Psychologów było pięciu. A właściwie pięć, bo trafiłam na same kobiety. Dwie od razu przeszły ze mną na 'ty'. Jedna mogła mi pomóc, ale pod warunkiem że wyślę jej jakikolwiek datek. Inna namówiła na kurs SMS-owy 'Jak w 31 dni stać się bardziej pewnym siebie' za 10,98 zł. Kolejna cytowała Wikipedię i znalazła u mnie depresję.
W ciągu tygodnia wydałam na nie 160,98 zł. Żadnej nie poznałam osobiście.
Strzelam do ludzi i czuję radość Piszę list:
Mam 36 lat. Od ośmiu lat jestem mężatką, mam dwuletnie dziecko. Teoretycznie w moim życiu wszystko układa się cudownie - mam ciekawą pracę, w rodzinie wszyscy są zdrowi, mąż bardzo pomaga mi w wychowaniu dziecka. Ale ciągle chodzę smutna. W środku mam czarną, ciężką kulę, która nie pozwala mi się niczym cieszyć. Miewam koszmary, w których idę po ulicy z karabinem i zabijam ludzi. Czasami budzę się w nocy i myślę, że chciałabym gdzieś uciec, że mam już dosyć męża i dziecka, tego codziennego kołowrotu. Boję się, że coś jest ze mną nie w porządku. Proszę o pomoc. Magda. Polacy chętnie korzystają z porad e-psychologów. Chcą walczyć przez internet ze smutkiem po utracie psa, nieśmiałością, alkoholizmem, bulimią, lękami po zapaleniu marihuany. Pytają, co mają zrobić z mężem w depresji, ojcem zdradzającym matkę i narzeczoną, która nie jest dziewicą. Wpisuję do wyszukiwarki internetowej hasło: 'psycholog online'. Wyskakuje kilkaset stron. Wybieram pięciu przypadkowych psychologów. Do każdego z nich wyślę swój list.
Psycholog radzi na każdy temat Pierwszy list wysyłam do Anny G., która reklamuje się jako 'Psycholog na wyciągnięcie myszki'. Jest psychologiem społecznym po Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Cennik Anny Górskiej: jednorazowy listowny kontakt z psychologiem - 35 zł. Trzy porady w pakiecie - 77 zł. Niecała godzina rozmowy przez
Skype'a - 67 zł. Wybieram jedną psychoradę, płacę przez internet. Czekam na odpowiedź i surfuję po jej stronie. Psycholożka może nauczyć każdego, 'jak polepszać relacje międzyludzkie bez wychodzenia z domu'. Oferuje Internetowy Intensywny Program Zmiany Osobistej (w promocji 1152 zł) i coaching osobisty, czyli rozwiązania konkretnych problemów przez konsultanta (10 zajęć - 250 zł). Zaprasza do wypełnienia darmowej ankiety, która pomoże określić mój profil psychologiczny. Pytania są proste, trzeba zaznaczyć jedną z dwóch odpowiedzi. Chwilami mam jednak problem, którą wybrać. Bo co mam odpowiedzieć w punkcie piątym: 'Gdy widzisz drugiego człowieka, który bardzo cierpi: A. jest ci bardzo przykro, ponieważ sobie wyobrażasz, jak bardzo musi być mu trudno w tej sytuacji; B. cieszysz się, że to nie ty jesteś na jego miejscu'? A gdzie odpowiedź C: pomagasz mu?
Profil przychodzi w ciągu godziny na moją skrzynkę. Kilka stron drobnym drukiem. Albo Anna G. jest szybka jak błyskawica, albo profile generuje komputer według jednej sztancy. To, co czytam, nie napawa mnie optymizmem. Okazuje się, że jestem przygnębioną introwertyczką, która zamyka się przed światem. W tej sytuacji nie pozostaje mi nic innego, jak wykupić za 10,98 zł SMS-owy kurs 'Jak w 31 dni stać się bardziej pewnym siebie'. Przychodzi pierwsza rada: 'Twoja twarz jest twoim atutem. Źródło uśmiechu i otwarte spojrzenie to twoja największa siła'. Następnego dnia: 'Pomyśl, jak pokierujesz swoim życiem, wiedząc, że osiągniesz wszystkie swoje życiowe cele? Co zrobisz najpierw? Co jest teraz ważne?'. I w tym stylu do końca miesiąca.
Po dwóch dniach dostaję psychoradę, która jest odpowiedzią na mój list. Nie pisze do mnie Anna, lecz Dorota Pasicka ('Skończyłam
studia psychologiczne i liczne kursy doszkalające. Będę twoją osobistą konsultantką'). Od razu wykłada kawę na ławę: 'Oczywiście nie ma możliwości zdiagnozowania depresji przez internet, ale według mnie masz jej pewne objawy', i poleca wizytę w poradni zdrowia psychicznego. Pisze, czym jest
depresja. Zaznacza, że informacje pochodzą z Wikipedii, i uznaje, że rezygnuję z siebie, a zaczynam być kimś innym ('Oczywiście nie musi tak być - ponieważ rozmawiamy korespondencyjnie, nie bardzo mam jak Ciebie dopytać o szczegóły, a Ty mnie na bieżąco sprostować'). Na koniec radzi mi, żebym porozmawiała z mężem, pozdrawia gorąco i zachęca do dalszego kontaktu.
- Dorota Pasicka wprawdzie stwierdza, że nie można stawiać diagnozy przez internet, ale potem to robi - mówi dr Małgorzata Toeplitz-Winiewska z Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, którą poprosiłam, żeby przeczytała psychoradę Doroty. - Jej sugestie i pytania zmierzają w kierunku uznania, że Magda cierpi na depresję. Podanie objawów depresji z Wikipedii świadczy o braku profesjonalizmu. Poza tym psycholog nie jest konsultantem. To zapożyczenie terminologii z innego typu usług, na przykład bankowych. Propozycja zwracania się po imieniu stwarza wrażenie zażyłości, a w połączeniu z informacją, iż w dalszych kontaktach ta sama osoba będzie odpowiadać na listy, daje złudne poczucie, iż odbywa się tu jakaś forma terapii. Jedynym rozsądnym i prawidłowym elementem odpowiedzi jest propozycja, żeby Magda porozmawiała ze swoim mężem.
Psycholog prosi o pomoc Katarzyna Lubiążek macha do mnie ze zdjęcia ze swoim małym synkiem. Też jest absolwentką SWPS. Na swojej stronie wyjaśnia, że pomaga ludziom, którzy nie wiedzą, co zrobić ze swoim życiem, tłumaczy sny i doradza zawodowo. Pisze do potencjalnych klientów: 'Do założenia tej strony skłoniła mnie moja sytuacja osobista, ponieważ sama wychowuję dziecko i borykam się z wieloma problemami, głównie o charakterze materialnym. Połączenie tych czynników spowodowało, że chcę Wam pomóc w zrozumieniu samych siebie, a przy okazji chociaż w niewielkim stopniu poprawić własną sytuację materialną'. Nie ustaliła ceny za swoje porady. Na konto pani psycholog można wpłacić dobrowolny datek. Zaznacza też: 'Żadna z form mojej pomocy nie może być traktowana jako część terapii psychologicznej, a tym bardziej zastępować klasycznej terapii'. Robi mi się bardzo żal Katarzyny Lubiążek. Moje problemy wydają się być takie nieważne przy jej kłopotach. Chętnie wpłacę datek na jej konto. Niestety, nie odpisuje na mój list.
Psycholog pyta dwa razy Ta strona to prawdziwy kombajn psychologiczny. Pracuje dla niej kilkunastu psychologów. Większość ma doktoraty, jest kilku profesorów, pracują na wyższych uczelniach, prowadzą prywatne praktyki, udzielają się społecznie. Na stronie są też linki do artykułów popularyzujących psychologię, działa aktywne forum. List wysyłam do Julii Marwiczyk, psychologa klinicznego po Uniwersytecie Warszawskim. Usługa kosztuje 50 zł. Odpisuje, że na podstawie mojego listu nie może mi pomóc, bo jest zbyt ogólny. Prosi, żebym odpowiedziała m.in. na pytania: 'Jak to było wcześniej, kiedy było lepiej. Od kiedy chodzi pani smutna i nie może się cieszyć? Jak na to reaguje mąż, córeczka? Kiedy pani pisze: » Mam dość męża i dziecka «, to co konkretnie ma pani na myśli?'. Odpisuję, że nie potrafię powiedzieć, od kiedy jestem smutna. Jakoś płynnie to przyszło. Dziecko tego nie zauważa, do niego zawsze się uśmiecham. Mąż pyta jedynie, co mi jest. Czasem myślę o rozwodzie, czasem żeby ich zostawić i zacząć nowe życie. Na wszelki wypadek pytam, czy za ten list muszę znów zapłacić 50 zł. Okazuje się, że jest liczony jako pierwszy.
