Samotni z wyboru: czy tacy w ogóle istnieją?

Kiedyś o singlach mówiono stara panna i stary kawaler. Dziś słowa te przechodzą do lamusa. Życie w pojedynkę już nikogo nie dziwi. To nie tylko sposób na życie, ale i znamię naszych czasów.
Rodzina czy praca?

Coraz częściej spotykamy wokół nas osoby, które decydują się na życie w pojedynkę. Bardzo duży nacisk kładzie się na wykształcenie, znalezienie dobrej pracy, a co się z tym wiąże - zarabianie pieniędzy i wspinanie się po szczeblach kariery zawodowej. Młody człowiek już na starcie ma problem z dokonaniem wyboru: rodzina czy praca? Dlaczego coraz częściej mamy kłopot z połączeniem tych dwóch ról? Chyba nie powinno to dziwić. Wyjeżdżając z rodzinnych miast w celu kontynuowania nauki, często zostawiamy całą rodzinę i ruszamy w nieznane. Wsparcie, które mamy od bliskich już nie jest na wyciągnięcie ręki. W nowym miejscu musimy odnaleźć poczucie bezpieczeństwa i nawiązać satysfakcjonujące relacje. Życie studenckie to czas zabawy i rozwoju osobistego. Nie wszyscy potrafią myśleć o ustatkowaniu się, bo "jeszcze jest tyle do zrobienia". Obecny wyścig szczurów zmusza młodych ludzi do rezygnacji z życia osobistego na rzecz pracy - mile widziana 24h dostępność. Po wyczerpującym tygodniu, na weekend czeka się jak na gwiazdkę z nieba. Ilu z nas decyduje się na ciepłe kapcie i herbatkę? Wielu potrzebuje mocniejszych doznań, by rozładować stres, z którym nie zawsze potrafią sobie poradzić. Gdzie w związku z tym czas na szukanie swojej "drugiej połówki", jeśli sił wystarcza nam jedynie na odreagowywanie napięcia? Szukanie przyjaciela i wielkiej miłości wcale nie jest takie proste. Wymaga czasu, uwagi, oddania i sprawdzenia siebie w różnych sytuacjach, by mieć świadomość, że ta bliska osoba nie zawiedzie.

Związek nieformalny

A jeśli już jesteśmy takimi szczęściarzami i znajdziemy ukochaną osobę? Podejmujemy decyzję o wspólnym zamieszkaniu i przyzwyczajamy się do takiego stanu rzeczy, a sformalizowanie związku często jest odwlekane w nieskończoność. Może wynika to z tego, że nie chcemy brać odpowiedzialności za drugiego człowieka, bo sami jeszcze nie dojrzeliśmy? Czasami w "wolnym związku" łatwiej jest trzasnąć drzwiami, niż w małżeństwie, więc może to być pewnego rodzaju asekuranctwo. A może jest to efekt obserwowania coraz powszedniejszego i bardzo niepokojącego zjawiska, jakim są rozwody coraz młodszych małżeństw? Nawet u optymistów, którzy wierzą, że im zawsze się powiedzie, może zasiać się nutka niepewności. Może to nieładnie zabrzmi, ale związek to inwestycja. Angażujemy swoje siły i emocje, poświęcamy czas na poznanie siebie, coraz więcej o sobie mówimy, bo wzrasta zaufanie i nie jesteśmy gotowi na to, by zostać porzuconym. Dlatego dobrze, by decyzja o trwałym związku nie była podejmowana pochopnie, bez nacisków z zewnątrz, świadoma i całkowicie przemyślana. Tylko powinniśmy postarać się, by "kiedyś" nie zamieniło się w "nigdy". Los jednak bywa przewrotny, bo będąc w związku także można mówić o samotności. Ilu jest takich, którzy mają rodziny, przyjaciół i kwitnącą karierę, a mimo to czują, że się bardzo osamotnieni?

Samotność w dużym mieście

Małe miasta i wokół mnóstwo znajomych, przyjaciół, rodziny. Idąc po ulicy często z uśmiechem na twarzy życzymy innym miłego dnia. Można na chwilę przystanąć, by porozmawiać i dowiedzieć się:, "co nowego słychać". Jeśli nie znamy kogoś osobiście, to przynajmniej "z widzenia". A co z dużymi miastami? Tu króluje anonimowość. Można mieć wrażenie, że jest się niewidzialnym. Ludzie nie patrzą sobie w oczy, nie zauważają innych, gdyż pogrążeni są we własnych myślach. Chcąc zatrzymać się na chwilę zauważasz, że stajesz się przeszkodą dla tłumu, bo zakłócasz płynącą falę ludzi, która musi Cię wyminąć. Co takiego trzeba zrobić, by zacząć być dostrzeganym? Czasami w tłumie zaczynamy odczuwać wielką samotność.

Szczęście w samotności?

Oczywiście, że są osoby, które odnajdują szczęście w samotności, bo wcale jej tak nie postrzegają. Angażują się w podróże, rozwój i są bardzo aktywne zawodowo. Ale są też tacy, którzy tak dużo mówią o swoim zadowoleniu z życia w pojedynkę, że zaczyna to brzmieć sztucznie. Raczej dostrzega się ich zgorzknienie i wpadanie w nałogi, jako próbę wyciszenia pustki i osamotnienia. Jeśli nie są w stanie na dłużej zostać w związku, to wolą udawać, że go nie potrzebują niż przyznać się do lęku przed bliskością. Samotność, osamotnienie, odosobnienie - te synonimy dla pojedynczych osób mogą mieć inne znaczenie. W słowniku każdego z nas znajdą się sformułowania, które pozwolą złagodzić to silnie brzmiące słowo: sam.

Czy jesteś asertywna? Sprawdź to! Nie potrafisz wytrzymać w związku? Zmień to! Przyjaciele cię nie rozumieją? Sprawdź dlaczego! Wejdź na Fidbek.pl

Fidbek.pl to metoda rozwoju osobistego, dzięki której będziesz lepiej układać sobie relacje z innymi.

Jestem singielką ponieważ:
Więcej o:
Komentarze (26)
Samotni z wyboru: czy tacy w ogóle istnieją?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • mariusz2010

    Oceniono 9 razy 9

    Coraz częściej przekonujemy się o nietrwałości związków. Przy zawieraniu nie zakłada się już ich długowieczności. Ślubowanie " do grobowej deski " jest od dawna anachronizmem.
    Przy coraz częstszych rozwodach, jeszcze trudniej uwierzyć w sens budowania czegoś z drugą osobą. Z początku jest żal i ból, później się przyzwyczajamy, wreszcie wybieramy taki styl życia, w którym na trwały związek nie ma miejsca w ogóle.
    Małżeństwo jako takie, mimo wciąż istniejącej tęsknoty za rodziną, powoli staje się przeżytkiem.

  • zewszad_i_znikad

    Oceniono 7 razy 7

    Też nie określam siebie mianem "singielki", bo nie chcę wpisywać się w mody. Nie jestem "singielką", tylko "tą, która NIE POTRZEBUJE męża".
    Jednak alternatywa przedstawiona w pierwszej części jest głęboko fałszywa. Pracuję żeby żyć, a nie żeby robić karierę - czy jako niezamężna jestem z góry podejrzana o pracoholizm, a dziewictwo (w mojego punktu widzenia - najwyższy stopień niezależności od mężczyzn) to już dowód spędzania każdej godziny bez snu na pracy, tak że nie miałoby się nawet czasu na seks? Zaś rodzina... rodzinę mam - mamę, babcię... Czy nieposiadanie męża i dzieci to brak rodziny?!
    Podstawowym powodem niewchodzenia w związki jest dla mnie głębokie przekonanie o dwóch rzeczach: 1) to by mi nie odpowiadało, 2) mam ciekawsze rzeczy w życiu do roboty. Ale dla pani psycholożki najprawdopodobniejszym powodem jest zawsze praca i pośpiech. Ale ludzi na świecie są miliardy i naprawdę nie ma powodu, by ta bezkresna róznorodność miała się dać sprowadzić do kilku prostych wzorów.

  • wen_yinlu

    Oceniono 7 razy 7

    Są osoby, które miłości i związku wcale nie potrzebują, wolą raczej przyjaźnie i cudowny, święty spokój w swoich czterech ścianach w przestrzeni wolnej od innych ludzi. Wolą samotne podróże i przelotne znajomości. Nic w tym dziwnego, powiedziałabym :)

  • szakal79

    Oceniono 7 razy 5

    ...świetnie napisane...zwłaszcza akapit gdy zatrzymasz się na chwilę na ulicy i zauważasz że stajesz się przeszkodą dla tłumu. Widzę to na co dzień w wwa. Tu wszyscy biegną i zawsze się śpieszą i nawet nie wiesz kiedy poddajesz się temu pędowi i sam zaczynasz biec...

  • jael53

    Oceniono 4 razy 4

    Usilne zapewnianie o szczęśliwym życiu zawsze brzmi fałszywie. Częściej jednak słyszy się je nie od singli.

  • jb.w

    Oceniono 3 razy 3

    Miałam nadzieję na coś interesującego, a to zlepek stereotypów. Jestem sama dlatego, że tak chcę. Jestem sama, ale nie samotna. Lubię przekręcać klucz w zamku i włączać światło w mieszkaniu. Na co dzień mam ludzi, a kiedy jestem zmęczona, mam spokój. Nie muszę wybierać rodzina czy praca, rodzinę- rodziców, siostry i całą resztę już mam, pracę też. Nie potrzebuję szukania "swojej połówki", nie jestem połową człowieka, tylko pełną, skończoną całością. Nie jestem niedojrzała do małżeństwa, tylko po prostu nie chcę go. Kocham moich siostrzeńców, uwielbiam bawić się z dziećmi znajomych, ale nie wyobrażam sobie słodkiego brzdąca 24/7. Cenię moje egoistyczne życie i nie zamierzam z niego rezygnować. Od kiedy przyznałam się sobie do tego, jestem szczęśliwa. Idę ulicą i śmieję się w przestrzeń. Niektórzy biorą mnie za wariatkę, inni odwzajemniają uśmiech. Życie może nie jest piękne, ale zadziwiająco często piękne bywa. Wystarczy chcieć to piękno zobaczyć. Samemu lub w parze.

  • kretu23

    Oceniono 3 razy 3

    pierwszy raport jedyne 23 zyla. smieszne.

  • mhm6

    Oceniono 5 razy 3

    bełkot, garść stereotypów i reklama na koniec. strata czasu :/

  • joankb

    Oceniono 2 razy 2

    Szara strefa reklamy....
    Parę ogólników i - więcej jak skorzystasz z serwisu :) Z nieodzownym fejsbukiem w tle.
    Wole czyste, jasne reklamy, czyste jasne reguły

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX