i bezpłatnymi filmami dostępnymi w Internecie. Tak samo jak przemysł muzyczny staramy się rozwiązać problem bezpłatnych i pirackich produktów.
Przypomina to technologiczne wstrząsy z poprzednich lat - na przykład przejście pornografii z filmów na kasety wideo. Jednak tym razem jest trudniej. Zdaje się, że sprzedaż DVD osiągnęła w zeszłym roku szczyt - z danych Video Business.com wynika, że sprzedaż w pierwszym kwartale osiągnęła 5,6 miliarda dolarów, czyli o 0,3% mniej niż rok temu.
- Sprzedaż DVD pozostaje niezmieniona albo nieznacznie spada, ale wpływy z wypożyczania obniżają się o 5% rocznie - stwierdza Gerry Kaufhold, analityk z firmy InStat. - Wypożyczalnie najbardziej chyba cierpią z powodu cen ropy. Odbieramy film w piątek i odwozimy w niedzielę, a do tego dochodzą inne czynniki. Na przykład cena Lexanu, materiału, z którego wytwarza się płyty, rośnie. Tak samo ceny opakowań. Do tego producenci filmów pornograficznych konkurują nie tylko z Internetem, ale także z serwisami na abonament i z wideo na żądanie.
Jednak choć tradycyjne wypożyczalnie tracą klientów, internetowa wypożyczalnia SugarDVD z miesiąca na miesiąc zgarnia coraz więcej.
Tony Medrano, wiceprezes ds. rozwoju w firmie SugarDVD uważa, że: - Konsumenci nie chcą płacić 30 - 40 dolarów za DVD, jeśli mogą się zapisać w wypożyczalni i dostawać je pocztą prosto do domu. Do tego ceny DVD z filmami dla dorosłych są często wyższe, a nie każdy chce mieć w domu rozbudowaną bibliotekę pornografii. Niektóre filmy fajnie jest zobaczyć raz, czy dwa, ale nie każdy potrzebuje ich na własność. To naprawdę zmienia dynamikę całego sektora.
SugarDVD radzi sobie bardzo dobrze - strona wystartowała z filmami w formie strumieniowej dwa lata temu, około rok przed Netflix, potentatem w branży wypożyczalni internetowych. Ponadto, SugarDVD udostępnia filmy na minuty. Opłata zależy od tytułu - od 7 centów za minutę.
- Musimy cały czas wprowadzać innowacje i wychodzić naprzeciw oczekiwaniom klientów - mówi Medrano.
Gospodarka bezlitosna dla Playboya
Playboy Enterprises, jedna z najstarszych marek przemysłu rozrywkowego przeznaczonego dla widzów dorosłych, usiłuje uporać się z zalewem pornografii w Internecie i surowymi prawami rynku. "To był, jest i będzie trudny rok", stwierdza w oświadczeniu Christine Hefner, prezes firmy.
Jak poważny jest problem? Przedsiębiorstwo podało do wiadomości stratę w wysokości 2,1 miliona dolarów w drugim kwartale, w porównaniu z rokiem poprzednim. Dział rozrywki ogłosił zysk na skromną kwotę 1,8 miliona dolarów w drugim kwartale , podczas gdy w ubiegłym roku wynosił on 7,3 miliona dolarów. Również obroty bazujące na rozrywce spadły o 10, 6 miliona dolarów i osiągnęły poziom 41, 2 mln.
Firma ma szansę odzyskać jednak swoje dobre imię - w tym kwartale Playboy podniósł dochody z licencjonowania o 10 procent, do 6 milionów dolarów, dzięki zwiększonej sprzedaży produktów pod marką Playboya w Południowo-wschodniej Azji, Stanach Zjednoczonych i Ameryce Łacińskiej.