Julia Marwiczyk odpowiada, że znów jestem zbyt lakoniczna. Być może wynika to z trudności w rozpoznawaniu własnych emocji. 'To, jak pani opisuje siebie, pokazuje, że aby móc coś zmienić, powinna pani być w dłuższym kontakcie terapeutycznym. (...) Coś ten pani smutek » mówi «. Niezajmowanie się tym tylko pogłębi rozdźwięk pomiędzy tym, jak pozornie dobrze wygląda pani życie, a tym, co w rzeczywistości pani przeżywa. Myślę, że pani małżeństwo nie jest tak cudowne, jak to wygląda na zewnątrz. To jest oczywiście moja fantazja, bo pani nie mówi o tym wprost, ale nie kupuję wersji z cudownym życiem'. Jeszcze raz gorąco namawia mnie na wizytę u psychoterapeuty. - Słusznie, że psycholog nie podjął próby odpowiedzi po pierwszym liście - mówi Małgorzata Toeplitz-Winiewska. - Pytania postawione Magdzie pozwalają w pewnym stopniu bliżej zrozumieć problem. W drugiej konsultacji propozycja psychoterapii wydaje się zbyt daleko idąca w sytuacji, w której psycholog stawia jednak diagnozę ('to tylko moja fantazja') i sugeruje, że problem będzie narastał, a małżeństwo nie jest tak dobre. Nacisk na psychoterapię może spowodować, że Magda poczuje się chora. Szkoda, że psycholog nie dostrzegł potrzeby nawiązania przez nią szczerego kontaktu z mężem.
Psycholog się nie ujawnia Ale tu smutno. Zieleń i brązy, a w tle samotne drzewo na polanie. Jestem na stronie poradni internetowej. Żadnych nazwisk, żadnych danych. Tylko numer konta, na które należy wysłać 35 zł za jedną poradę e-mailową, lub 70 zł za 45 minut rozmowy z psychologiem przez telefon. Nie powinnam się jednak chyba niepokoić, bo na stronie jest informacja, że porad udziela 'zespół psychologów, psychoonkologów, terapeutów, trenerów i pedagogów, którzy na co dzień pracują zawodowo w poradniach i ośrodkach pomocowych'. Wysyłam list. Odpisuje Marta Kowalska. 30 linijek tekstu. W 18 pierwszych Marta Kowalska opisuje mi szczegółowo, czym jest depresja, na którą - jej zdaniem - cierpię. W 12 pozostałych chwali mnie, że szukam pomocy, gdybym miała trudności w znalezieniu psychologa w okolicy, może mi pomóc. Zachęca też, żebym porozmawiała z mężem. 'W depresji ważne jest, by bliscy wiedzieli o stanie osoby nią dotkniętej, by mogli być czujni i wspierać w powrocie do odzyskania równowagi'.
Nie napisała, czy jest psychologiem. Wrzucam jej nazwisko do wyszukiwarki. Jest kilka kobiet, które tak samo się nazywają - recepcjonistka, pisarka, psycholog zajmujący się przemocą w rodzinie. Niestety, nie mam jak sprawdzić, która z nich jest tą właściwą Martą Kowalską. - I znów psycholog stawia diagnozę poważnego zaburzenia na podstawie krótkiego listu. Magda po takiej odpowiedzi z pewnością poczuje się chora - mówi Małgorzata Toeplitz-Winiewska.
Psycholog znajduje frustrację Rosa Munda wygląda mi na wróżkę. Ma najładniejszą stronę. Falują tu trawy na zdjęciach, płyną kolorowe rybki, fruwają dmuchawce. Jest psychologiem, studiowała na Uniwersytecie Śląskim. Rosa Munda pomaga schudnąć online (cztery sesje po 90 minut za 140 zł), urzeczywistnić marzenia (pięć sesji 90-minutowych za 175 zł) i złapać równowagę psychiczną (cena ta sama). Płacę 30 zł za 'spotkanie online z psychologiem', czyli odpowiedź na mój list. Odpowiada szybko: 'Witaj Magdo. Przeczytałam twój list i moje myśli zaczęły biec w dwóch kierunkach: 1. endogenny stan depresyjny, 2. frustracja wywołana życiem, które mimo że wydaje się być idealne, to jednak nie zaspokaja niektórych ważnych dla Ciebie potrzeb. Już tłumaczę, o co mi chodzi'. Czytam list i mam ochotę ją wyściskać. Oczywiście sugeruje, że mogę mieć ciężką depresję, radzi wybrać się do psychiatry po leki, ale dodaje też, że mogę być po prostu sfrustrowana.
