Komentarze (12)
-
to chyba o mnie :)
-
a kto powiedział, że to dotyczy tylko kobiet...?
-
Kobiety boją się że odejdzie. trzeba sobie powiedzieć no to odejdzie , bedzie następny , to jest łatwo powiedzieć ale cięzko zrealizować. albo można też grać obojętna alę jak długo ?. i wtedy , przychodzi czas że już nie idzie dalej grać i człowiek chce być sobą i odkrywa siebie . wiem że kobiety tóre mają usposobienie obijętnej to na tym wybrywają ale czy zawsze. ? wydaje mi się ze nie ma słotego środka bo każdy związek jest innny . Przedewszystkim trzeba być ze sobą szczerym i uczciwym ale oboje. jak się widzi że uczucie się wypaliło obojetnie z jakiej strony odejść z honorem zeby po skonczo nym związku być z sobą w lepszej zgodzie mimo że to boli i jakiś bedzie bolało ale kiedyś przejdzie i na npwo się zakochać.
to jest moje zdanie i doświadczenie
dagmara z Berlina -
ja też kocham za bardzo. kocham,bo jeszcze nie otrząsnęłam się z tego. jest mi bardzo cięzko choc wiem,że to był o jedyne wyjście -odejść. tak to ja odeszłam,bo zauwazyłam,że mój przyjaciel mnie wykorzystuje najzwyczajniej w świecie . przyjaciel tak właśnie przyjaciel,bo mieliśmy być tylko przyjaciółmi,ale stało się inaczej. to ja zakochałam się bez pamięci. idiotka ze mnie. on okazał się zwykłym naciągaczem i kobieciarzem do tego. czas leczy rany...ja ten zwiazek przypłaciłam depresją. może kiedys z tego sie otrząsnę
-
mam 37 lat . Od 17 lat jestem mężatka ( w trakcie rozwodu ) . tak jak wiele z nas kobieta ktora kocha za bardzo a takze ofiara przemocy ,. Po tylu latach przeżyc złych zrozumiałam ze nie warto bylo tak poswięcac sie , od 3 lat kiedy przestalam milczec jest mi lzej psychicznie . Moj maz dostal drugi z kolei wyrok za znecanie sie ;a takze wyrok sadowy na leczenie stacjonarne dotyczace picia (jest alkocholikiem ) .Nie tak dawno podjełam kroki w kierunku rozwodu gdyz zrozumialam ze nie warto tak łudzic sie ze cos w tym czlowieku zmieni sie jestem juz po 1 sprawie rozwodowej , Jedyne pozostało mi z tego związku to wspaniała dwojka dzieci , Dziewczyny nie waro poświęcać sie dla takich drani , zycie jest piękne ,
-
to takze o mnie tkwie w takim zwiazku od trzech lat, jak sie z niego wyleczyc.?
-
Wyleczyć się nie da, ale trzeba zacząć myśleć o sobie i tylko o sobie :) wtedy inni też zaczną.
-
Swietny artykul i chyba dot on wiekszosc kobiet.
Podobno jest ksiazka pod tym tytulem? -
jestem samotna... nie mam nikogo, chociaz długo usilnie próbowałam kogoś mieć. teraz już nie... chyba sie wypaliłam, chociaz mam dopiero 36 lat. teraz nie wiem, czy kogoś bym chciała mieć, chyba tez jestem osobą, która kocha za bardzo. jestem na tyle głupia, ze po jednej osobie potrafie rozpaczać latami, to chyba nie jest dobre. staram się więc żyć z dnia na dzień... już nie szukam.... brakuje mi jedynie dziecka. pozdrawiam wszystkie osoby (panie i panów) , które tkwią w beznadziejnych zwiazkach, od których często nie potrafią odejść. to musi być straszne żyć z kimś, komu się nie ufa... jak w więzieniu....
-
Jetsem kobieta kochajaca za bardzo. przez prawie 5 lat probowalam utrzymac nasz zwiazek. to jest niesamowite jak ten artykul odzwierciedla to co czulam i czuje. najgorsze jest to ze wkoncu zerwalismy. poraz kolejny powiedzial mi ze mnie NIE KOCHA, ale wczesniej postanowilam sobie ze sprobuje zrobic wszystko zebysmy byli razem, zebym pozniej nie miala wyrzutow sumienia ze nie probowalam. nie udalo sie. teraz po prawie 2 miesiacach kiedy jestem w nowym zwiazku, bo za mloda nie jestem i trzeba sobie wkoncu zycie ulozyc odezwal sie byly. mowi ze sie zmienil, ze dojrzal i ze nie wyobraza sobie zycia bezemie. nie wyobraza sobie miec rodziny z inna kobieta i tylko mnie i tylko mnie chce. glupia jestem, moj narkotyk wrocil i bedac ze wspanialym facetem ktory mnie szanuje i opiekuje sie mna mysle o tamtym. chodze posepna i niezadowolona bo poraz setny zastanawiam sie czy nie wrocic do niego. po tym jak zerwalismy strasznie to przezylam. pierwszy miesiac byl wiekiem ktory nie chcial sie skonczyc, pilam -plakalam-pilam. zrozumialam ze to bylo bardzo zle ze zgadzalam sie na bycie z tym mezczyzna. nie szanowal mnie, upokarzal przy innych, i zawsze ale to zawsze podrywal inne dziewczyny, nawet jak bylam obok a ja nie chcialam nic mowic, nie zwracac mu uwagi bo balam sie ze mnie zostawi. a jak cos powiedzialam to bylo czepiasz se, jestes glupia, wszyscy by sie smiali z Ciebie jak bym im powtorzyl co powiedzialas. jego koledzy samotni nawet teraz kolo 30 zawsze powtarzali mu ze nie wiedza czemu on jest ze mna, ze moze miec lepsze (chyba ladniejsze)-ale nie o to chodzi w zyciu. zeby miec ladna osobe obok tylko taka ktora bedzie dzielila z Toba zycie z szacunkiem i miloscia bedzie trwala obok nie wazne co bedzie sie dzialo.Masakra. nie chcialabym zeby to sie powtorzylo ale tez nie wiem czy sie powtorzy. mam takie pytanie do kobiet komentujacych tutaj czy ktoras przezyla kiedys cos podobnego? co jesli on sie naprawde zmienil? moze do niego wrocic?
Skomentuj:
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX


odtwórz











