Jak go w sobie rozkochać?

Spotykasz się z nim dla zabicia czasu, dla seksu? Myślałaś, że to związek bez zobowiązań, ale okazuje się, że się w nim zakochujesz? Doradca rodzinny Ewa Żeromska podpowiada, co zrobić, aby rozkochać w sobie kochanka.
Od jakiegoś czasu spotykam się z facetem. Od początku układ między nami był jasny: potajemne spotkania, seks bez zobowiązań, sama to zaproponowałam. Nie chciałam stałego związku, seks z nim to był raczej z ciekawości, z nudy. Nigdy nie zwracałam na niego uwagi, wiedziałam natomiast, że ja mu się bardzo podobam. Wykorzystałam to, poderwałam go. Wiedziałam, że to nie jest facet, który szuka stałego związku, ma wiele za sobą, ma dziecko. Chciałam przygody. Przywiązałam się do niego. Lubię jego towarzystwo, fascynuje mnie, jako facet. Możemy rozmawiać godzinami, okazało się, że to nie jest facet, z którym mogę tylko iść do łóżka. Jest kochany. To człowiek z pasją, z głową na karku, żeby osiągnąć sukces, to człowiek z którym chciałabym być. Zależy mi na nim, chyba jeszcze go nie kocham, za krótko się znamy i jestem ostrożna. Kiedyś zapytał, co jeśli się w nim zakocham? Chyba się tego boi. Powiedziałam, że trudno, że złamie mi serce. Odpowiedział, że "takiego kochanego serduszka nie można łamać". Ostatnio on ma dużo pracy. Nie ma czasu się ze mną spotkać. Pisze że tęskni. Ale nie wiem, czy to prawda, czy pisze tak dlatego tylko, żebym czekała, żebym nie była zła. Może zauważył, że ja zaczynam traktować go troszkę inaczej... nie wiem. Co mam mu powiedzieć? Jak go w sobie rozkochać? Jak mu dać do zrozumienia, że jest dla mnie ważny tak, żeby go nie wystraszyć?

Witam

Dlaczego zakładasz, że on boi się, że ty zakochasz się w nim? Dlaczego nie boi się, że to on się zakocha? Może już to zrobił?

Moim zdaniem, nie rób nic, po prostu niech znajomość sobie płynie, rozwija się. Najgorzej jest przyspieszać. Nie ma po co. Jak ma coś z tego być, to będzie. Poza tym śmieszy mnie, taki deklarowany lęk przed miłością. Przecież ludzie do tego dążą, czekają na miłość, poświęcają wiele dla niej, więc skąd mowa o lęku? Wygląda mi to na wzajemną kokieterię, tak na wszelki wypadek. W razie, gdyby nie wyszło, to nie ma zmartwienia, przecież mi nie zależało...

Niemniej nie ma co przesadzać ze zbyt wczesnymi deklaracjami, a już ty na pewno nie oświadczaj się. Spokojnie, przyjdzie czas na wyznania miłosne, o ile będzie co wyznawać. Niewykluczone, że będzie.

Pozdrawiam, Ewa Żeromska


Więcej na temat relacji damsko-męskich szukaj na naszym forum Partnerstwo i seks

Więcej o: