Taka jak Ty Gdyby nie szczupła sylwetka nie rozpoznałabym w niej kobiety, którą zaprosiłam do redakcji na rozmowę o nowotworze. Krótka, gęsta
fryzura nie jest w naszych czasach oznaką choroby, a idealna cera, której mogłaby jej pozazdrościć większość z nas, to wręcz zaprzeczenie złego stanu zdrowia. Zresztą błysk w oczach odwraca uwagę od kryjącej się pod zwojami szala i grubym swetrem chudości. Każda z nas mogłaby być Joasią. No, może nie każda - menedżerowanie zespołowi sprzedaży w korporacji to zadanie dla twardych, odważnych i kompetentnych. To właśnie kariera i wymagająca praca przez długi czas tłumaczyły wieczne zmęczenie Asi - infekcje, z których nie mogła się wyleczyć, ciągłą jazdę na antybiotykach.
Wolniejsze tempo patrzymy sobie w oczy. wokół nas cisza. znam ją. to cisza Wielkich Emocji, Najważniejszych Zdarzeń. to cisza towarzysząca momentom życia, po których nic już nie będzie jak poprzednio. Musiało być naprawdę źle, skoro w pewnym momencie Joanna postanowiła rzucić pracę i zająć się tylko swoim zdrowiem. No i synkiem Jasiem, który miał wtedy pięć lat. Lekarka pierwszego kontaktu uspokajała ją: - Jest listopad, mamy przesilenie, wszyscy są zmęczeni... i zapisywała kolejną kurację wzmacniającą. Co wtedy się działo w jej organizmie naprawdę, miała dowiedzieć się wkrótce.
Na fotel ginekologiczny trafiła, bo pobolewało ją podbrzusze. - Zamiast badania ginekologicznego, znajomy lekarz zrobił mi USG - w oczach Joanny pojawiają się łzy. Kiedy on przyglądał się jej jajnikom, ona z coraz większym przerażeniem obserwowała pulsująca żyłę na jego skroni. Pytanie lekarza o to, czy mogła być w ciąży, jeszcze bardziej ją przeraziło. Nie mogła, bo się zabezpieczała i nawet w pierwszym szale uniesień - jej ówczesna znajomość nabierała dopiero rumieńców - nie myślała o kolejnym dziecku.
Ginekolog nie chciał ferować wyroków, ale Joanna natychmiast zgooglowała wszystkie zawarte w opisie badania nieznane jej słowa. Już wiedziała, że ma na jajnikach kilkunastocentymetrowe guzy. Żeby urosły w siłę, potrzebowały czasu - tych dwóch lat ignorowania dolegliwości i zaleczania ogólnodostępnymi środkami niepokojących objawów.
Pierwsza operacja - boję się, mamusiu, boję się, co ze mną będzie, gdy ty umrzesz - szeptał wtulony we mnie, On - nocny mechanik samochodowy, w granatowej piżamce-skafandrze, z Zygzakiem McQuinnem na ramionku. (). głaskaliśmy się po buziach, ścierając sobie nawzajem wnętrzami dłoni łzy. - ale ja chcę, żebyś ty żyła. - Pierwszym krokiem w leczeniu była operacja usunięcia guzów i jajników. Brzmi ostro, ale zarazem prosto. Wycinamy, leczymy i po kłopocie. Nie w tym przypadku. Po badaniu histopatologicznym pobranej tkanki, okazało, że to guzy przerzutowe, a pierwotne źródło nowotworu ukrywa się gdzieś indziej. Kiedy lekarze wyposażeni w skalpele otworzyli wnętrze Joanny, przekonali się, że rak wziął w posiadanie tak wiele narządów, że oprócz wycięcia jajników, jedyne co można zrobić to zaszyć pacjentkę i odesłać ją do domu. Pierwszy chemioterapeuta, któremu, oprócz tytułu medycznego, Joanna dodaje kilka pozanaukowych epitetów, powiedział, że w przypadku tak zaawansowanego nowotworu żołądka, szkoda podejmować leczenie. Że za pół roku pokona ją nowotwór, a jeśli podejmie się chemioterapii, to wcześniej zabije ją chemia.
- Uczciwość względem dziecka kazała mi powiedzieć synkowi o moim stanie i możliwej śmierci - po raz drugi Joasia przerywa rozmowę i daje łzom polecieć po policzkach. - Chciałam, żeby świadomie przeżył chwile, które nam zostały.