Kiedy zakupy stają się nałogiem

Dopóki mieszkanie nie pęka w szwach od ?okazji?, albo przed drzwiami nie stanie komornik, mało który zakupoholik szuka profesjonalnej pomocy. A znaleźć ją nie jest wcale łatwo, bowiem sami psychologowie jeszcze nie są zgodni, co wywołuje patologiczne kupowanie.
Kiedy pani L. przyszła po raz pierwszy na zajęcia, była bardzo przygnębiona. Opowiadała, że ciągle kłóci się z mężem. Powodem były najczęściej przychodzące wezwania do zapłaty rachunków - najwyraźniej pani L. wydawała za dużo pieniędzy na ubrania i dekorację mieszkania. Prawie codziennie wpadały jej w oko nowe rzeczy, które koniecznie musiała mieć. Pomimo że radość ze zdobytych przedmiotów za każdym razem słabła bardzo szybko, L. nie mogła się oprzeć pragnieniu kupowania. Czasami nawet ukrywała zakupy przed mężem i dziećmi. Piwnica od dawna wyładowana była skrzynkami pełnymi waz, poduszek na sofę i świeczników. Pani L. ze strachu nie sprawdzała już nawet stanu konta, nie otwierała również korespondencji. Wstydziła się swego zachowania do tego stopnia, że z nikim nie potrafiła o tym rozmawiać.

Z podobnymi problemami boryka się wielu ludzi: chęć kupowania wymyka im się spod kontroli. Wcześniej zakupy były lekarstwem na zły nastrój lub nagrodą za wykonaną pracę - teraz stały się poważnym problemem, wymagającym terapii. Psychologowie nazywają go "patologicznym kupowaniem".

Osoby dotknięte tym problemem w ogóle nie używają kupionych przedmiotów, czasami nawet ich nie rozpakowują. Często zatajają bądź ukrywają swoje zakupy, niekiedy zgoła o nich zapominają. Rodzaj nabywanych przedmiotów zależy od indywidualnych upodobań: buty, torebki, elektronika, książki, sprzęt kuchenny lub też artykuły spożywcze. Przy czym uzależnieni niekoniecznie kupują rzeczy tylko dla siebie, czasami również obdarowują innych. Jedni zakupoholicy kupują w sklepach, inni natomiast wolą rzekomo anonimowe zakupy wysyłkowe lub przez Internet.

Niezależnie od tego, w jaki sposób i co ktoś kupuje najchętniej - istotą zawsze jest akt kupowania sam w sobie. Może być on rodzajem ucieczki: osoby uzależnione koncentrują się tak bardzo na zdobywaniu przedmiotów, że nie czują już nieprzyjemnych uczuć i w ten sposób są w stanie wyciszyć konflikty. Żadna inna strategia odwracania uwagi nie wydaje się tym pacjentom tak skuteczna, prosta i społecznie akceptowana jak zakupy.

Inni zakupoholicy podczas kupowania odczuwają prawdziwą euforię. Wprawdzie intensywność tych momentów szczęścia nie dorównuje tym, jakich doświadcza się po zażyciu narkotyków (świadomość jest w trakcie zakupów prawie niezmącona), jednak uczucie zadowolenia tych osób zdaje się nie mieć granic. Wiele z nich w momencie kupowania wyobraża sobie, jak zasypywane są pochwałami i podziwiane za ich "świetny wybór".

Frustracja zamiast przyjemności

Oddziaływanie to kończy się jednak bardzo szybko. Już w momencie płacenia przy kasie lub wraz z nadejściem zamówionej przesyłki pojawia się żal, wstyd i poczucie winy. Problemy, na krótko wyparte, znowu powracają na pierwszy plan.

Nierozsądne impulsy popychające do zakupów dopadają od czasu do czasu każdego człowieka. Patologiczne kupowanie różni się jednak od przypadkowego polowania na okazje lub zakupów pod wpływem frustracji tym, że osoby dotknięte problemem często i w ogromnych ilościach nabywają towary, na które ich w ogóle nie stać. Zakupoholicy próbują bagatelizować, usprawiedliwiać, a często nawet maskować negatywne skutki swego zachowania za pomocą kłamstw i oszustw. Niekiedy nawet dopuszczają się czynów karalnych, w tym oszustw czekowych czy zamawiania pod fałszywym nazwiskiem, by zaspokoić swe pragnienie kupowania.

Amerykańska psychiatra Susan McElroy z University of Cincinnati już w roku 1994 sformułowała naukowe kryteria diagnozowania patologicznego kupowania - z ang. compulsive buying. Osoby uzależnione od zakupów są absolutnie świadome swego niepohamowanego zachowania konsumpcyjnego i wynikających z niego strat. Mimo tego nie udaje się im zapanować nad tym pragnieniem. Sytuację dodatkowo pogarsza fakt, że zakupoholizm zazwyczaj nie pojawia się nagle, lecz rozwija powoli przez lata. Wiele osób ukrywa utratę kontroli tak długo, aż góra ich długów urośnie do niebotycznych rozmiarów lub partner zagrozi rozstaniem.

