Ciągle chcę więcej i więcej...

Chcemy być perfekcyjne, samowystarczalne, piękne i zaradne. W pogodni za ideałem nie dostrzegamy szczęśliwych momentów życia. Czy pokory i umiejętności cieszenia się z tego z mamy można się nauczyć? O wdzięczności opowiada psycholog Dorota Jasielska.
Taką mamy naturę, że skupiamy się nad tym czego nam brakuje, a nie nad tym co mamy. Czy to oznacza, że brak nam pokory?

Osoba pokorna to przede wszystkim ktoś, kto zna swoje mocne oraz słabe strony i akceptuje siebie takim, jakim jest. Po wielkim sukcesie woda sodowa nie uderzy do głowy, ale też nie załamie się w obliczu porażki. Dlatego, jeśli ciągle zamartwiamy się tym, jak dalece nasze życie odbiega od ideału, a nie potrafimy docenić tego, co już mamy i czerpać radość z tych rzeczy to można rzeczywiście powiedzieć, że brakuje nam pokory.

Chcemy być szczupłe, mieć zdrowe dzieci, ładny dom, sukcesy w pracy, pracowitego męża - co w tym złego, że zmierzamy do stworzonych przez siebie ideałów?

Samo posiadanie celów i dążenie do ich realizacji nie jest złe. Wprost przeciwnie, daje nam wiele energii i dostarcza radości, kiedy osiągniemy ważny dla siebie cel. Jednak problemy zaczynają się, kiedy przestajemy cieszyć się tym, co mamy i tylko chcemy mieć coraz więcej. Na określenie tego zjawiska psychologowie ukuli nazwę "hedonistyczny kołowrót".

Jak to działa?

Kiedy przeprowadzam się z kawalerki do trzypokojowego mieszkania na początku jestem bardzo szczęśliwa, ale po kilku miesiącach przyzwyczajam się do nowych warunków i już nie pamiętam dyskomfortu poprzedniego lokum. A po jakimś czasie zaczynam się zastanawiać - jak dobrze by było mieć domek pod miastem. Zawszę mogę być jeszcze szczuplejsza, zarabiać więcej, mieć bardziej luksusowy samochód. Niestety, kiedy wpadamy w tą pułapkę ciężko nam być szczęśliwym, cieszyć się tym, co mamy.

Minimalne oczekiwania od losu to postawa, która w sumie ułatwia życie, ale czy nie pozbawia nas ambicji i tego, aby przynajmniej próbować sięgać po więcej?

Tak naprawdę wszystko sprowadza się do pytania, czy jesteśmy zadowoleni z tego, co mamy, czy potrafimy się cieszyć każdym dniem. Jeżeli zaczyna nam tej satysfakcji brakować to może być znak, że warto coś zmienić w swoim życiu. Ale niekoniecznie to oznacza, że mamy sobie kupić nowy telewizor albo zmienić pracę na lepiej płatną. Badania nad szczęściem pokazują, że najwięcej satysfakcji sprawiają nam rzeczy, które robimy dla siebie i swojego rozwoju, a nie dla poprawy sytuacji materialnej. Dlatego skuteczniejszą zmianą może być znalezienie sobie hobby, które będzie sprawiać nam frajdę albo odnowienie zaniedbanych przyjaźni, czy też zacieśnienie kontaktów z bliskimi.

W którym momencie podwyższania poprzeczki i pragnienia "nieograniczonego" szczęścia trzeba powiedzieć sobie stop i spokornieć?

W momencie, kiedy mamy wrażenie, że cały czas pragniemy więcej i więcej, a to co już osiągnęliśmy nie sprawia nam radości. Kiedy rzeczy, które kiedyś sprawiały nam przyjemność - takie, jak poranna kawa, leniwe sobotnie popołudnie, zabawa z dziećmi przestają mieć znaczenie. Wreszcie, kiedy cały czas sobie powtarzamy: "Jeszcze zrobię to i to, a będę wreszcie szczęśliwa".

Ale życie pokazuje, że wcale tak nie jest, bo nawet kiedy osiągamy cel, to okazuje się, że zawsze może być lepiej. Jak dostrzec szczęście?

Specyfiką poczucia szczęścia jest to, że pojawia się ono jako "uboczny skutek" pewnych działań i aktywności naszego ogólnego spojrzenia na życie. Paradoksalnie, kiedy szczęście jest celem samym w sobie i świadomie do niego dążymy może nam gdzieś po drodze umknąć. Zwłaszcza, że szczęście nie jest stanem ciągłym. Nie zostaje nam dane raz na zawsze, jak pokonamy pewien pułap życiowy.

Dlaczego tak szybko zapominamy o tym co dobrego zdarzyło się w naszym życiu i trudno nam pogodzić się z tym, że czegoś nam brakuje?

Właśnie dlatego, że zawsze może być lepiej. Nasz umysł posiada niesamowitą zdolność adaptacji do lepszych warunków. Bardzo szybko przyzwyczajamy się do poprawy sytuacji. I przez to niestety często nie zdajemy sobie sprawy z tego, ile dobrego spotkało nas w życiu. Rzadko kiedy wyrażamy wdzięczność za to, co już mamy. A wdzięczność to cudowne uczucie. Remedium na zazdrość, zawiść oraz porównywanie się z tymi, którzy mają więcej i lepiej, bo przecież zawsze znajdziemy kogoś takiego. Dzięki wdzięczności uczymy się cieszyć swoim życiem. Poza tym pozwala nam ona uzmysłowić sobie, co jest dla nas naprawdę ważne i nie przejmować się wszystkim, czego nam brakuje.

Czy pokory można się nauczyć? Podobno przychodzi z wiekiem?

Z pewnością im jesteśmy starsi, tym łatwiej zyskać nam dystans do świata i siebie samych. Nauka pokory oznacza przede wszystkim pracę nad akceptacją siebie, danie sobie szansy na błędy i pomyłki. Jest takie ćwiczenie wykonywane bardzo często na treningach asertywności. Nazywa się asertywny monolog wewnętrzny.

Na czym ono polega?

Uczymy się tak modyfikować swoje myśli, aby nie osądzać siebie samych i nie krytykować za każde najmniejsze potknięcie. Kiedy w pełni zaakceptujemy siebie znacznie łatwiej będzie z pokorą przyjmować sukcesy i porażki. Również wyrażanie wdzięczności wzmacnia pokorę i chroni przed stawianiem sobie nierealistycznych wymagań, które mogą jedynie powodować frustrację.

Jak nauczyć się cieszyć małymi rzeczami podczas gdy presja otoczenia jest olbrzymia: mamy być zaradne, zadbane, ładne, odnosić sukcesy rodzinne, zawodowe, itd?

Przede wszystkim powinniśmy skupić się na sobie i na naszych własnych potrzebach. Jeżeli nasze poczucie własnej wartości będzie ulokowane na zewnątrz, a więc uzależnione od tego, jak postrzegają nas inni i jak bardzo wpasowujemy się w oczekiwania otoczenia to ciężko nam będzie czuć się ze sobą dobrze. Oczywiście presja jest duża i ciężko się jej w pełni oprzeć. Warto szukać wsparcia u osób bliskich - tych, którzy akceptują nas takimi, jak jesteśmy, z naszymi wadami i niedociągnięciami. Świadomość, że są osoby, dla których nie musimy być "supermenkami", by nas lubili i cenili ułatwia uodpornienie się na dążenie do perfekcjonizmu i pogoń za ideałem. Dobrze zastanowić się nad tym, co sprawia, że JA czuję się dobrze, w których momentach czuję się szczęśliwa? Szukać takich momentów i starać się je świadomie przeżywać, czerpać z nich radość. Delektować się tymi szczególnymi chwilami.

Budzę się rano i jest ładny dzień. Czasami, w pogoni za szczęściem, nie dostrzegamy tego, co zostało nam dane. Jak się zatrzymać i być wdzięczną za to co się dostało od losu?

Jako dzieci potrafimy się cieszyć najmniejszymi drobiazgami, później jako dorośli zaniedbujemy tą umiejętność i nie dostrzegamy takich rzeczy, jak ładna pogoda, uśmiech ekspedientki w sklepie czy nasza ulubiona piosenka w radiu. Ale można się tego nauczyć na nowo. Badania prowadzone przez Sonję Lyubomirsky pokazały, że osoby, które prowadziły dziennik wdzięczności i raz w tygodniu zapisywały w nim wszystko, za co są w danym tygodniu wdzięczne, po kilku tygodniach deklarowały większe zadowolenie z życia. Co więcej, efekt ten utrzymał się również po kilku miesiącach. Poprzez świadomą koncentrację na wyrażaniu wdzięczności badani nauczyli się dostrzegać rzeczy małe i czerpać z nich radość.

Wdzięczność: to dzisiaj takie zapomniane słowo. Dlaczego?

Myślę, że dlatego, iż dzisiejszy świat oczekuje od nas perfekcjonizmu i samowystarczalności. Nasze społeczeństwo staje się coraz bardziej indywidualistyczne. Ludzie są w większym stopniu postrzegani przez pryzmat własnych osiągnięć. Dlatego chcemy brać pełną odpowiedzialność za osiągnięte sukcesy. Wydaje nam się, że w ten sposób jesteśmy postrzegani jako bardziej profesjonalni, a nasze osiągnięcia budzą większe uznanie. Często zapominamy, że za tym, iż coś się udaje często stoi wsparcie, którego ktoś nam kiedyś udzielił, ciepłe słowa usłyszane w ważnej chwili albo szansa, jaką otrzymaliśmy od losu. Tymczasem wyrażanie wdzięczności w żaden sposób nie umniejsza wagi naszych sukcesów. Zamiast tego daje nam wiele radości i jest często wzruszającym doświadczeniem dla osób, którym tą wdzięczność okazujemy.

Dorota Jasielska: psycholog, trenerka, wykładowczyni akademicka i doktorantka na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Na tegorocznych warsztatach rozwoju osobistego PROGRESSteron prowadzi zajęcia na temat: "Jak Cię widzą, tak Cię piszą? Rzecz o spostrzeganiu społecznym i autoprezentacji" oraz warsztat "Moja własna droga do szczęścia".

Zapraszamy na oficjalną stronę Dojrzewalni Róż

Więcej o: