Wróżka. Czy Polki chodzą do wróżki?

Zauważyłam ostatnio, że wiele z moich koleżanek regularnie chodzi do wróżki. Część z nich się tego wstydzi, a część mówi o tym zupełnie otwarcie. Postanowiłam zrobić małe dochodzenie i odpowiedzieć na pytanie: czy warto chodzić do wróżki? Oto, co mi wyszło...
Wywiad środowiskowy

Zaczęłam oczywiście od wypytywania moich koleżanek. Okazało się, że na kilkanaście dziewczyn, którym zadałam pytanie, czy choć raz w życiu były u wróżki, tylko jedna odpowiedziała, że nigdy. Przeszłam zatem do kolejnego pytania... Te, które u wróżki były choć raz, zapytałam, czy chodzą regularnie. Wyszło na to, że połowa z nich chodzi do wróżki co najmniej raz do roku. Wtedy pomyślałam, że powinnam jednak przepytać więcej kobiet.

I tak też zrobiłam. Pytałam praktycznie każdą kobietę, z którą miałam okazję porozmawiać. Nawet w pracy, przy okazji zalewania wrzątkiem herbaty w kuchni. Odpowiedzi okazały się naprawdę zaskakujące, bowiem wyszło, że do wróżki chodzi średnio połowa kobiet, które przepytałam. Czy wróżka zastępuje nam psychologa? Czy po prostu tak boimy się tego, co nas czeka w przyszłości?

U wróżki - Ania, Malwina i Magda

Ania pracuje w agencji reklamowej w Warszawie i jest dyrektorem kreatywnym. Średnio raz na 3-4 miesiące chodzi do swojej wróżki. Po co? Żyję w takim stresie, a ona potrafi mnie uspokoić - odpowiada krótko Ania na moje pytanie. Dziwne - myślę. Sądziłam, że do wróżki chodzi się, by usłyszeć swoją przyszłość, a tu okazuje się, że nie jest to jedyny powód. W pewnym stopniu zastępuje mi ona psychologa - dodaje Ania.

Malwina poszła do wróżki pierwszy raz, kiedy po 6. latach rzucił ją chłopak. Było to dokładnie 2 lata temu. Od tego czasu była u wróżki 4 razy. Mówi, że nie jest najważniejsze to, co powie nam o naszej przyszłości, bo ją kształtujemy sami i mamy na nią wpływ. Mylą się ci, którzy myślą, że wróżka ułoży nam życie. Zapominamy, że sami je układamy - mówi Malwina. Zadaje jej zatem to samo pytanie, co Ani - po co do wróżki chodzi? Bo wróżka czasem naprowadza na dobrą drogę, wystrzega przed złym - zapewnia Malwina.

Magda natomiast jeszcze pół roku temu chodzenie do wróżki uważała za coś śmiesznego. Dziwiłam się, jak słyszałam rozmowy dziewczyn w pracy na temat ich wizyt u wróżek - oświadcza. Ale kiedy zaczęłam mieć problemy z mężem i byłam bliska rozwodu, znajoma z pracy zachęciła mnie, bym wybrała się z nią na wizytę. Nie wierzyłam, że obca kobieta miała mi pomóc w moim małżeństwie - śmieje się Magda, po czym dodaje: i wyobraź sobie, że pomogła. Nie tym, że powiedziała, że mój mąż wcale mnie nie zdradza (jak sobie ubzdurałam w mojej głowie) ale tym, że zdałam sobie jednak sprawę, że poszłam do wróżki, by to usłyszeć... A powinnam sama wiedzieć, że mój mąż jest dobrym mężczyzną... - podsumowuje.

Po tej wizycie Magda uważa, że nie ma nic złego w chodzeniu do wróżki. Nawet jeśli wizyta ma za zadanie uzmysłowić nam pewne rzeczy. Sama jednak na drugą wizytę już się nie skusiła. Twierdzi, że tego nie potrzebuje. Kiedy chcę dobrej rady, zwracam się do moich przyjaciół - mówi Magda. Nie zapominajmy, że im nie musimy płacić za doradztwo - dodaje.

Moja wizyta u wróżki

Po tym wszystkim, co usłyszałam, postanowiłam udać się do wróżki sama. Przyznam, że kusiło mnie już od dawna, ale nigdy nie czułam się na tyle odważna, by faktycznie to zrobić. Wybrałam tą, która nie była za droga i "przyjmowała" w mojej okolicy.

Kiedy weszłam do mieszkania, wróżka zapytała, czy napiję się kawy czy herbaty, po czym zaprowadziła mnie do salonu, którego ściany były obwieszone mistycznymi obrazami. Nie ukrywam, że trochę się wystraszyłam. Pokój był ciemny, panowała w nim jakaś tajemnicza atmosfera. Zapytałam, czy będzie wróżyć mi z tarota czy z ręki. Nie wróżę z tarota - odpowiedziała i wzięła do rąk zwykłe karty. Mało profesjonalne - pomyślałam najpierw, ale wróżka po chwili wytłumaczyła mi, że tarot to silna moc, której się obawia, dlatego wróży zwykłymi kartami. Zapytała mnie, czy chcę uzyskać odpowiedź na konkretne pytania. Na to nie byłam przygotowana, ale na poczekaniu wymyśliłam dwa: jedno - związane z moim życiem zawodowym, drugie - z osobistym. Ku mojemu zdziwieniu, na zadane przeze mnie pytania, wróżka odpowiedziała bardzo konkretnie. Konkretniej, niż się spodziewałam. Przez kilka minut byłam nawet przerażona, ponieważ jedyne co jej o sobie powiedziałam, to jak się nazywam. Przerażenie jednak minęło, gdy wróżka nie trafiła z jednym faktem odnośnie mojego życia. Na szczęście nikt nie może wiedzieć wszystkiego - pomyślałam wtedy i mi ulżyło...

Zakończyła słowami, że mam uważać na swoje marzenia, ponieważ te często się spełniają... Życzymy sobie czegoś w zamian za to, co mamy, a kiedy to dostajemy, żałujemy, że straciliśmy to, co mieliśmy do tej pory. To prawie jak powiedzenie: nie wiesz co masz, póki tego nie stracisz. Powiedzenie tak banalne, a jednocześnie tak prawdziwe. I jestem jej wdzięczna, że mi o tym przypomniała.

Wychodząc od niej, zapytałam kiedy powinnam przyjść następnym razem i usłyszałam: pani nie będzie tego potrzebować. Proszę tylko częściej pochylać się nad swoimi decyzjami, nie działać pod wpływem emocji. Wzięłam sobie to do serca.

Może to dobra rada nie tylko dla mnie?

***

A Wy? Chodzicie do wróżki? Co o tym sądzicie?

Więcej o:
Komentarze (14)
Wróżka. Czy Polki chodzą do wróżki?
Zaloguj się lub komentuj jako gość
  • kasiaipla

    0

    Ja tam wolę wróżki w telewizji. Zaczęłam oglądać nowy reality show Dom wróżek i się mega wciągnęłam. Wróżki są tam niesamowite (i wróżowie) i czuję, że w kolejnych odcinkach będzie się działo.

  • blackagula

    0

    Zanim podejmiesz jakąkolwiek decyzję, skonsultujesz ją z wróżką? Wybór życiowego partnera, mieszkania, pracy ale również wybór fryzjera czy samochodu. Jeśli jesteś stałą bywalczynią gabinetu astrologa czy tarocisty i chciałabyś o tym opowiedzieć napisz: a.lubawska@tvn.pl lub zadzwoń 516444962

  • piotr.zawadzki88

    0

    nawet bardzo

  • piotr.zawadzki88

    0

    słabe

  • mundi8

    0

    Do poczytania:
    goscniedzielny.wiara.pl/wydruk.php?grupa=6&art=1136986557&dzi=1104786574&katg=
    Zacząłem się bać
    Bo tarot nie jest niewinny. Zaczyna dotykać całego twojego życia, wszystkich twoich wyborów. Same rozłożenie kart powoduje, że człowiek przestaje myśleć samodzielnie. Zaczyna szukać na zewnątrz tego, co ujrzał w kartach. Zatraca się, nie podejmuje już żadnej decyzji sam.

    W pewnym momencie karty zaczęły pojawiać się w moich snach. Rozkładałem je kilka razy dziennie, a potem tylko szukałem tego, co w nich ujrzałem. Próbując rysować karty, tworzyłem jakieś obrazy, a później spotykałem na przykład tak samo ubrane osoby. W końcu zacząłem w domu wyczuwać jakiś konkretny byt. Czułem bardzo intensywnie obecność osoby, którą narysowałem. Wiem, że wydaje się to nieprawdopodobne, ale takie miałem doświadczenie. Nigdy dotąd nie bałem się, ale wtedy odczułem potworny lęk. Nie chciałem mieszkać sam. Uciekłem do mamy. Dostałem obłędu, dosłownie. Łączyłem wtedy tarota z medytacjami nad szlachetnymi kamieniami. Na szczęście w pewnym momencie poznałem kogoś, kto ostro powiedział mi, że powinienem z tym wszystkim skończyć. Pamiętam świetnie dzień, gdy pojechałem do lasu, spaliłem i głęboko zakopałem wszystkie karty, książki i zapisane przeze mnie kabały. Poczułem ogromną ulgę.
    Zraniona pamięć
    Później, gdy już się nawróciłem, musiałem przejść przez modlitwę o uwolnienie. Dlaczego? Bo największe rany tarot zostawia w pamięci. Ja, niestety, ciągle pamiętam konkretne jego wyroki, werdykty. Wiem, że teraz, w nowym życiu, nie mają już nade mną władzy, ale ciągle wracają. Po takich przejściach jak moje konieczna jest modlitwa o uleczenie pamięci.

    Tarot w kolorowych pismach dla pań przedstawiany jest niewinnie jako mapa potencjałów, droga do wolności. Ale tu nie ma żadnej wolności. Raz usłyszany werdykt chodzi za tobą. Usłyszysz: nie zdasz matury, umrze twoje dziecko i… nie uciekniesz od tego. Będziesz tego podświadomie szukał. To działa na zasadzie rzuconej klątwy.

  • mundi8

    0

    Do poczytania:magia.onet.pl/1,195,8,26504807,0,2614648,0,forum2.html

    J.S.: Gdzie tkwi niebezpieczeństwo tarota?

    L.K.: Jest to niebezpieczna wycieczka w krainę kłamstwa.
    Użytkownikowi towarzyszy pasja wciągająca go coraz głębiej w świat innego stanu rzeczywistości i świadomości. Pod pewnymi względami są to przeżycia niemal identyczne z doznaniami wywoływanymi za pomocą narkotyków halucynogennych. Człowiek odrywa się od rzeczywistości, żyje we własnym `matrixie' z utrzymującym go tam złudzeniem, że już za chwilę osiągnie sukces za pomocą duchowych instrumentów. Jednak, gdy już spełni wszystkie warunki, okazuje się, że ciągle jest za pięć dwunasta, a jemu brakuje jeszcze jednej rzeczy. I tak bez końca.

    Jednak i tak zwykle najgorsze czeka tego, który w końcu zrozumie, że to nie on zajmuje się okultyzmem, lecz okultyzm zajmuje się nim. Czasami jest to moment, w którym tarocista podejmuje decyzję o zejściu z tej drogi. Robi krok w tył, jednak zatrzymuje go szarpnięcie łańcucha. Okazuje się, że zbyt wiele ze świata okultyzmu zrosło się z nim. Karty można schować, zakopać, spalić, ale nie można tego zrobić z duchem, który za nimi stoi. Niektórzy posłusznie wracają do okultyzmu. Poddając się tym mocom przechodzą kolejne `etapy odrealniania', które wygląda jak odczłowieczanie. Efekt końcowy na ogół nie ma nic wspólnego z początkowymi oczekiwaniami. Osoby, które decydują się być konsekwentnymi w ucieczce od okultyzmu, doświadczają udręczenia demonicznego. Ciągle spotykam ludzi mówiących o czarnej i białej magii. Jest to naiwne wierzenie. Magia jest jedna, niczym medal posiadający dwie strony - jedna jest świetlista, druga przeraźliwie czarna.

  • mundi8

    0

    W Kościele - uzdrowienie!

    Jednym ze zwycięstw złego ducha we współczesnym świecie jest sprowadzenie go do postaci folkloru, nierozpoznawanie go jako realnego i inteligentnego zła. Wiem, że trudno jest wytłumaczyć ludziom, którzy odeszli od Kościoła, że są zagrożeni. Wierzę jednak, że Ewangelia ma moc Boga, który wie, jak dotrzeć do człowieka i przemienić go - jeżeli tylko się na Niego otworzymy. Bóg ma moc wyrwać nas z sideł Złego.

    Pierwsze przykazanie - "Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną" - nie jest przypadkowe w kolejności. Jeśli ta przestrzeń wypełniona jest przez Boga, to nasze życie staje się sensowne, a my sami otrzymujemy siłę, aby dobrze i pięknie je przeżyć (choć nikt nie mówi, że będzie łatwo), ale jeśli nasza ignorancja zaciemnia nam prawidłowy ogląd świata, to dosyć szybko miejsce Boga zajmą bożki. W tę właśnie przestrzeń próbuje wejść Zły. Podsuwa nam różne praktyki rozszerzania świadomości, przepowiadania przyszłości, żeby w końcu samemu się tam zagnieździć, żeby zniszczyć człowieka. Zły odciąga go od Kościoła, bo tam jest Jezus - nasze zbawienie. Kiedy przestajemy czerpać siłę z sakramentów, to tracimy wrażliwość duchową i odporność na przeciwstawienie się złu.

    Osoby, które zajmowały się magią, mimo odbytej spowiedzi, potrzebują dokończenia procesu uzdrawiania i przywracania do życia. Aby otrzymać łaskę uzdrowienia, potrzebna jest pokora i otwarcie się na Jezusa Miłosiernego, który odpuszcza grzechy. Jego miłość daje siły do naprawienia błędów.

    Jestem szczęśliwa, że żyję. Wiem, że Bóg mi wybaczył, dał nowe życie i tak cofnął czas, że na moim zegarze jest ciągle za pięć dwunasta. A niedawno wydawało mi się, że nadchodzi czarna noc.

  • mundi8

    Oceniono 1 raz 1

    Demony kart nie znają przyszłości

    Ogólne zagmatwanie życia powoduje, że szukamy szybkich odpowiedzi. I wróżby nam ich udzielają. Często dowiadujemy się od wróżek takich rzeczy, że wpadamy w osłupienie, bo przecież nikt nie mógł o tym wiedzieć. Tutaj właśnie jest haczyk, na który ludzie dają się złapać, ponieważ myślą, że wszystko, co mówi wróżka, jest prawdą.

    Tarot jest bezpośrednim wejściem w magię. Karty zostały tak pomyślane, aby demony mogły działać we wszystkich obszarach życia człowieka i odgrywać rolę istoty wszechwiedzącej. Sam fakt posługiwania się kartami tarota jest równoznaczny z używaniem zaklęć w celu przywoływania duchów. Osoba wróżąca nie musi o tym wiedzieć, poza tym chodzi właśnie o to, żeby nie wiedziała. Kiedy zadajesz kartom pytanie o przyszłość, wtedy łamiesz pierwsze przykazanie. Demony kart nie znają przyszłości. Mają jednak intelekt i potrafią łączyć pewne zdarzenia. Zły nie zna też naszych wszystkich myśli. Są wróżki, które myślą, że dary te pochodzą od Boga. Taka osoba jest podwójnie zapętlona.

    Grzech daje Złemu dostęp do wiedzy o naszym złym życiu. Dlatego, gdy ludzie przychodzili do mnie, to widziałam niektóre zdarzenia z ich życia, bo Zły miał do nich dostęp przez ich grzech. Ja otrzymywałam to w postaci obrazów, bo sama byłam na grzech otwarta. Zły montuje historie z wydarzeń prawdziwych, prawdopodobnych i nieprawdziwych, a ludzie myślą, że całość jest prawdą. Zły duch nie zna także przyszłości i nie panuje nad czasem, tylko Bóg jest władcą czasu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX