Jaki rozmiar nosisz?

  • Pin It
ola długołęcka
17.02.2012 , aktualizacja: 16.02.2012 17:13
A A A Drukuj
Fot. Shutterstock
Czy wiesz, jaki właściwie rozmiar ubrania nosisz? Dlaczego w niektórych sklepach mieścisz się w 38, a w innych ledwo wciskasz w 42? Dziennikarskie śledztwo przeniosło się do centrum handlowego

Fot. Shutterstock
Fot. sizes.darkgreener.com
SONDAŻ
Czy masz problemy z trafieniem w swój rozmiar?

Tak, zawsze
Nie, nigdy
Częściej niż rzadziej

Góra 42, dół 38

Przyznaję od razu - nie mam typowej sylwetki, ale w porównaniu z przyjaciółkami, wiem, że znalezienie dla mnie ciuchów nie jest problemem. Jestem wysoka, raczej szczupła, z wąskimi biodrami i szerokimi ramionami. Przez taką budowę bez problemu noszę spodnie oznaczone M i rozmiarem 38. Raz w jednym ze sklepów udało mi się na wdechu założyć spódnicę z magiczną liczbą 36 na metce. Nie miałam 15 lat, tylko 30! Z górą nie mam aż tyle szczęścia. Żeby pomieścić ramionka enerdowskiej pływaczki, potrzebuję nieco więcej miejsca na górze. Przyzwyczaiłam się już, że L-ka to moja przyjaciółka, a sweter w rozmiarze 38 to największy wróg. Nie wiem jak Ty, ale ja generalnie mam tendencję do zaniżania swojej numeracji. Nauczona doświadczeniem do przebieralni zawsze biorę trzy sztuki tej samej odzieży - w trzech następujących po sobie rozmiarach.

Włoski strajk

Lubię włoskie firmy, ale nie lubię ich numeracji. Marki pochodzące ze słonecznej Italii pogrążają mnie w smutku... Pamiętam szok, który przeżyłam, kiedy pierwszy raz nie wcisnęłam się w Benettonie w spodnie z rozmiarze 40. 42 zresztą także. Dopiero 44 leżało jako tako. Ekspedientka zapewniała mnie, że to wina zawyżonej numeracji - co z tego, skoro wtedy zaniżyło czasowo moją samoocenę. Przytyć siedem kilogramów w trzy minuty to szokujące doświadczenie. Wiem, że nie jestem z moimi przemyśleniami sama. Wiele znajomych nigdy nie odważyłoby się kupić w sklepie on-line ubrania, bez wcześniejszego rozgryzienia rozmiarówki danej marki. Do mnie raz w życiu przyszły w paczce ze sklepu spodnie. Zamawiałam sukienkę i kostium kąpielowy, a dostałam także dżinsy. I co zabawniejsze okazało się, że idealnie na mnie pasujące! Świadomie nie podjęłabym jednak takiego ryzyka. Angielska i amerykańska rozmiarówka to dla mnie wyższy poziom abstrakcji: 6, 8, 9, Petit i inne oznaczenie sprawiają, że pogrążam się jeszcze bardziej. Co gorsza parokrotnie starałam się zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi, ale i tak wszystko zapominałam.

Naukowe podejście do sprawy

Nie ja jedna denerwuję się kwestią magicznej i ciężko zgłębialnej wiedzy dotyczącej rozmiarówki firm odzieżowych. Anna Powell Smith - programistka o bardziej matematycznym niż ja zacięciu, stworzyła stronę What Size Am I (jaki noszę rozmiar), która pozwala na wyliczenie rozmiaru ubrań, które powinnaś zabrać ze sobą do przymierzalni. Wystarczy wpisać centymetry w biuście, talii i biodrach, a program wyliczy Twój rozmiar w najbardziej popularnych sieciówkach. Co więcej, aplikacja, która jest także dostępna w wersji na smartphone'y wskaże także sklepy, w których znajdziesz najwięcej propozycji skierowanych dla Twojego rozmiaru. Wnioski Anny Powell Smith, potwierdzają to, co intuicja podpowiadała mi wcześniej. Nie mam czego szukać z moją figurą w Marks&Spencerze (za mało kobieca) czy Mango (za dużo mam w talii). Idealna dla mnie i mojej sylwetki jest Zara, H&M i Topshop.

Nakazy i zakazy

Mam także wrażenie, że część największych sieciówek, tych z najniższymi cenami, niezbyt restrykcyjnie przestrzega standardów rozmiarów w ramach własnej firmy. Porównałam kilka T-shirtów, które miały być różnego rozmiaru i niewiele się między sobą różniły... Kilka lat temu Unia Europejska miała przymusić producentów odzieży do ujednolicenia rozmiarów ubrań. Na razie jednak wciąż panuje tu wolna amerykanka.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 11
  • 1
  • 25
  • 1
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    20 głosów

Komentarze (19)

  • pocalujta_wujta

    Oceniono 11 razy 7

    Bo to chinska robota. Chinskie swatshopy produkujace "wloskie" produkty pod Neapolem a nadzorowane przez rodziny Camorry naszyja byle metke z dowolnym numerem. Czasem pewnie nawet mierza na siebie nie rozumiejac co oznacza numer... to taka wlasna interpretacja do ktorej normalny czlowiek musi sie przystosowac.

    Aha i nie wierzcie ze te "orginalne" produkty projektantow sa naprawde orginalne. Camorra rozprowadza swoje podrobki tymi samymi kanalami za przyzwoleniem projektantow (taka korupcja w tym jest). Jedyny pozytyw to ze do jakiegos czasu nawet i podrobki mialy jaka taka kontrole jakosci. Dzis juz nie wiadomo.

    Nam sie podklda ACTA do podpisania... gdy tak naprawde nalezy po prostu zaczac sciagac podrabianie produktow z logo i tyle.

  • 1koloman1

    Oceniono 24 razy -22

    kasia cichopek, z mellerem i olejnik to się aż nadto dobrze znamy, żeby was ukryć
    marcin prokop, osławiony durczok, który nie jest nigdzie zapraszany

  • jodka5

    Oceniono 7 razy 7

    ani jednego wpisu na temat poruszany w artykule.....dziwacy

  • smartbonnie

    Oceniono 10 razy 6

    Oj, bo włoska numeracja jest zaniżona o 2 numery. Trzeba się raz wysilić i spojrzeć na metkę z kilkoma numeracjami, to się wie. Dzięki takim, co mają kompleksy i nie orientują się w rozmiarówce, znajduję bardzo fajne włoskie ubrania, bo nie schodzą w butikach :D
    Trzeba nauczyć się oceniać "na oko" i brać dwa rozmiary do przymiarki.

  • czarnaa8

    Oceniono 9 razy 3

    O, miło wreszcie spotkać kogoś o podobnej sylwetce :) Mam podobnie - dół 38, góra 40 i znam ten problem z dobraniem odzieży. Szczególnie z sukienkami jest problem - dobre w biuście odstają w biodrach, dobre w biodrach są za ciasne w biuście. Mimo to lubię swoją sylwetkę i nie zamieniłabym jej na żadne "kobiece kształty". Ubrania kupuję właściwie w jednym sklepie, zresztą wymienionym w artykule. Dużo prawdy jest też w przygodzie z T-shirtami "różnych" rozmiarów - mam wrażenie,że niektóre marki nie przyjmują do wiadomości istnienia czegoś takiego jak biust i stąd ten problem.

  • niceflower454

    Oceniono 42 razy -34

    Nie zauważyłam róznicy między ciuchami z poza Polski.Sądzę,że numerówkę rozciągają polskie firmy,chocy dlatego ,że Polki,Litwinki,Białorusinki należą do najgrubszych kobiet w UE.

  • maggi9

    Oceniono 17 razy 9

    Myslałam, że będzie coś o tym, jak to w obrębie jednego sklepu można się zmieścić i w 36 i 46:/
    A tutaj o tym, że ktoś nie potrafi rozpoznać numeracji danego kraju.Angielska rozmiarówka wygląda tak: 6=34, 8=36,10=38.Co za problem to ogarnąć?A tall i petite to specjalne oznaczenia ubrań dla wysokich i niskich.Włoska numeracja nie jest zawyżona czy tam zaniżona.Jest po prostu inaczej oznakowana.

  • aeris

    Oceniono 10 razy 8

    gdzie opcja "glupie to"

  • pojebiszcze

    Oceniono 1 raz 1

    jak nazywa sie ta modelka? widze ja we wszystkich reklamach zdjeciowych/plakatowych. co to za jedna?

    • Gość: m

      0

      @pojebiszcze

      jest po prostu wszędzie! w internecie, na plakatach, sklepach, ogłoszeniach i ulotkach. w końcu zaczęłam zbierać jej zdjęcia z internetu i fotografować wszędzie tam, gdzie ją zobaczę [wiem, głupie ;p], ale mam mega pokaźną kolekcję jej zdjęć ;p poszukaj na shutterstock, tam jest jej mnóstwo.

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane