Kobieta

Monogamia to bujda

rozmawiał Tomasz Ulanowski
15.02.2009 , aktualizacja: 19.02.2009 19:49
A A A Drukuj
<b>Bogusław Pawłowski</b> jest profesorem w Katedrze Antropologii Uniwersytetu Wrocławskiego, kieruje Zakładem Antropologii PAN we Wrocławiu Fot. Łukasz Giza Bogusław Pawłowski jest profesorem w Katedrze Antropologii Uniwersytetu Wrocławskiego, kieruje Zakładem Antropologii PAN we Wrocławiu
Z badań wynika też, że w niektórych krajach zachodnich mężczyźni zdradzają częściej niż kobiety. 30-40 proc. z nich ma partnerkę poza sformalizowanym związkiem - rozmowa z antropologiem Bogusławem Pawłowskim
ZOBACZ TAKŻE
RAPORTY
Na podstawie danych Światowej Organizacji Zdrowia naukowcy z Wielkiej Brytanii przeanalizowali długość życia mężczyzn po sześćdziesiątce z kultur, w których oficjalnie obowiązuje monogamia, i tych, w których panuje poligamia. Wyszło im, że faceci żyjący z wieloma żonami żyją o ponad jedną dziesiątą dłużej od tych, którzy tkwią w jednym związku.

Inne badania wskazują z kolei, że samo małżeństwo jest dla mężczyzny zdrowe. Żonaci żyją dłużej od kawalerów i, co ciekawe, rozwodników.

Czy dla kobiet zaobrączkowanie też jest zdrowe?

Przynajmniej w społeczeństwach zachodnich takiej zależności nie stwierdzono. Statystycznie jednak i tak żyją dłużej od mężczyzn.

Jak naukowcy tłumaczą leczniczy wpływ małżeństwa na mężczyzn?

Mówią np., że mężczyzna żonaty ma obniżony poziom (toksycznego!) testosteronu. A co za tym idzie, rzadziej zachowuje się ryzykownie, np. wolniej jeździ samochodem. To dlatego stateczni mężowie płacą niższe składki, ubezpieczając auto, niż młodzi samotni faceci. Ale co najważniejsze - małżeństwo to dla mężczyzny swego rodzaju parasol. Żona dba o jego regularne posiłki, wysyła do lekarza, pilnuje, żeby brał leki itd. Podobnie może być w przypadku mężczyzn poligamicznych.

Jak w piosence Kabaretu Starszych Panów: 'Staruszek do wszystkiego jest niezawodny w skutkach, jeśli staruszek ów jest czysty oraz zdrów'.

Właśnie tak. Może są też inne powody - kilka żon dzieli się obowiązkami domowymi, a mąż nie musi brać w nich udziału. A może ponieważ ma bardziej urozmaicone życie seksualne, to jego całe życie jest bardziej radosne i mniej stresujące.

Brytyjscy naukowcy rozważają też zbawienny wpływ dzieci. Młodsze żony to więcej dzieci. Żeby je utrzymać, trzeba być prężnym i zdrowym, trzeba o siebie dbać.

To brzmi logicznie. W przypadku takich badań trzeba się jednak zastanowić, co tu jest skutkiem, a co przyczyną. Bo kobiety podświadomie wyłuskują tych, którzy wyglądają zdrowo i krzepko (np. są wyżsi), a więc dają większe szanse na spłodzenie i wychowanie dzieci. Badania amerykańskie na 25-latkach pokazały, że mężczyźni z lepszą pracą mają o połowę większe szanse na znalezienie partnerki niż ci o niższym statusie ekonomicznym. To pokazuje, że kobiety mają nosa do dobrze rokujących partnerów. Poligamia nie oznacza zresztą, że każdy mężczyzna ma kilka żon. Po kilka mają najbogatsi. Większość stać ledwie na jedną. A najbogatsi cieszą się najczęściej także najlepszym zdrowiem. Więc może to dzięki zdrowiu i zasobom stać ich na kilka żon.

A czy są społeczności, w których poligamia oznacza, że to kobieta ma legalnie kilku partnerów?

Poligamia męska to tzw. poliginia i ona przeważa. Ale zdarzają się też społeczności poliandryczne, w których kobieta może legalnie cieszyć się kilkoma mężami. Co jednak najczęściej nie oznacza, że to ona dokonuje wyboru. Np. u tybetańskiego ludu Tre-ba bracia mają wspólną żonę i odwiedzają jej łóżko na zmianę. Podobnie jest u ludów Pahari z północnych Indii i z Nepalu. Jeśli dwóch braci nie stać na osobne żony, to zaczynają od wspólnej. Ale kiedy tylko ich sytuacja materialna się poprawi, sprawiają sobie drugą żonę. Pewne elementy poliandrii (tylko niewiele kobiet ma bowiem kilku równoległych partnerów) połączonej z matriarchatem, a więc rządami matki rodziny, występują chyba tylko u ludów Musuo mieszkających blisko Tybetu w Chinach. To dlatego tamtejsi mężczyźni wolą inwestować w dzieci swoich sióstr, a nie w dzieci partnerek. Te pierwsze są bowiem na pewno z nimi spokrewnione, a te drugie niekoniecznie.

To na Wschodzie, a na Zachodzie?

Nasza monogamia to mit. Popatrzmy najpierw na tzw. wskaźniki monogamii.


1. Brak dymorfizmu płciowego - u ludzi on występuje, mężczyzna i kobieta różnią się budową ciała, wzrostem, nawet długością kłów, długością życia, cyklem rozwojowym (dziewczynki szybciej dojrzewają).

2. Niewielkie jądra - samce gatunków monogamicznych są pewne wierności swojej samicy i nie muszą się puszyć dużymi genitaliami. Nie muszą produkować dużo ejakulatu, bo nie ma strachu, że ich plemniki będą musiały konkurować z plemnikami trzech innych samców. Taki goryl, kiedy raz zdobędzie harem, to jest pewien jego wierności. Dlatego ma małe genitalia. Szympans ma za to duże. Człowiek - pośrednie.

3. Mały narząd kopulacyjny - podobnie jak w przypadku jąder. Ale ludzki penis jest nawet większy od szympansiego.

4. Słabo rozróżniona płeć mózgu - u gatunków monogamicznych zarówno samica, jak i samiec tak samo poświęcają się wychowaniu swoich młodych. U ludzi ewidentnie tak nie jest. Ojcowska czułość, oddanie i opieka nie mogą się równać z matczyną.

5. Taka sama dzietność u obu płci - u gatunków monogamicznych, jeśli połowa samic ma potomstwo, to będzie je miała także połowa samców. Jak to powinno wyglądać u ludzi? 1 proc. kobiet z ósemką dzieci powinien odpowiadać 1 proc. mężczyzn z ośmiorgiem dzieci. Oczywiście tak nie jest. Dużo więcej mężczyzn niż kobiet nie ma w ogóle dzieci. Ale są mężczyźni, którzy mają bardzo dużo dzieci, a takich kobiet praktycznie nie ma.

Zresztą w przyrodzie monogamia prawie nie występuje. Te wszystkie bajki o ptaszkach zakochujących się na całe życie i zostających ze sobą aż do śmierci zostały ostatecznie wyśmiane przez badania genetyczne. Okazało się, że u ptaków uznawanych za monogamiczne w jednym lęgu pojawiały się pisklęta różnych ojców. Bo co prawda samica w gnieździe miała tylko jednego samca, ale na igraszki latała do kilku. Jej 'mąż' oczywiście nic o tym nie wiedział. To tzw. kryptyczna, czyli ukryta, forma poligamii, u ludzi typowa dla kobiet. Mężczyźni znacznie rzadziej się ze swoją 'rozwiązłością' kryją.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • 1
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

Najczęściej czytane

Polub nas na Facebooku