Jedno małżeństwo, dwie sypialnie

  • Pin It
spiro33
31.10.2010 , aktualizacja: 15.11.2010 10:59
A A A Drukuj
Co czwarte małżeństwo śpi w osobnych łóżkach. Dwie sypialnie w jednym domu coraz częściej są receptą na...udany i zgodny związek.
Problemy małżeńskiego łoża

Sieć hoteli Etap przeprowadziła badania na temat nocnych zwyczajów par. Okazało się, że coraz częściej - dla dobra związku - wybieramy osobne sypialnie. Jak wynika z badań międzynarodowej sieci hoteli najbardziej przeszkadza nam w łóżku chrapanie partnera. Jedna na 20 osób do tego stopnia nie potrafi poradzić sobie z hałasem w nocy, że rozważa rozwód z chrapiącym partnerem. Partnerzy osób chrapiących, którzy nie zdecydowali się przenieść do osobnej sypialni, każdej nocy są okradani z przynajmniej 70 minut zdrowego snu, tygodniowo przez chrapanie partnera tracą osiem godzin cennego snu. Kolejnym problemem małżeńskich sypialni jest nieumiejętność dzielenia się jedną kołdrą. Sześć na dziesięć par narzeka, że ich partner podczas snu zdziera z nich kołdrę. Marudzenie i poruszanie problematycznych tematów przed snem przeszkadza aż połowie z nas. Chrapanie, wydzieranie kołdry, mamrotanie podczas snu, kłócenie się w łóżku nie tylko wpływa na jakość snu małżonków, ale również na jakość współżycia. Co czwarta para uważa, że ich niski popęd seksualny jest wynikiem dzielenia wspólnego łoża i związanych z tym problemów. Według psychologów głośne chrapanie partnera i kłótnie przed snem potrafią zabić każdy romans, pożądanie i chęć na seks.

Osobne sypialnie lepsze?

W niektórych związkach świetnie sprawdza się pomysł osobnych sypialni. Dzięki temu pary zachowują nie tylko kawałek świata dla siebie, ale również rzadziej się kłócą. Małżeństwa z różnych względów decydują się na osobne sypialnie. Najważniejsze z nich -oprócz wspomnianego chrapania - to:

Swoboda dekorowania

Nie wszystkie pary mają taki sam gust. Kiedy ona uwielbia kolory, koronki, pluszowe miśki i bibeloty, a on najlepiej czuje się w surowym, ascetycznym stylu, wówczas urządzenie dwóch osobnych sypialni wydaje się rozsądnym rozwiązaniem. Żadne z partnerów nie będzie musiało rezygnować ze swojej tożsamości, gustu i przestrzeni, w której najlepiej się czuje i wypoczywa.

Nikt nie wyląduje na sofie

Zasada numer jeden: nigdy nie idź do jednego lóżka z partnerem, kiedy jesteś zła czy obrażona. Po przeniesieniu kłótni do sypialni jeden z partnerów - a jest to najczęściej mężczyzna- ląduje z psem na sofie. Komfort posiadania osobnych sypialni na dobre likwiduje problem nieprzespanych nocy na nierozkładalnej sofie.

Seks znowu staje się czymś wyjątkowym

Osobna sypialnia nie oznaczana, że nie możesz zaprosić partnera do siebie na noc. Co więcej, możecie się zapraszać wzajemnie, wybierając tę sypialnie na którą macie ochotę. Nie ma przecież nic przyjemniejszego niż przytulenie się do swojego partnera. Dodatkowo, spotykanie się w dwóch sypialniach, to element, dzięki któremu do związku nie wkrada się nuda.

Różne nawyki

Niektórzy z nas lubią oglądać przed zaśnięciem telewizję, inny wolą poczytać dobrą książkę w ciszy. Dwie sypialnie rozwiązują problemy jak głośno ma być nastawiony telewizor i kiedy gasić światło.

Temperatura w pokoju

Jeden z partnerów twierdzi, że w sypialni nie powinno być więcej niż 17 stopni - niska temperatura podobno jest zdrowsza - drugi zasypia w dobrze nagrzanym pomieszczeniu. Osobne sypialnie pozwolą na to, aby każdy z was utrzymywał w pokoju ulubioną temperaturą.

Według niektórych psychologów osobne sypialnie to dobry sposób na przetrwanie np. małżeńskiego kryzysu. Silentnight, brytyjska firma produkująca materace, na podstawie przeprowadzonych trzy lata temu badań dowiodła, że niejednej parze kryzys w związku udało się przetrwać dzięki temu, że mieli osobne łóżka. Kiedy zyskali własną przestrzeń zobaczyli, że za sobą tęsknią. Psychologowie ostrzegają jednak, aby nie przesadzać z budowaniem dystansu w związku. Trzeba być zawsze czujnym, ostrożnym i pilnować, aby dwie sypialnie nie przyczyniły się to tego, że zaczniemy się od siebie oddalać do dwóch różnych światów.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    25 głosów

Komentarze (14)

  • arme

    Oceniono 4 razy 4

    Lepsza jest jedna sypialnia i dwa pokoje "osobiste" również z miejscem do spania.
    Daje to dużą elastyczność jak mamy się dość ale jak wszystko jest ok nie wprowadza poczucia dystansu.

  • mafik52

    Oceniono 9 razy 9

    Zgadzam się. Moje udane malżeństwo trwa 35 lat i nigdy nie mieliśmy wspólnej sypialni. Różnimy się zegarem biologicznym/ ja-skowronek, mąż -sowa/, ja lubię ciemność w sypialni, mąż- gdy jest widno, ja lubię spać w chłodzie, mąż lubi ciepło w sypialni itd. znajomi się dziwią i różnie komentują a nam jest tak dobrze i "nie boli mnie głowa" mimo zbliżajżcej się 60-tki.

  • tkiller

    Oceniono 12 razy -6

    Ten artykuł to kosmiczna bzdura. Proponuję oddzielne mieszkania. Te niewygodne przyzwyczajenia w sypialni to tylko czubek góry lodowej, marudzenie przed snem to pikuś w porównaniu z marudzeniem w ciągu dnia. itp itd. Ciekawe koto sponsoruje ten artykuł takie rozwiązanie to początek końca moim zdaniem i jednostkowy przypadek pani wcześniej komentującej jest wyjątkiem a nie regułą. No tak przy zbierającej sie 60 "nie boli już głowa" tylko inne części ciała :P

  • dziu-pla

    Oceniono 5 razy 5

    Nie odosobniony, nie odosobniony. My także (z ponad 30 letnim stażem) mamy osobne sypialnie i jest nam z tym dobrze(nie widzę początku końca, tylko początek początku). Nigdy bym nie stwierdził, że lepiej jest "osobno" niż "razem". Nam jest z tym dobrze, innym nie.Znam także małżeństwa co mają osobne mieszkania i też im z tym dobrze.Ale żeby zaraz krytykować. A gdzie ta "polska" tolerancja..........

  • Gość: Dita

    Oceniono 5 razy 5

    A my mamy w jedną sypialnię i jedno łóżko, ale dwie kołdry ;) Jak chcę się przytulić, to wślizguję się pod kołdrę narzeczonego, ale zasypiam pod własną, bo tak najwygodniej :)

  • 4v

    Oceniono 3 razy 1

    wspólna sypialnia to pozostałość po wielopokoleniowych chatach, gdzie inaczej się nie dało. dziś jest to nie tylko niewygoda, ale i ZABÓJSTWO DLA ZWIĄZKU. pomijam kwestię chrapania, rozpychania się itp i związanego z tym niewypoczęcia. kwestia podstawowa to feromony, jak ludzie tym przesiąkną nawzajem, to nie czują do siebie pociągu.
    Osobne łóżka to absolutne minimum. A najlepiej osobne pokoje, dla każdego małżonka. Spędzać ze sobą czas wtedy kiedy się "chce", a nie cały czas, nawet w czasie snu. No ale po co ja to piszę.... mądrzy ludzie wiedzą to od lat, a do ciemnego ludu i tak nie dotrze, bo ma wpojone od lat durne zasady i się ich trzyma. Z zaciśniętymi zębami....

  • Gość: Gostek

    Oceniono 4 razy 0

    Dawno tak głupiego tekstu nie czytałem. Czy autor/ka musza wszystkim sie tłumaczyć, że im w małżenstwie nie wychodzi?

  • maryjan_pazdzioch

    Oceniono 4 razy 2

    Kiedys pary spotykaly sie we wspolnym lozu przede wszystkim w celu zblizenia seksualnego, ale poza tym spali osobno i bylo to zupelnie normalne.

    Wspolna sypialnia to wymysl powstaly na skutek postepujacej urbanizacji (przecietne metraze w miastach sa z reguly odczuwalnie mniejsze niz na wsiach), biedy, czyli glownie zwiazanych z tym warunkow zyciowych (biorac pod uwage model rodziny: dwoje doroslych + duzo dzieci, nie tak jak dzisiaj 2+0 czy 2+1) oraz w zaleznosci od geografii warunkow klimatycznych (taniej ogrzac mniejszy metraz).

    Nie tyle malzenstwo jest grobem milosci co wlasnie wspolna malzenska sypialnia. Szczegolnie jesli jeszcze kobieta urodzi dzieci i regularnie sprasza je do wyrka zabijajac do konca resztki namietnosci i atmosfery potrzebnej dla intymnych zblizen.

    Takim facetom nalezy wspolczuc szczegolnie jesli sa jeleniami, ktorzy ozenili sie bez rozdzielnosci majatkowej, gdyz z reguly do konca zycia pozostaja chodzacymi skarbonkami "jadacymi na recznym" lub ewentualnie szukajcym szczescia na boku (wtedy najczesciej oznacza sie ich stygmatem zlego meza i ojca :-P).

  • mieux

    Oceniono 2 razy -2

    >Dawno tak głupiego tekstu nie czytałem. Czy autor/ka musza wszystkim sie tłumaczyć, że im w małżenstwie nie wychodzi?

    Dokładnie. Może zaczną zachwalać małżeństwa przez internet - zero fizycznych uciążliwości partnera. Najlepiej dwa maile od święta i ma się pełny komfort :)
    Artykuł jest beznadziejnie jednostronny - autorowi partner zwyczajnie zawadza.

  • zofiadyrman

    Oceniono 5 razy -1

    Mający zamiar się żenić/wychodzić za mąż - nie bierzcie serio tych bzdetów. To, że zdemoralizowana warszawka z Czerskiej ma problemy z normalnym życiem osobistym nie upoważnia jej jeszcze do przedstawiania swoich kłopotów jako codziennych, ogólnospołecznych zjawisk. Wyrazy współczucia dla "spiro33" i spuśćmy na te brednie litościwą zasłonę milczenia.

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane