Kobieta sukcesu

  • Pin It
Elżbieta Lange
09.02.2012 , aktualizacja: 09.02.2012 18:05
A A A Drukuj
Na pytanie czy czuję się kobietą sukcesu? Odpowiada: Zdecydowane tak, jest dumna, że udało jej się zrealizować coś zgodnego z jej wartościami, że osiągnęła równowagę miedzy pracą a życiem osobistym. Kiedy wypada z tej równowagi zaczyna czuć się źle, ale długo musiała się tego uczyć żeby nie być w ciągłym biegu, teraz ma poczucie że świadomie złapała balans, potrafi powiedzieć "dość" Małgorzata Sawicka, od 2006 roku praktykuje skuteczne działanie, realizując swój autorski projekt - Akademia Kobiet Sukcesu, wcielając w życie ideę społeczności kobiet wspierających się nawzajem w rozwoju osobistym i osiąganiu życiowego sukcesu.

Fot. Dorota Kałużyńska, Di-Art Pracownia Fotografii
ZOBACZ TAKŻE
Jak się zaczęło? jak powstała Akademia Kobiet Sukcesu?

Przed Akademią poszłam na studia ekonomiczne na kierunku marketing i zarządzanie, interesowały mnie stosunku międzynarodowe, poznawanie cudzoziemców, rozmawianie w różnych językach...

Wielki świat?

Tak - marzyła mi się praca w międzynarodowej korporacji. Z takim nastawieniem poszłam na uczelnię SGH. Na początku rzeczywiście serwują ci wiedzę jak robić karierę w korporacji. Chciałam sobie powyjeżdżać, zdobyć kontakty więc zaczęłam działać w organizacji studenckiej, gdzie robiłam różne wymiany międzynarodowe. Był to projekt, który oni od dawna realizowali, ja dołączyłam później. Wkrótce zostałam koordynatorem i zaczęłam robić kolejną edycję. Zobaczyłam, że dobrze mi to wychodzi więc postanowiłam zrobić coś swojego, jakiś własny projekt w ramach tej organizacji. Wymyśliłam, że to będzie coś dla kobiet. W tamtym czasie na rynku było mało takich propozycji dla kobiet. Chciałam również poznać kobiety sukcesu głównie takie, które są znane z pierwszych stron gazet, które mogły mnie zainspirować. Chciałam wiedzieć jak to osiągnąć, i wtedy wymyśliłam projekt kobiet sukcesu . Była tygodniowa konferencja ze szkoleniami.

Chciałaś stworzyć coś dla kobiet czy poznać kobiety sukcesu ?

Chciałam zrobić projekt, ale wtedy myślałam bardziej o sobie, żeby się dowiedzieć coś ciekawego. To tego tematu zainspirowała mnie książka "Świat kobiet" Iwony Majewskiej Opiełki, którą dostałam od mamy. I wtedy pomyślałam, żeby zrobić coś o sukcesie kobiet.

Czyli pierwsza inspiracją była mama i książka ?

Można tak powiedzieć... Był to taki proces, który składał się jak puzzle. Zrobiłam ten projekt, udało mi się zaprosić bardzo dużo fajnych kobiet była m.in. Janina Paradowska, Teresa Rosati, Jolanta Zwolińska założycielka firmy "Dermika", Ewa Plucińska. Poznałam mnóstwo genialnych kobiet, inspirujących, takich które mówiły: dziewczyny rozwińcie skrzydła, zróbcie jeszcze to i to, no i my faktycznie wtedy dużo zrobiłyśmy, dużo nam się udało, pozyskałyśmy sponsorów, miałyśmy najładniejszy drukowany baner na SGH, ulotki, foldery, nagrody, było mnóstwo fajnych warsztatów. Przyszło bardzo dużo kobiet, niekoniecznie studentek, mimo że był to program dedykowany głównie im. Okazało się, że bardzo dużo kobiet tego potrzebuje. Kobiety pytały kiedy następna edycja, mówiłam, że może za rok, były zdziwione że jak to za rok? Był w tym duży potencjał, duża potrzeba. Potem poszłam na komercyjna konferencje na temat przedsiębiorczości i pomyślałam wtedy ze to jest cos takiego na czym można zarabiać .

Dlaczego nie poszłaś do korporacji ?

W trakcie tych projektów zmienił mi się nagle punkt widzenia. Wszystkie kobiety, które odniosły sukces zaczęły mówić zupełnie coś innego niż się spodziewałam. One wszystkie uciekły z korporacji, założyły własne firmy, Mówiły, że wolność i niezależność są warte wszystkiego. Poza tym miałam dwóch starszych kolegów na studiach, którzy również mnie zainspirowali. Każdy z nich poszedł inną drogą. Jeden zdecydowanie w korporację, a drugi założył własny firmę. Ten który założył własną działalność mówił mi, że im szybciej się zacznie typ lepiej, bo jak się człowiek uzależni od pieniędzy stałej pensji to jest coraz trudniej taką decyzje podjąć. Że znacznie łatwiej jest budować własny biznes nie mając pieniędzy, niż być przyzwyczajonym ze się miało dużo, po pierwsze mniej się ryzykuje, po drugie mniej się ma do stracenia. Ma się wtedy mniejsze potrzeby i nie ma się kredytów. Ja byłam wtedy na ostatnim roku studiów, mieszkałam u rodziców, musiałam napisać prace magisterską, ale stwierdziłam że teraz albo nigdy , miałam oczywiście plan B.

Zabawne, bo ja w wieku 35 lat również mówię teraz albo nigdy

No tak są takie momenty w życiu, że jest teraz albo nigdy. Jeśli się nie zrobi tego od razu to im dłużej się odkłada tym jest trudniej.

Jak poznałaś Patrycję ?

(Patrycja Załug - trenerka i założycielka Instytutu Przemiany. Wspólnie z Małgorzatą Sawicką stworzyły dwa popularne projekty dla kobiet: Sukces na Start. Rusz z miejsca! oraz Szkołę Liderek - studium przedsiębiorczości).

Jak robiłam projekt, drugą edycję dnia kobiet sukcesu , chciałam pozyskać kosmetyki na nagrody. Potrzebowałam kontaktu do francuskiej firmy kosmetycznej , odsyłali mnie od osoby do osoby i w końcu ktoś miał się ze mną umówić na spotkanie no i właśnie przyszła Patrycja i tak nam się miło rozmawiało byłam zaskoczona no i załatwiłam kosmetyki. Potem ponownie spotkałyśmy się na innej konferencji, gdzie obydwie byłyśmy w roli uczestniczek.

Wiec trochę przeznaczenie ?

Chyba tak. Konferencja na której się spotkałyśmy średnio nam się podobała, zaczęłyśmy rozmawiać i trochę narzekać ze jest nudna, ze taki słaby program ze my byśmy zrobiły to lepiej i tak od słowa do słowa Jak wróciłam wiedziałam ze jeśli chce coś takiego zrobić muszę zebrać zespół, że sama raczej nie dam rady. Bardzo mnie motywuje praca z ludźmi, motywuje mnie, że mam zespół, że robimy coś razem, ze jak jest fajnie to się razem cieszymy, jak jest problem to go razem rozwiązujemy. Z doświadczenia wiem że jeśli do działania potrzebujemy drugiej osoby lub grupę osób to należy je znaleźć. Jest to ważne zwłaszcza na początku ponieważ jest trudno , jest to wchodzenie na nieznane tereny. Bardzo cenne było dla mnie doświadczenie z tymi dwoma projektami. Wiedziałam ze to potrafię ze to nie jest takie trudne, ze jest to w zakresie moich możliwości. Zbierając zespół napisałam do Patrycji czy by nie miała ochoty w to włączyć i tak się zaczęło... Na początku plan był taki ze zrobimy z zespołem 6 konferencji, pozyskamy sponsorów i tym sposobem zostanie założona firma. I tak było że wykonałyśmy plan w bardzo wysokim procencie i wtedy powstała Akademia Kobiet Sukcesu.

Skąd pomysł na nazwę ?

Nazwa "Akademia" bo kojarzy się z miejscem spotkań, "Kobiet: bo dla kobiet, a "Sukcesu" to słowo było trochę wybrane tak przewrotnie. Sukces to jest coś takiego co nas przyciąga, co błyszczy się i wyróżnia. Dla niektórych samo słowo jest mocne , trudno jest powiedzieć o sobie ze jest się kobieta sukcesu, nie wszystkim przechodzi przez gardło. Nam chodziło o wejście w mocno nośny schemat, złamanie tabu. My ten sukces nie rozumiałyśmy jako robienie kariery, zarabianie dużych pieniędzy tylko jako równowagę i spełnienie zawodowe. Rozpisałyśmy sobie słowo SUKCES literka po literce. Że Sukces to U-udane życie osobiste, K-kochająca rodzina, C-ciało piękne i zdrowe , E-empatia, S-samorealizacja. Kombinacja wartości, która sprawia ze jesteśmy i czujemy się "Kobietą Sukcesu".

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Najczęściej czytane