Co podnieca kobiety

Kobiety patrzą na genitalia, ale zwracają również uwagę na buty, ubrania, oglądają sobie otoczenie: czy jest przytulne, czy coś w nim nie gra
Profesor Stephanie Sanders: od 25 lat bada seksualność kobiet w słynnym amerykańskim Instytucie Kinseya założonym w 1947 r. To tu pod okiem ekscentrycznego dr. Alfreda Kinseya powstały pierwsze raporty dotyczące ludzkiej seksualności.

Czego jeszcze nie wiemy o kobiecej seksualności?

Na przykład ciągle jeszcze, w 2008 roku, dyskutujemy, gdzie jest punkt G i czym jest, jeśli w ogóle istnieje. To śmieszne!

Nie można tego zbadać?

Ciągle ktoś prowadzi takie badania. Ostatnio pojawiła się teoria, że to odpowiednik męskiej prostaty. Ale są eksperci, którym się przedstawia dowody, a oni mówią: 'To mnie nie przekonuje'. Problem polega na tym, że różne kobiety w różnych miejscach ciała są bardziej wrażliwe. I jedne odczuwają przyjemność w punkcie G, inne nie. W Stanach chirurdzy plastyczni zaczęli wstrzykiwać kolagen w obszar, gdzie powinien być punkt G, żeby łatwiej go było stymulować.

To działa?

Nie ma na to żadnego naukowego potwierdzenia, ale są kobiety, które mówią, że działa. Zabieg trzeba powtarzać co kilka miesięcy, bo kolagen się wchłania. Robi się z tego całkiem lukratywny biznes.

Czyli sztuczny punkt G działa, ale nie wiemy, czy mamy naturalny?

Nie wiemy, ile kobiet dostało zastrzyk i ile było z niego zadowolonych. Ale nawet jak mamy wiedzę w innych obszarach, nie jest ona wykorzystywana przez same kobiety. Wielu moim studentkom wydaje się, że łechtaczka to jest tylko mała część tkanki na czubku. A wystarczy przyjrzeć się temu, do czego jest przyłączona - odnogi łechtaczki idą w głąb ciała, a jak pojawia się pobudzenie seksualne, napełniają się krwią. Mówimy, że struktura kobiety i mężczyzny jest podobna, ale w przypadku kobiet musimy zajrzeć do wewnątrz. Bo te same tkanki zostały rozlokowane w różnych miejscach. Łechtaczka ma mnóstwo maleńkich nerwów, które ją uwrażliwiają. Znamy pewne fakty z kobiecej anatomii, ale wielu ludzi się o nich nie uczyło. Może myślą, że skoro mężczyzna ma penisa, to jest istotą o wiele bardziej seksualną. Są teorie ewolucyjne mówiące, że genetyka mężczyzny nakazuje mu zapłodnić tyle partnerek, ile się da. Ale ta teoria ignoruje inną. Jeśli mężczyzna rozsiewa swoje nasienie w tylu kobietach, w ilu się da, a jego potomstwo nie przeżyje, to na nic jego zabiegi. Socjobiolodzy i psycholodzy ewolucyjni, którzy mówią, że mężczyźni nie są stworzeni do bycia wiernymi, ignorują to, że istnieje inna strategia, która mówi o tym, żeby zostać i zaopiekować się potomstwem. Mieć pewność, że ma wystarczająco pożywienia i przeżyje.

Prowadzicie w instytucie badania laboratoryjne dotyczące kobiecego pożądania. Można je zmierzyć?

Nie bardzo. Na razie można zbadać stopień pobudzenia, czyli jak łatwo ktoś się pobudza pod wpływem różnych stymulantów. U mężczyzn można zmierzyć długość penisa, jego twardość. Jak ma erekcję - to wiadomo, że jest pobudzony. To penis mówi mężczyznom, co się dzieje. Wisi sobie między nogami, zaprzyjaźniają się z nim w młodości, więc robi się dla nich bardzo ważny! (śmiech) Fizjologicznym odpowiednikiem u kobiety byłoby zwilżenie waginy. Ale wagina zwilża się inaczej w różnym okresach cyklu menstruacyjnego i zależy od poziomu hormonów. U kobiet można wykorzystać fotopletyzmografię pochwową, czyli niewielkie urządzenie zawierające malutką diodę, która oświetla ściany pochwy. Jeśli odbicie światła się zmienia, wydaje się, że jest to powiązane ze zmianą przepływu krwi w pochwie. A zmiana przepływu krwi wiąże się z podnieceniem. Ale 'wydaje się' to dobre słowo, bo w tej metodzie nie ma czegoś takiego jak jednorodna miara. Badanie zaczynam od tego, że pokazuję film, który w żaden sposób nie jest erotyczny, i wtedy sprawdzam, jak odbicie światła się zmieni, kiedy pokażę film erotyczny. Z penisem jest tak: ma tyle i tyle centymetrów, a potem robi się o ileś procent większy. U kobiet zmiana jest bardziej subiektywna. Powiedzmy, u jednej kobiety zmieni się dwukrotnie, a u innej - trzykrotnie. To wcale nie oznacza, że u tej drugiej zmieniło się dużo bardziej. Możemy tylko powiedzieć, że najwyższa wartość jednej kobiety to dwa, a drugiej - trzy. I tyle. Nie mamy jeszcze ciągle dobrej skali porównawczej dla kobiet. Do badań możemy też wykorzystać łechtaczkę, ale trudno do niej przyczepić urządzenia pomiarowe. Albo będzie to bolesne, albo same z siebie będą pobudzać. Niektórzy próbowali ultradźwięków. Przyglądali się odnogom łechtaczki, ale ktoś musi trzymać urządzenie, a to już nie bardzo komfortowa sytuacja dla osoby badanej. Jest też projekt, który bada, czy da się sprawdzić poziom pobudzenia na podstawie zmian temperatury. Naukowcy coraz częściej się zastanawiają, czy przypadkiem nie za bardzo wzorują się na męskim modelu, w którym możesz przyczepić różne urządzenia do penisa. Rozmawialiśmy z kobietami i pytaliśmy: 'Po czym poznajesz, że jesteś pobudzona?'. Standardowo mówią o odczuwaniu ciepła, mrowieniu, rumieńcach, o tym, że czują się bardzo wrażliwe na dotyk, że skóra staje się wrażliwa. Ale mówią też o poczuciu miłości, które zostało zwiększone przez pobudzenie. Z mierzeniem takich rzeczy już nie bardzo sobie radzimy.

Jak mówić o seksie? Przeczytaj w Poradniku Domowym.



Co kobiety podnieca?

Próbowaliśmy różnych zapachów, wód perfumowanych. Zapraszaliśmy do laboratorium kobiety i sprawdzaliśmy, jak reagują na komercyjne filmy erotyczne. I co się okazało? Na kobiety lepiej działają filmy erotyczne, które mają jakąś historię. Nie chodzi tylko o to, żeby było widać genitalia, ale żeby ludzie byli połączeni jakimś rodzajem więzi. To je bardziej interesuje niż fakt, co się dzieje z genitaliami. Lepiej działają też filmy zrobione przez kobiety dla kobiet. Robiliśmy badania, podczas których mężczyźni i kobiety wybierali fragmenty filmów, które na nich działają. I potem kobiety oglądały filmy wybrane przez mężczyzn, a mężczyźni - przez kobiety. Na kobiety działały tylko klipy wybrane przez kobiety, podczas gdy na mężczyzn i jedne, i drugie. Kobiety są bardziej wybredne, potrzebują historii. Nie chodzi o jakąś skomplikowaną historię. Niektóre z sekwencji, które pokazujemy, mają przecież po trzy minuty. Jest minuta całowania i pieszczot, minuta seksu oralnego albo manualnej stymulacji genitaliów i potem minuta stosunku. Wystarczy, żeby ludzie sprawiali wrażenie, że są ze sobą jakoś związani.







Pożądliwie zmysłowy Perfumy, o których można tak napisać



Musi być historia. I co jeszcze?

Ma na przykład znaczenie to, jak ludzie są ubrani. Jeśli to starszy film, młodym kobietom przeszkadzają niemodne ubrania i fryzury! Nie mogą się skupić na kontekście erotycznym. Nie podniecają się. Więc film musi być w miarę współczesny, chyba że jest to film kostiumowy, bo taką akurat kobieta ma fantazję. Koleżanka bada, na czym ludzie skupiają uwagę na fotografiach. Okazało się, że mężczyźni i kobiety patrzą na różne rzeczy. Kobiety też patrzą na genitalia, ale zwracają również uwagę na buty, oglądają sobie otoczenie: czy jest przytulne, miłe, czy coś w nim nie gra.

A mężczyźni?

Dużą uwagę zwracają nie tylko na genitalia, lecz także na twarze kobiet. Były też badania, które pokazywały, że heteroseksualni mężczyźni reagują genitaliami na heteroseksualne obrazy. Geje na nie nie reagują. Reagują na zdjęcie dwóch mężczyzn razem. Kobiety bez względu na orientację reagowały na trzy rodzaje stymulantów: dwie kobiety razem, kobieta i mężczyzna razem, dwóch mężczyzn razem. Niektórzy mówią, że biologia kobiety i mężczyzny jest inna. Nie jestem pewna, czy o to chodzi. Jeśli spojrzysz na to behawioralnie, są dane, które mówią, że lesbijki uprawiały seks z mężczyznami, i to więcej niż raz. Tak naprawdę są behawioralnie biseksualne, ale mogą przyjąć lesbijską tożsamość z powodów społecznych - bo to jest grupa, z którą chcą spędzać czas. Mówi się o płynności kobiecej seksualności. Pewnie to po części biologia, po części wpływ środowiska, ale i kultura. Jak się spojrzy na rozseksualizowany wizerunek kobiety w kulturze, nic dziwnego, że kobiety się podniecają, widząc kobiece ciała.

Badaliście też problemy kobiet z seksem.

W Stanach najczęstszym jest brak pożądania. Powodów może być wiele, ale odkąd pojawiła się viagra, wszyscy chcą rozwiązać ten problem pigułką. W Stanach są lekarze, którzy na spadek libido przepisują testosteron. I sprawdza się on u niektórych kobiet, które mają niski poziom testosteronu, np. u tych, którym usunięto jajniki. Ale powoli zaczyna się robić jak z viagrą: została opracowana dla mężczyzn z problemami z erekcją, a teraz to jest pigułka wyznaczająca styl życia. Jestem przeciwko takiej medykalizacji. Na przykład ludzie wiedzą, że powinni ćwiczyć, ale gdyby mogli wziąć tabletkę, która by załatwiała te ćwiczenia, sprzedawałaby się jak świeże bułeczki. Kobiety w badaniach rzadko mówią nam o biologii. Mówią raczej: 'No wiesz, wracam zmęczona z pracy, muszę zająć się dziećmi, zrobić obiad'. Albo że po prostu nie są w humorze na: 'Chodź, dzieci śpią, mamy godzinkę'. Chcą się czuć pożądane. Muszą wybierać między skorzystaniem z chwili i przespaniem się a skorzystaniem z chwili i uprawianiem seksu. Owszem, nie należy negować biologii. Jak masz tabletkę antykoncepcyjną, która ci zmniejsza libido, zmień tabletkę. Jeśli masz depresję, a depresja wśród kobiet jest dość powszechna, to też wpływa na życie seksualne.

Jaki jest wasz seks? Psychozabawa dla par w serwisie Kobieta.



Z badań wynika, że czynnikami, które mają wpływ na to, czy kobiety mają problemy z pobudzeniem, są: bycie zamężną, praca na pełen etat, dzieci w domu - im młodsze, tym gorzej. Najlepiej, żebyśmy leżały w domu i pachniały?

Są dane, które mówią, że kobiety, które lubią to, co robią, są zadowolone z seksu. Może ich seks nie jest idealny, ale jeśli uczynią go priorytetem, mogą go poprawić. Są badania, nie takie znowu nowe, bo mają ze 20 lat, które mówią, że kobieta aktywna seksualnie, czy to z partnerem, czy to masturbująca się, ma mniejsze problemy z nawilżeniem i zdrowszą pochwę. Jeśli zapytasz kobiety pracujące, mówią, że nie mają ochoty na seks, bo mają tyle różnych rzeczy na głowie. Więc pytam: 'Jak często siadacie do wyluzowanego posiłku?'. 'No, nie tak często, jak byśmy chciały' - odpowiadają. Więc może by stworzyć środowisko w pracy, żeby ludzie mieli szansę na życie prywatne? Może pomyśleć o tym, jak się podzielić obowiązkami z partnerem? I wtedy, jeśli partnerzy naprawdę podzielą się obowiązkami, to albo kobiety i mężczyźni będą tak samo wypoczęci, albo tak samo zmęczeni (śmiech).

Pani badania pokazały też, że czynnikiem, który może wpłynąć na mniejszy poziom pobudzenia, jest wyższe wykształcenie.

Dziwne, prawda? Czasami się zastanawiam, co te wyniki próbują nam powiedzieć. Bo są przecież badania robione wcześniej, które mówią, że kobiety z wyższym wykształceniem mają więcej satysfakcji z seksu i lepiej funkcjonują. Jedno z wyjaśnień może być takie: kobiety z wyższym wykształceniem mogą mieć bardziej wymagającą pracę, są bardziej zestresowane. Z drugiej strony mają też większe oczekiwania. Myślą, że powinny mieć orgazm, powinny czuć przyjemność. Kiedyś kobiety cieszyły się, kiedy ich życie seksualne zanikało. Teraz już się to tak często nie zdarza. Kobiety po pięćdziesiątce mówią: "O rany, zanika mi libido, gdzie moja pigułka, która wprowadzi mnie w nastrój?". Wydaje im się, że dobre życie seksualne im się należy i pewnie są bardziej krytyczne wobec tego, co mają.

A co z małżeństwem?

To jest bardzo interesujące. Dane socjologiczne sprzed lat pokazują, że w zależności od rodzaju związku częstotliwość seksu spada z czasem. Niektóre związki mają niską częstotliwość przez pewien czas i potem się to zaczyna od nowa. Młodzi ludzie, studenci, którzy są w związkach, uprawiają najwięcej seksu. Bycie w związku oznacza, że nie musisz marnować czasu na szukanie partnera. Dane pokazują, że ludzie w związkach monogamicznych uprawiają więcej seksu niż single. Istnieje przekonanie, że jest odwrotnie. Nieprawda. Single nie uprawiają więcej seksu, mają po prostu więcej partnerów!

Z badań jasno wynika, że w większości problemów kobiet z seksem nie chodzi o ciało, ale o emocje. Na to nie ma pigułki.

Według statystyk aż 40 procent Amerykanek cierpi na dysfunkcje seksualne. Ale statystykom trzeba się przyglądać z dystansem. Przecież to nie ma sensu - niemal połowa populacji miałaby być dysfunkcyjna? Może kobietom nie są zadawane odpowiednie pytania? Pytamy kobiety o orgazm. Wielu kobietom może nie pasować ten ciągły nacisk - nie masz orgazmu, nie masz przyjemności - bo już samo pobudzenie jest przyjemne i to im wystarcza. Pomysł, że z seksu można czerpać przyjemność tylko wtedy, kiedy osiągasz orgazm, to męska perspektywa i warto pomyśleć o alternatywie. Dlaczego kobiety udają orgazm? Nie robią tego przecież dla siebie. Robią to, bo wydaje im się, że to go czyni szczęśliwym - nie chcą, żeby on się czuł źle, chcą, żeby czuł, że osiągnął sukces.

O seksualności Polek opowiada profesor Lew Starowicz w serwisie Kobieta.



To co miałoby zastąpić orgazm?

Nie mówię o kobietach, którym nie jest dobrze bez orgazmu. Jeśli im to przeszkadza, są sposoby, żeby poprawić zdolność do orgazmu. Ale kobiety opowiadają o dużej przyjemności, nawet jak nie mają orgazmu. Chcemy zaprzeczyć ich doświadczeniom? Powiedzieć im: 'Nie, nie, kochane, przyjemność ma inne składniki i na pewno należy do nich orgazm'? Orgazm jest jednym z fizycznych składników, a są przecież jeszcze psychiczne: bliskość, poczucie bycia pożądaną.

