Kobieta

Wyborcza bitwa żon

Sebastian Łupak ('Film')
08.05.2010 , aktualizacja: 06.05.2010 17:31
A A A Drukuj
Państwo Cameronowie pobrali się w 1996 r. Samantha, dyrektor artystyczny w firmie produkującej luksusowe wyroby ze skóry, matka dwójki dzieci, oczekująca trzeciego, to 'tajna broń' konserwatystów Fot. East News Państwo Cameronowie pobrali się w 1996 r. Samantha, dyrektor artystyczny w firmie produkującej luksusowe wyroby ze skóry, matka dwójki dzieci, oczekująca trzeciego, to 'tajna broń' konserwatystów
Po co im wykształcenie i sukces zawodowy? Wystarczy umiejętność dobrania torebki do butów
Sarah i Gordon Brown
Fot. AP
Sarah i Gordon Brown
Państwo Cameronowie w swoim domu z dziećmi. Takie rodzinne zdjęcia mają przekonać wyborców, że lider torysów nie jest arystokratycznym snobem
Fot. Fotolink
Państwo Cameronowie w swoim domu z dziećmi. Takie rodzinne zdjęcia mają przekonać wyborców, że lider torysów nie jest arystokratycznym snobem
Państwo Brownowie są małżeństwem od 2000 r. Sarah, specjalistka od PR, matka dwójki dzieci i entuzjastka organicznej żywności, uważana jest za ostatnią nadzieję Partii Pracy
Fot. CAMERA PRESS/Bulls
Państwo Brownowie są małżeństwem od 2000 r. Sarah, specjalistka od PR, matka dwójki dzieci i entuzjastka organicznej żywności, uważana jest za ostatnią nadzieję Partii Pracy
Sarah i Gordon Brownowie rozmawiają z wyborcami podczas sesji telefonicznej 
w siedzibie Partii Pracy, 
7 kwietnia 2010 r.
Fot. Getty Images/FPM
Sarah i Gordon Brownowie rozmawiają z wyborcami podczas sesji telefonicznej w siedzibie Partii Pracy, 7 kwietnia 2010 r.
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Palec - czy raczej 'szkaradny paluch' - u nogi Sarah Brown, żony premiera Wielkiej Brytanii Gordona Browna, okazał się sensacją kampanii wyborczej. Palec rzeczywiście jest zdeformowany i zachodzi na sąsiedni. Sarah Brown pokazała go, gdy zdjęła buty podczas odwiedzin w hinduskiej świątyni w londyńskim Neasden, gdzie brała udział w konferencji na temat praw kobiet. Tabloid 'The Daily Mail' pokazał 'szkaradę' w ogromnym zbliżeniu, jednocześnie krzycząc: 'Ta mała świnka! Żona premiera miała pokazywać się z najlepszej strony! A tu faux pas! Taki obrazek od razu spycha Sarah Brown na drugie miejsce, za Samanthę Cameron - żonę lidera konserwatystów'.

Witajcie w Wielkiej Brytanii, gdzie tabloidy dyktują tematy kampanii. Problem małego palca u nogi szybko urósł do olbrzymich rozmiarów. Podchwyciły go inne media, w tym opiniotwórcze 'The Times' i 'The Daily Telegraph', którego dziennikarka napisała: 'Jeżeli rzeczywiście mamy oprzeć nasz wybór na palcach u nóg żon przywódców partii - bo czyż istnieje poważniejsza kwestia? - to ja już wybrałam! Poczułam sympatię do Sarah Brown. Moje stopy też są w opłakanym stanie od ciągłego noszenia wysokich obcasów'.

Żony, szykujcie torebki!

Ostatnią kampanię wyborczą (wybory do parlamentu odbyły się 6 maja, do chwili zamknięcia tego numeru nie znaliśmy wyników) media w Wielkiej Brytanii nazywały 'wojną żon' bądź 'bitwą żon'. 'Będzie ostro! - zapowiadał 'The Daily Telegraph'. - Po raz pierwszy Sarah Brown i Samantha Cameron będą rywalizować ze sobą. Torebki od Marksa i Spencera powinny trzymać w pogotowiu'. Stratedzy obu partii uznali, że żony są ciekawsze od mężów - czyli od Gordona Browna, lidera lewicowej Partii Pracy (laburzyści), i Davida Camerona - szefa konserwatystów (torysi). Żony bowiem łatwiej 'sprzedać', a poza tym pokazują one ludzkie oblicze mężów i przyciągają kobiecy elektorat.

Do 'bitwy żon' stanęły: 46-letnia Sarah Brown. Z zawodu specjalistka od PR. Matka dwójki dzieci. Entuzjastka organicznej żywności uprawiająca własny ogródek przy siedzibie premiera na Downing Street 10 w Londynie (przed wyborami wstawiła do niego także ule zatroskana o los zagrożonych pszczół). Zwolenniczka ubrań w odcieniach pasteli, a także w kolorze żółtym, zielonym i fioletowym. Jej przeciwniczka: 38-letnia Samantha Cameron, której imię na potrzeby chwytliwych tytułów prasa szybko skróciła do SamCam. Dyrektor artystyczna w firmie Smythson produkującej luksusowe wyroby ze skóry i artykuły papiernicze. Matka dwójki dzieci. Lubiąca zdecydowane kolory - biel, czerń i brązy. Pomaga mężowi w kampanii, mimo że jest w widocznej ciąży (kolejnego dziecka Cameronowie spodziewają się we wrześniu).