'Rola mamy czy żony już ci chyba nie wystarcza. Córeczkę masz na tyle odchowaną, że przyszedł czas, żebyś zajęła się też sobą. Uważam, że jest to konieczne, bo ten smutek, którego doświadczasz, może być mylący. Gdzieś głębiej jest frustracja i złość. Stąd te koszmary senne, w których objawia się twoja agresja'. Na zakończenie zaprasza do rozmów na Gadu-Gadu (40 zł za 90 minut), gdzie łatwiej będzie zaradzić moim problemom. - Druga część porady jest zdecydowanie bardziej zgodna z zasadami odpowiadania na list - mówi Małgorzata Toeplitz-Winiewska. - Psycholog przedstawia hipotetyczne przyczyny problemów i podkreśla, że te problemy nie świadczą o żadnym zaburzeniu. Zaproszenie do rozmowy internetowej zdecydowanie wykracza poza zasadę jednokrotnego kontaktu. Psycholog wskazuje też nieodpowiedzialnie, że Magda znajdzie w tym kontakcie sposób na poprawę jakości swojego życia.
Psycholog nie odpuszcza Nie minęło jeszcze 31 dni. Wciąż dostaję psychorady z kursu SMS--owego. Dzisiejsza brzmi: 'Nigdy nie myśl, że aby odnieść sukces, potrzebujesz pieniędzy lub znajomości. Bill Gates zaczynał w ciasnym garażu, a udało mu się zmienić cały świat'. 'Psycholog na wyciągnięcie myszki' informuje mnie też, że mogę wziąć udział w kolejnym kursie SMS-owym 'Gdy jest ci źle po rozstaniu z partnerem, czyli jak znaleźć równowagę'. To ja się jeszcze zastanowię.
dr Małgorzata Toeplitz-Winiewska wykładowca akademicki wydziałów psychologii Uniwersytetu Warszawskiego i Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, członek władz Polskiego Towarzystwa Psychologicznego - Udzielanie psychologicznych porad internetowych wymaga zachowania daleko idącej ostrożności. Kodeks etyczno-zawodowy Polskiego Towarzystwa Psychologicznego ze względu na okres uchwalenia - 1992 rok - nie uwzględnia w ogóle tego typu relacji psychologicznej. Nie oznacza to, że psychologowie nie powinni być świadomi swojej odpowiedzialności i niebezpieczeństwa naruszenia dobra klienta. Psycholog przede wszystkim powinien poinformować, czego użytkownik może się spodziewać, że jest to metoda eksperymentalna i brak jest danych na temat jej skuteczności. Amerykanie zalecają, by nigdy nie tworzyć u klienta oczekiwań, że powstaje bliższa relacja terapeutyczna. Ważne jest pytanie o kompetencje psychologa przygotowanego do udzielania porad przez internet. Istnieje możliwość błędnego rozpoznania sytuacji proszącego o radę. Błąd wynikać może z braku danych obserwacyjnych i krótkiego czasu na rozpoznanie problemu. Pojawia się ryzyko błędnej identyfikacji problemów klienta czy też zlekceważenia patologii.
prof. Bassam Aouil Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, kierownik Pracowni Poradnictwa Online w Akademickim Centrum Pomocy Psychologicznej - Od pomocy psychologicznej online nie ma odwrotu. Ale przyznaję, że dziś pomoc psychologów przez internet jest niekontrolowana. Jedni próbują się bawić, inni reklamować, ktoś po psychologii społecznej próbuje dorabiać jako psycholog kliniczny. Uczciwy psycholog powinien na swojej stronie opisać siebie, zamieścić fotografię, dołączyć świadectwa i certyfikaty. Powinien być psychologiem klinicznym, terapeutą lub mieć ukończone studia
podyplomowe w zakresie poradnictwa. Polskie Towarzystwo Terapeutyczne stoi na stanowisku, że doradcy online powinni być certyfikowani. Od dwóch lat szkolimy psychologów i pedagogów internetowych, i wydajemy certyfikaty Doradcy Online PTT, które gwarantują wysoką jakość porad. Przeciwnicy psychologii online zarzucają nam powierzchowność kontaktów, niemożność wgłębienia się w problemy pacjenta. Ale czy nie lepiej udzielić wsparcia przez internet ludziom, którzy nie mają dostępu do psychologa, niż zostawić ich bez pomocy? Dużą część naszych klientów stanowią ludzie z małych miasteczek i wsi, Polacy na emigracji, ale też samotne matki, opiekunowie starszych czy chorzy, którzy nie mogą wyjść z domu. Kontakt online daje komfort anonimowości, ważna jest cena. Porada online kosztuje około 50 zł, kontakt z żywym psychologiem od 100 do 150 zł za wizytę.