Mieliśmy wielki sondaż kobiet na próbie narodowej i badaliśmy, ile razy uprawiały seks, ile razy miały orgazm, i mnóstwo innych rzeczy. Wyodrębniłyśmy z tej grupy te, które uprawiały seks z kobietami. I nagle pojawiła się taka sprawa: orgazm nie zawsze jest celem. Aha! Jak masz dwie kobiety, jakoś łatwiej dojść do takiego wniosku. Okazało się, że to samo dotyczy kobiet heteroseksualnych. Media nam wmawiają, że seks za każdym razem musi być rewelacyjny, a w rzeczywistości przecież seks jest po prostu bardzo przyjemny albo wystarczająco przyjemny. A wystarczająco przyjemny naprawdę nie jest zły.

Największą aferę rozpętała pani, pytając, co to jest seks.

W 1991 r. robiliśmy sondaż wśród studentów college'u dotyczący znajomości ryzyka związanego z HIV. Jak robisz takie badania, musisz zadawać bardzo szczegółowe pytania: ile razy miałaś stosunek pochwowy, ile razy miałaś stosunek analny, oralny? Pomyśleliśmy, żeby dołączyć pytanie o to, co uważają za seks. Wyniki przedstawialiśmy na kilku konferencjach, ale nigdy tych danych nie opublikowałam. W 1998 r. wybuchł skandal Clinton - Lewinsky.

Clinton powiedział: 'Nie miałem stosunków seksualnych z tą kobietą', chociaż ona mówiła o seksie oralnym.

I wszyscy powariowali. Mnie i moich kolegów zaczęło martwić, że w mediach mówili: 'On kłamie, każdy traktuje stosunek oralny jako seks'. Zaczęto robić sondaże, ale te sondaże już były pod wpływem dyskursu publicznego. My mieliśmy dane sprzed afery. Zastanawialiśmy się, co zrobić. Martwiliśmy się, że jeśli lekarze czy badacze wrócą do tego, że 'wszyscy wiemy, co to jest seks', zapomną o zadawaniu tych szczegółowych pytań. Chcieliśmy po prostu powiedzieć: 'Hej, wiecie co, zanim to się stało, 60 procent studentów college'u powiedziało, że stosunek oralny to nie seks!'. Dla Clintona może to być polityczny ruch, ale ludzie mówią w ten sposób od dawna.

60 procent?

Ostatnio zrobiliśmy sondaż wśród mieszkańców Indiany w wieku od 18. do 65. roku życia, a Indiana to konserwatywny stan i przecież żyjemy w erze postclintonowskiej. 30 procent powiedziało, że seks oralny to nie seks. Wśród młodych ten odsetek był wyższy. Kiedy pytam studentów, co myślą o seksie oralnym, dzielą się. Więc pytam znowu: 'Twój chłopak albo twoja dziewczyna robi to z kimś innym - czy to jest seks?'. O tak, wtedy to jest seks! Dla nich sytuacja determinuje, co jest seksem.

Z badań wyodrębniliśmy grupę, która nie uprawiała seksu pochwowego ani analnego - tylko oralny. To oni najczęściej nie uważali tego za seks. Technicznie uważali się za dziewice. Niektórzy studenci mówią jeszcze co innego: stosunek uważają za seks, jak pojawia się orgazm. Jeśli nie ma orgazmu, to nie seks. Koleżance z instytutu mówili o 'nie do końca seksie'.

Normalny seks. Czyli jaki? Przeczytaj w serwisie Kobieta.



A co to takiego?

Ona bada gwałt randkowy. Nie nazywa tego gwałtem. Prosi tylko ludzi o opis i porównuje z definicją prawną gwałtu. Definicje niektórych są podobne do prawnej definicji gwałtu, ale oni nie chcą uznawać ich za gwałt. Nie chcą się czuć ofiarami. Czasami mówią: 'Penetracja była bardzo krótka, nie trwało to długo', albo że nie są pewni, czy uprawiali seks - 'Byliśmy pijani, nigdy tego nie powtórzyliśmy'.

Jeżeli uprawiali seks raz, to nie uznają go za seks?

Tak odpowiadają. Ale co ciekawsze, na naszej próbie studentów znacznie więcej mężczyzn niż kobiet uznaje za seks: głęboki pocałunek, manualną stymulację piersi i oralną stymulację piersi. Teraz wiemy już, dlaczego mężczyźni uprawiają więcej seksu.

Praca biurowa - oferty pracy na Pracawbiurze.pl