Żona zaskakująco świetnie radzącego sobie w kampanii trzeciego kandydata, przywódcy Liberalnych Demokratów Nicka Clegga, 42-letnia Hiszpanka Miriam González Durántez, wspomagała kampanię męża bardzo powściągliwie. Stwierdziła bowiem, że nie może sobie pozwolić na luksus pozostawienia pracy na pięć tygodni, 'tak jak chyba większość osób w tym kraju'. Durántez, absolwentka College of Europe w Brugii, jest partnerem w międzynarodowej firmie prawniczej DLA Piper. Nie zmieniła po ślubie nazwiska. Matka trzech synów: Antonia (8 lat), Alberta (5 lat) i rocznego Miguela. Brown i Cameron rywalizowały na stroje, fryzury, dodatki, uśmiechy, pozy i gesty.

Gazety - od kolorowego 'Hello' po opiniotwórczego 'Guardiana' - porównywały ich styl. 'Guardian' stwierdził, że Brown ubiera się jak Jackie Kennedy circa 1962 r. 'The Daily Mail' porównał ceny ich ubrań: Sarah Brown w butach Russell and Bromley za 165 funtów, SamCam - buty Zary za 40 funtów, ale już jedwabna bluzka Sykes za 176 funtów. Sarah w żółtym płaszczu od Marksa i Spencera, SamCam w podobnym żółtym płaszczu z Topshopu wygląda lepiej. Ale punkt dla Sarah za świetne czerwone buty na koturnie marki Office za jedyne 45 funtów. I tak dalej, od stóp do głów.

Wraz z mężami Brown i Cameron odwiedzały szkoły, przedszkola, supermarkety, spotykały się z kalekimi żołnierzami brytyjskimi rannymi w Iraku i Afganistanie czy z ubogimi emigrantami z Bangladeszu. Rywalizowały też w konkurencji 'miłość do drogiego małżonka'. Sarah Brown: - Mój Gordon zawsze znajdzie czas dla ludzi, dla naszej rodziny, dla przyjaciół i każdego, kto go potrzebuje. To jeden z powodów, dla których tak bardzo go kocham. I z tego samego powodu jest najlepszy dla kraju! Ma ciężką pracę, ale jestem wdzięczna, że to właśnie on ją wykonuje.

SamCam: - Kiedy zakochałam się w Davidzie, zakochałam się w Davidzie polityku. On jest niesamowicie zabawny, interesujący i mądry. Mogę uczciwie powiedzieć, że nigdy mnie nie zawiódł. Jeśli zostanie premierem,zrobię, co w mojej mocy, żeby go wesprzeć i zapewnić mu warunki do wykonywania swojej pracy najlepiej, jak potrafi. Polem walki żon stał się także internet. Sarah Brown twittuje, a jej wpisy na Twitterze śledzi już ponad milion osób! Sarah pisze tam o popularności swojego męża ('Kobiety rzucały się, by go objąć, tak że musiałam się odsuwać'), o życiu rodzinnym, gotowaniu ('Wiosną świeży rabarbar jest wprost przepyszny'), a także zachwyca się wystawą zatytułowaną 'Gejowskie ikony'.

SamCam prowadzi zaś w sieci dziennik wideo zwany WebSamCameron (dostępny na YouTubie). Na pierwszym filmie widzimy, jak jeszcze w szlafroku w domowej kuchni wyciąga z lodówki mleko, opowiadając o planach na nadchodzący dzień. Potem oglądamy Davida Camerona w living roomie siedzącego przed komputerem, a SamCam stoi za nim z kubkiem herbaty. David (do kamery): - Ona jest taka naturalna. Przyćmiewa mnie w tej kampanii! Sam: - To chyba mój brzuch cię przyćmiewa (wskazuje na swój zaokrąglony brzuch). Potem wspólnie jadą odwiedzić młodzieżowy klub sportowy, któremu grozi likwidacja , a który oczywiście konserwatyści uratują, jeśli tylko wygrają wybory.

Mamusie zdecydują

Jedną z bardziej rozpieszczanych kobiet w Wielkiej Brytanii podczas ostatniej kampanii była Justine Roberts, redaktor naczelna portalu internetowego MumsNet.com. MumsNet (Sieć dla Mamuś) to portal, w którym przyszłe i obecne matki wymieniają się informacjami na temat karmienia piersią, kleików, wózeczków, pieluszek i... nadchodzących wyborów. Ma około 850 tys. użytkowniczek.

Zarówno Gordon Brown (z Sarah), jak i David Cameron wzięli udział w internetowych czatach z użytkowniczkami MumsNet. Gordon Brown zaprosił Justine Roberts na Downing Street , był również na 10. urodzinach portalu i nazwał go 'jedną z wielkich brytyjskich instytucji'. Roberts trzeźwo oceniła tę sytuację: - W tych wyborach brak wyraźnych różnic ideologicznych między partiami, więc rozprawianie o rodzinie to sposób, by polityk wypadł jako ciepła, miluśka osoba interesująca się życiem zwykłych wyborców. Poza tym to protekcjonalne sądzić, że kobiety idą na wybory tylko dlatego, że czują sympatię do żon kandydatów, i nie interesują ich tak istotne sprawy jak kryzys gospodarczy czy wojna w Afganistanie.

Oczywiście w podlizywaniu się MumsNet była kalkulacja polityczna. Ale jest też faktem, że Brown, Cameron i Clegg to ojcowie małych dzieci starający się w miarę możliwości dzielić z żonami domowe obowiązki i opiekę nad dziećmi. Sprawy rodzinne są im rzeczywiście bliskie.

Nie wszystkich jednak uwiodły wybory sprofilowane na Sieć dla Mamuś. Komentatorka Libby Purves w 'The Times': 'Nie rozumiem, dlaczego argumenty ekonomiczne i polityczne kobiet z płodnymi łonami i klawiaturami komputerowymi miałyby być ważniejsze od głosu bankierów, przedsiębiorców czy związków zawodowych'. Cristina Odone w 'The Daily Telegraph': 'Niedobrze mi od tej feminizacji polityki. Jeśli oznacza to spotkanie z babcią Davida i ciocią Gordona, wolę już politykę w stylu macho'.

Mój mąż, mój bohater

To właśnie podczas czatu w MumsNet Sarah Brown przyznała, że po śmierci pierwszej córki - wcześniaczki Jennifer Jane - w 2002 r. wpadła w depresję, z której długo musiała wychodzić. - Myślimy o Jennifer codziennie - powiedziała na czacie w MumsNet. Właściwie do zeszłego roku Sarah Brown nie angażowała się w aktywność polityczną. Ale podczas konwencji Partii Pracy we wrześniu 2009 r. stojąca dotąd w cieniu męża Sarah weszła nieoczekiwanie na mównicę i ogłosiła: 'Oto Gordon, mój mąż, mój bohater'. Brown tracił wtedy na popularności we własnej partii, a laburzyści w całym kraju. Sarah postanowiła poprawić wizerunek męża. - Wiem, że nie jest idealny - przemawiała z pasją ze sceny. - Jest bałaganiarzem, jest hałaśliwy, wstaje o nieludzkiej porze. Ale wiem też, że wstaje rano i co wieczór kładzie się spać, myśląc o najważniejszych sprawach. Wiem, że kocha ten kraj.

Dostała owację i została uznana za ostatnią nadzieję Partii Pracy na utrzymanie się przy władzy. Dobrze wiedziała, co robi, jest wszak specjalistką od PR. Część komentatorów uważa, że to właśnie ona decyduje, w jakim popularnym talk-show wystąpi jej mąż i czy udzieli wywiadu 'Glamourowi', czy 'Cosmo'. To ona - jako spin doktor i kochająca żona - odpowiada za jego rebranding, zmianę wizerunku z ponuraka i gbura pokrzykującego na podwładnych na kochającego, romantycznego i zatroskanego męża i premiera.

Urodzona jako Sarah Macaulay w Beaconsfield w 1963 r. ukończyła psychologię na Bristol University. Jej ojciec pracował w wydawnictwie edukacyjnym Longman, a mama była nauczycielką. Mieszkali w Szkocji, a nawet w Tanzanii. Rodzice rozwiedli się, gdy Sarah miała 10 lat. Wtedy z matką i ojczymem zamieszkali w północnym Londynie. Po studiach wraz z koleżanką ze szkoły założyły agencję PR Hobsbawm Macaulay Communications, która zajmowała się tzw. etycznym PR-em, propagując lewicowe organizacje i pisma, postępowe wydawnictwa, organizacje charytatywne i instytucje artystyczne, ale także komercyjny magazyn 'Vanity Fair'.

Gordona poznała w 1994 r. podczas spotkania partyjnego. Ślub wzięli w 2000 r. W 2001 r. Sarah zaszła w ciążę, jednak Jennifer Jane zmarła po dziesięciu dniach w styczniu 2002 r. Sarah założyła wtedy fundację PiggyBankKids wspomagającą badania nad komplikacjami w trakcie ciąży. Patronuje także fundacjom opiekującym się ofiarami przemocy domowej i raka piersi. Z Gordonem mają dwóch synów - John ma sześć lat, Fraser - trzy. Młodszy cierpi na mukowiscydozę (objawiającą się przewlekłą chorobą oskrzelowo-płucną). To właśnie śmierć córki i choroba syna miały wywoływać u Sarah powroty depresji.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Najczęściej czytane

Polub nas na Facebooku