Moje wielkie odchudzanie - dieta 1000 kalorii

Katarzyna Czubak
24.07.2012 , aktualizacja: 25.07.2012 14:40
A A A Drukuj
Pierwszy tydzień mam za sobą. Musiłam ograniczyć to i owo ale początki są obiecujące. Czy było ciężko i ile straciłam kilogramów? Całą prawdę poznancie, czytając moje tygodniowe podsumowania. Oto wrażenia z pierwszego z nich.
Tak jak już wcześniej wspominałam od tygodnia jestem na diecie. Żeby ułatwić sobie pierwsze dni tego, nie oszukujmy się ciężkiego okresu, wybrałam na początek catering dietety.com. Do sprawy podeszłam poważnie, ograniczyłam swoje posiłki tylko do cateringu, piję bardzo dużo wody, rano spożywam również saszetkę suplementu dietetycznego Acaiberry Slim (dostępne w aptekach),więcej się ruszam i zrezygnowałam kompletnie z alkoholu. Szczególnnie to ostatnie wydawało mi się nieosiągalne, bo jestem wielką fanką kieliszka wina do obiadu. Ale jak na spotkaniu z dietetykiem usłyszałam, że kieliszek białego wina to 170 kcal, a moja dzienna dawka to 1000 kcal, wiedziałam, że nie mam wyjścia. W telefonie też nastawiony mam alarm, co bardzo ułatwia mi pilnowanie pór dnia, w których muszę chwycić za paczuszkę - regularnie co 2,5h.

No właśnie, odchudzam się dietą 1000 kcal. Jedne z was stwierdzą pewnie, że to bardzo mało i że na pewno chodzę głodna. Mam dla was miłą niespodziankę, czasem wręcz dopadają mnie wyrzuty sumienia, że jestem aż tak bardzo najedzona. No bo przecież dieta to powinien być czasy wyrzeczeń. Jednak muszę przyznać, że posiłki są bardzo sycące.

Dieta według upodobań

Dużym plusem dietety.com jest to, że dania są bardzo urozmaicone, a jeszcze milszym zaskoczeniem, że trzymają się moich preferencji smakowych - mogę być spokojna, że jeśli przyznałam się do tego, że nie cierpię brukselki, to na pewno jej nie dostanę. Cieszy mnie również to, że jedzenie ma smak. A że jestem wielką fanką kuchni włoskiej, to robi mi się jeszcze weselej, jak na drugie śniadanie dostaję sałatkę z zielonym makronem, pesto, suszonymi pomidorami i gorgonzolą. Chociaż moim dotychczasowymi faworytami okazały się sałatka z arbuza, truskawek, imbiru i mięty oraz naleśnik z kaszą gryczaną i serem.

Catering przygotowany jest dla mnie również na weekendy, ale po pierwszym stwierdzam, że jest to dobra opcja tylko dla tych, którzy nie mają w planach większego przemieszczania się i sobotnio-niedzielne popołudnia planują spędzić tylko w domu. Ja niestety należę do tych osób, które zawsze coś robią, a wożenie paczuszek z jedzeniem i zwracanie uwagi na zegarek, czy to przypadkiem już nie jest pora, aby coś zjeść, było lekko denerwujące. Zwłaszcza, że jedzenie, po tylu godzinach spędzonych w samochodzie (szczególnie jak zawitało w końcu do nas lato) nie prezentowało się już tak smakowicie jak na początku dnia, kiedy je dostałam. Może to dlatego, że to pierwszy tydzień i nie mam jeszcze wprawy. Mam nadzieję, że w następny weekend będzie lepiej - zobaczmy.

Obiecujące początki

No, ale przejdźmy do tego, co was pewnie najbardziej interesuje, czyli czy są efekty? Ku mojemu zdziwieniu, bo mam już tyle nieudanych diet na swoim koncie, dieta działa. Nie wiem, ile dokładnie kilogramów mi ubyło, bo obiecałam sobie, że będę się ważyć co dwa tygodnie. Jednak po ubraniach widzę, że straciłam tu i ówdzie. Nie oszukujmy się to dopiero początek i liczy się dalsza wytrwałość w dążeniu do upragnionego celu, ale nawet takie małe zmiany już napawają optymizmem. Dlatego też myślę, że następne dni będą już tylko przyjemniejsze.

Menu jednego dnia

A oto przykładowe menu jakie jest dla mnie przygotowywane przez dietety.com.

śniadanie (250kcal)

Fajitas z 1tortilli z serem, indykiem i pikantną salsą.

II śniadanie (133 kcal)

Melon miodowy z prosciutto i sosem miętowym

Obiad (280cal)

Befsztyk z siekanej wołowiny z cebulką podany z kaszą gryczaną i sałatką z buraczków.

Podwieczorek (110kcal)

Mus z truskawek i melona

Kolacja (133kcal)

Bliny gryczane z łososiem wędzonym i jogurtem - 1 sztuka

Prawda, że brzmi apetycznie?

ZOBACZ TAKŻE
Komentarze (31)
Zaloguj się
  • Oceniono 26 razy 24

    tekst ewidentnie reklamowy - żałosne... dziewczyno, zdecyduj się, czy jest ci tak wygodnie i radośnie sięgać po te paczuszki, czy jednak nie, bo w 2 kolejnych akapitach mieszają ci się wersje... poza tym po tygodniu nie licz na to, że schudłaś ileś kilogramów - to po prostu śmieszne

  • misiak-pysiak

    Oceniono 46 razy 22

    Dieta 1000 kcal (czyli dzienna dawka kilokalorii na granicy głodowania) to anachronizm z lat 80. XX wieku. I prosta droga do jo-jo. Co po zakończeniu diety? Palec w gardło i rzyganie?

    Halo, ziemia, o IG nie słyszała? O złych i dobrych weglowodanach? Ile lat Montignac i Dukan muszą powtarzać oczywistości w koło Macieju, żeby stażystki z gazety zrozumiały, że propagowanie idiotyzmów w stylu diety 1000 kcal SZKODZI?????

  • Gość: karmi

    Oceniono 11 razy 9

    "No bo przecież dieta to powinien być czasy wyrzeczeń" - najgłupsze co można napisać. Odpowiednie dieta to racjonalne żywienie pokrywające wszystkie nasze potrzeby. Na stałe. Bez wyrzeczeń.

  • transact

    Oceniono 8 razy 8

    Autorka tekstu jest tak z 40 lat do tylu, jesli choddzi o wiedze na temat metabolizmu i odchudzania.

    Trzeba jeść więcej i uruchomić i przyśpieszony metabolizm i przyśpieszone spalanie tłuuszczu.

    Dieta ZWALNIA metabolizm oraz min. likwiduje część mięśni, a których spalany jest tłuszcz.

    Dlatego po powrocie do "normalności" - mamy wolniejszy metabolism i gorsze spalanie tłuszczu co skutkuje tym, że nasz mądry organizm ... gromadzi więcej tłuszczu.

    Sekretem jest ... jeść więcej oraz ćwiczyć (trzeba bardzo dobrze wiedzieć jak) - wtedy spalamy tłuszcz nawet .... śpiąc.

  • zenoloppp

    Oceniono 11 razy 7

    Mam nadzieję, że nie żuje Pani gum, bo one również zawierają kalorie.
    Kolacja 133 kcal (a co, jeśli kucharz miał zły dzień i ma 134) ? Ja bym się pociął.

    Żaden dietetyk nie zaleci diety 1000 kcal, jeśli jadła Pani np. 3000.
    Zbyt gwałtowne przejście.

    Zastanawiam się tylko, kiedy rzuci się Pani na tabliczkę czekolady,
    a wtedy płacz, zgrzytanie zębami (i jak napisał misiak-pysiak: palec w gardło i rzyganie). :)

  • Oceniono 6 razy 6

    Kieliszek (100ml) bialego wina to 60-65 kcal. Wspomniane 170 kcal to juz niemal pol butelki..

  • watersnakes2

    Oceniono 3 razy 3

    Slaba reklama jeszcze slabszej diety.
    Ze swojej strony radze ruszyc tylek i samemu zaczac gotowac, a za zaoszczedzone piniadze kupic ksiazke albo kiecke.

  • appleflower

    Oceniono 8 razy 2

    Indeks glikemiczny, złe i dobre węglowodany, diety białkowe, pitu pitu. Całe to pseudonaukowe badanie jest tylko po to, by wyciągać z ludzi kasę za książki o diecie, konsultacje z dietetykami i specjalne super-duper suplementy.
    Wystarczy po prostu zdrowe, zrównoważone odżywianie się, jedzenie mniej i ruszanie się więcej. I nie żadne "omg wtf potem jak znowu zaczniesz się obżerać to będzie jojo". Nie będzie jojo z prostego powodu: nigdy więcej nie należy wracać do dawnego, niezdrowego trybu życia. Ot, cała tajemnica.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

»