Takie zaburzenie zachowania nie jest zjawiskiem nowym, choć na pierwszy rzut oka tak mogłoby się wydawać. Już przed stu laty niemiecki psychiatra Emil Kraepelin (1856-1926) opisywał w swoich podręcznikach "chorobliwą chęć do kupowania". Określał ją mianem "oniomanii" (czyli chorobliwego pędu do zakupów) i uznawał za zaburzenie kontroli bodźców. Mimo długiej historii tej koncepcji, stan badań nad patologicznym kupowaniem jest raczej skromny. Psychiatrzy, socjologowie i badacze zachowań konsumpcyjnych zainteresowali się tym zjawiskiem szerzej dopiero w latach 90. minionego stulecia, choć samo zjawisko wydaje się powszechne. Według szacunkowych danych, około 6 proc. dorosłych w Niemczech jest przynajmniej mocno zagrożonych, jeśli nie jednoznacznie uzależnionych. Wyniki takie przyniosły opublikowane w 2005 roku reprezentatywne badania, w których naukowcy z Uniwersytetu w Hohenheim i Wyższej Szkoły Zawodowej w Ludwigshafen wychwycili zagrożenie zakupoholizmem przy pomocy ankiety (czytaj "Hohenheimski wskaźnik uzależnienia od zakupów"). Do podobnych wyników doszedł w roku 2006 amerykański zespół badaczy z Uniwersytetu Stanforda, skupiony wokół psychiatry Lorrina Korana. Według ich badań prawie 6 proc. mieszkańców USA wykazuje objawy zakupoholizmu. Obydwa opracowania wykazały ponadto, że ludzie młodzi wyraźnie częściej ulegają manii zakupów niż starsi. Nadmierne upodobanie do zakupów uchodzi zazwyczaj za problem typowo kobiecy. Rzeczywiście, odsetek kobiet wśród pacjentów uzależnionych od zakupów wahał się w wielu badaniach od 80 do 95 procent. W przekroju całego społeczeństwa jednak mężczyźni i kobiety zdają się być zagrożeni tym rodzajem uzależnienia równie często. Dowodzą tego rezultaty amerykańskich badań Korana.

Wiele osób dotkniętych tym problemem gromadzi nabyte przedmioty w domu. Powstający bałagan i niemożność znalezienia czegokolwiek prowokują nowe, niepotrzebne zakupy. Aktywności społeczne, takie jak zapraszanie przyjaciół, stają się coraz rzadsze, ponieważ uzależnieni wstydzą się wciąż narastającego chaosu w swoim mieszkaniu. Coraz trudniej też jest im ocenić, czy decyzja o zakupie czegoś jest właściwa, ponieważ dawno już stracili orientację w stanie posiadania. Spośród osób uzależnionych od kupowania, które poddają się terapii, co najmniej 90 procent cierpi także na inne choroby psychiczne. Jak stwierdziliśmy w badaniach w naszej Klinice Uniwersyteckiej w Erlangen, najbardziej - bo u około 80 proc. pacjentów powszechne są depresje i lęki; prawie co trzecia osoba cierpiała na zaburzenia jedzenia lub była od czegoś uzależniona.

Czy to choroba?

W obliczu tak wielu objawów towarzyszących, nasuwa się pytanie: czy zakupoholizm jest odrębną jednostką chorobową, czy też zjawiskiem ubocznym towarzyszącym innym zaburzeniom psychicznym? Jak dotąd, naukowcy nie udzielili ostatecznej odpowiedzi na to pytanie. Nie opracowali także wyczerpującego modelu powstawania patologicznego kupowania.

Tak czy inaczej, wiele wskazuje na to, że problemy z poczuciem własnej wartości, wysoki poziom impulsywności i niski poziom samokontroli w istotny sposób przyczyniają się do tego, że ludzie uzależniają się od zakupów i w tym uzależnieniu przez długi czas trwają. Pacjenci opisują siebie często jako osoby niepewne i społecznie lękliwe. Najwyraźniej istnieje ścisły związek pomiędzy pędem do zachowań konsumpcyjnych i równowagą emocjonalną. Często "napady zakupów" wywoływane są przez złe nastroje.

Do zaburzeń mogą przyczyniać się również czynniki neurobiologiczne, np. nierównowaga w bilansie serotoniny bądź dopaminy. Niemniej, ze względu na występujące często równolegle inne choroby, nie da się takich wyników zakwalifikować jako specyficznych dla zakupoholizmu.

Specjaliści nie są również zgodni co do tego, w jaki sposób zaszeregować zakupoholizm w rozpowszechnionym psychiatrycznym systemie klasyfikacyjnym. Najbardziej logiczne dla większości psychiatrów wydaje się klasyfikowanie go jako zaburzenia kontroli bodźców. Do tej grupy zaliczane są również inne wzory zachowania, przynoszące szkodę samym zainteresowanym lub innym ludziom, takie jak kleptomania czy patologiczny hazard. Wspólne dla tych zjawisk i zakupoholizmu jest to, że pacjent odczuwa pojawiające się bodźce jako nie do powstrzymania i nie potrafi racjonalnie uzasadnić swojego zachowania. Oprócz tego zakupoholicy kontynuują swoje działania mimo negatywnych ich konsekwencji, a to wskazuje na zaburzenie kontroli bodźców.

Inni autorzy traktują kryjący się za tym mechanizm psychologiczny jako rzeczywisty nałóg - z tą tylko różnicą, że osoby nim dotknięte nie są uzależnione od substancji. W takim rozumieniu uzależnienie od zakupów, gry, pracy, seksu czy Internetu stanowi jedną wspólną kategorię uzależnień zachowania.

Czy chodzi tu o brakującą kontrolę bodźców, czy też o uzależnienie - rozstrzygnięcie tego jest dla pacjentów raczej obojętne. Niemniej, brak naukowej klasyfikacji przyczynia się do tego, że jak dotąd niewiele jest propozycji profesjonalnych terapii. Bo chociaż zarówno u osób dotkniętych zakupoholizmem, jak też u ich najbliższych napady kupowania wywołują wyjątkową traumę, to psychologowie i lekarze w dalszym ciągu często nie dostrzegają lub bagatelizują problem.

Nawet jeśli choroby towarzyszące, takie jak lęki czy depresje, leczono skutecznie, to zachowania konsumenckie normalizują się raczej rzadko. Dlatego z reguły nie pomagają również uznane lekarstwa - terapia antydepresantami skutkuje tylko w sporadycznych przypadkach.

Nauka nowych zachowań konsumenckich

Pierwsze rezultaty nowych terapii dla zakupoholików przemawiają jednak za tym, że ukierunkowana psychoterapia mogłaby im pomóc. Grupa badaczy pod kierownictwem psychiatry Jamesa Mitchella z University of North Dakota wypróbowuje aktualnie kognitywną metodę terapii zachowań, opracowaną specjalnie dla uzależnionych od zakupów. Na Wydziale Psychosomatycznym i Psychoterapeutycznym Kliniki Uniwersyteckiej w Erlangen opracowaliśmy zmodyfikowaną wersję tego programu. Podczas dwunastu sesji terapeutycznych pacjenci uczą się redukować napady zakupoholizmu poprzez dogłębne badanie ich przyczyn. Równocześnie ćwiczą właściwe zachowania konsumenckie. W "rozkładzie nauczania" jest również zarządzanie finansami. Większość pacjentów od dawna już nie zarządza samodzielnie swoimi kontami, ponieważ rodziny przejęły finansową odpowiedzialność. To jednak pomaga tylko na krótką metę. Pacjenci muszą sami od nowa nauczyć się zarządzania swoimi pieniędzmi.

W 2008 roku, w opracowaniu dotyczącym terapii grupowej 60 pacjentów pokazaliśmy, że ten sposób leczenia jest skuteczny: mniej więcej połowa uczestników po terapii nie spełniała już kryteriów uzależnienia od zakupów - nawet jeśli u wielu pozostały jeszcze resztki objawów. Dalszy rozwój tego rodzaju propozycji ukierunkowanych na konkretny rodzaj zaburzenia wydaje się obecnie najbardziej obiecującą metodą zapanowania nad problemem patologicznego kupowania.

*Astrid Müller jest psychologiem i kierownikiem badań nad terapią zachowań dla osób uzależnionych od kupowania w Klinice Uniwersyteckiej w Erlangen. Aktualnie prowadzi badania w Neuropsychiatric Research Institute w Fargo w Północnej Dakocie (USA).
Artykuł ukazał się we wrześniowym numerze magazynu "Gehirn&Geist"

***

Najnowszy numer "Charakterów" - spis treści
polecają:

Co dręczy psychologa? Co powinienem robić? Dlaczego nie potrafię wybaczyć? Wielu z nas wciąż szuka odpowiedzi na te pytania. Dręczą one także wybitnych psychologów, którzy od lat zgłębiają naturę człowieka.

Uczucia na języku Ileż to dowcipów przedstawia kobiety jako osoby, którym usta się nie zamykają, a z oczu płyną łzy. Co innego mężczyźni - z tych nawet torturami nie wyciągniesz, co czują. Czy naprawdę różnimy się tym, jak odczuwamy i wyrażamy emocje?

Dlaczego piszemy blogi? Pamiętniki w Internecie przypominają rozmowę z przypadkowym nieznajomym w pociągu. Ich autorzy często ujawniają swoje głęboko skrywane uczucia.

Randki internetowe to szybki seks Serwisy randek internetowych służą przede wszystkim szybkiemu znalezieniu partnera do równie szybkiego i niezobowiązującego seksu

Masturbacja to już nic złego? Mężczyźni i kobiety, którzy się masturbują, mają coraz mniejsze obciążenie psychiczne i poczucie, że robią coś złego.