Łapy precz od informatyków! Internauci biorą ich styl w obronę [WASZE OPINIE]

12.12.2012 14:00
Arturaspl:

Arturaspl: "Informatyk to nie choinka. Ma myśleć, nie wyglądać. Jak mi kazali przyjść w koszuli - to przylazłem we flanelowej w kratę. Więcej nie przyprowadzili do mojego pokoju delegacji...". (Fot. Archiwum prywatne)

Na to jak mówi się o stylu ubierania informatyków wpływ mają stereotypy, odosobnione przypadki panów w klapkach i czepialstwo branży modowej - przekonujecie w komentarzach pod artykułem dotyczącym garderoby tej grupy zawodowej. Jak Waszym zdaniem wyglądają, i dlaczego styl "komputerowców" się broni?
Na portalu Kobieta.gazeta.pl pojawił się materiał "Informatyk w pracy musi wyglądać", w którym autorki przyglądały się garderobie specjalistów branży informatycznej. Wypowiadali się w nim sami opisywani, specjaliści od mody, etykiety i wizerunku. Informatycy - co nas bardzo cieszy - zostali w komentarzach do tekstu gremialnie wzięci w obronę, a specjaliści od stylu potępieni. W prawie 400 wpisach aż kipiało od emocji. Wracamy więc do tematu i oddajemy Wam głos.

Kod nie dress code

Kiedy w wakacje pisałam materiał o zasadach ubierania narzucanych odgórnie przez korporacje, jednym z pytań, które zadałam wtedy Krzysztofowi Łoszewskiemu, autorowi książki "DRESS CODE. Tajemnice męskiej elegancji" brzmiało: - Czy stereotyp informatyka, jako źle ubranego jest krzywdzący, czy ta grupa zawodowa ma rzeczywiście problemy ze strojem? Dziennikarz odpowiedział mi wtedy, że nic mu nie wiadomo o tym, żeby o informatykach mówiło się, że są źle ubrani, dodając, że uważa takie myślenie o ich garderobie za grubą przesadę. Wasze opinie podzielają jego przekonanie.

A może sposób ubierania się informatyków - wygodny, niezobowiązujący to właśnie "informatyczny dress code", który odróżnia ich od innych grup zawodowych? Jak pisze Juliard: - [Informatycy] posługują się swoim kodem, nie dress code'em. By to lepiej zrozumieć, pomyślmy o grach. W nich wcielamy się i prezentujemy swoje wirtualne ego, roimy o swoich mocach w innym wymiarze, nie w realu - nie oczekujmy więc sytuacji odwrotnej. Nerd to fikcja literacka i filmowa - dodaje Juliard. - Przejdźcie się do dowolnej firmy informatycznej i popatrzcie na pracowników - nie będą wyglądać jak playboye, ale nie będą także przypominać nerdów. Będą wyglądać po prostu normalnie.

Student, konsultant, mój mąż

Rzeczywiście, kiedy pokazuję galerię zdjęć, do której pozowali informatycy z naszego wydawnictwa niezorientowanym w temacie ludziom, nikt nie zgaduje, czym się zajmują sportretowani (odpowiadając na jeden z zarzutów do tekstu zapewniam, że: nie, zdjęcia nie były wynikiem wcześniejszej ustawki). Padały odpowiedzi "student" (przy mężczyźnie z biuściastą syrenką na koszulce), "konsultant", "marketingowiec". Jedna z kobiet była nawet przekonana, że na zdjęciu jest jej pracujący w policji mąż (!). Radek z Warszawy dodaje, że, gdyby przyjrzeć się gościom na ulicach Warszawy, to wyszłoby na to, że 98 procent z nich to informatycy. Mi uważa, że ta grupa zawodowa jest bardzo dobrze ubrana: - Nikt nie ma dziurawych butów ani poszarpanych spodni czy zachlapanych koszul. A że chłopaki nie są odziani w Armani'ego - no cóż zapewne ich stać, ale nie czują potrzeby podkreślania własnej wartości sztywnym skorpionem. Trzeba być ekstremalnym pustakiem, by ubraniem pokazywać jak jest się ważnym. Chłopaki wiedzą, że robią dobrą robotę, taką którą nie wykona ktoś inny w firmie - często ich kompetencje wychodzą poza ich stanowiska (nierzadko znają prawo, księgowość, HR i wiele innych dziedzin). To pozwala im dowartościować się na tyle, że nie potrują jeszcze fatałaszków podkreślić ich status - podsumowuje Mi.




Mi: "Styliści pewnie ubraliby ich w ciotowate ciuszki. A tak, to przynajmniej widać, że są prawdziwymi facetami!" Fot. Archiwum prywatne.

"Syf, kiła i mogiła"

My tu o ciuchach, a informatycy rewanżują się realiami widzianymi z ich perspektywy. Na przykład Karol_7 pisze: - Powiedzcie mi mądrale, jak ma się ubrać informatyk, skoro kilka razy dziennie musi się przeczołgać pod biurkiem pani Krysi, bo raczyła sobie wierzganiem uroczych nóżek powyrywać z kompa kabelek od myszy i klawki? A pod biurkiem czekają i tak dodatkowe atrakcje w postaci kolekcji obuwia pani Krysi, na biurku zaś nie mam mowy o rozsądnym ustawieniu sprzętu, bo gdzie pani Krysia ustawi sobie herbatę i rozłoży śniadaniowy piknik? Informatyk dorzuca swoją łyżkę dziegciu, pytając: - Mam dotykać waszej lepkiej klawiatury i wchodzić pod biurko, gdzie szaleją koty? Biurowi nie dbają o czystość na swoich stanowiskach, więc musimy chodzić w roboczych ciuchach, jeśli mamy im pomagać.

Odmowa dostępu

Naszych informatyków z galerii zdjęciowej trzeba było długo namawiać na wzięcie udziału w minisesji. Kiedy już jednak dali się utrwalić na zdjęciach, dopytywali, kiedy tekst ukaże się w sieci - czyli pozornie niezainteresowani, ciekawi byli jednak efektu. Jak spodobał im się medialny szum wokół ich działu? Rewizyta w ich "świątyni" (ogromny "open space" przypominający czytelnię) nie przyniosła zbyt wielu wypowiedzi. Gwiazdami się nie czują, ubierają się rano, zakładając ciuchy, bez wcześniejszego dumania nad stylizacjami. Na zakupy owszem chodzą, ale znalezienie kurtki, która trafi w ich gust oraz spełni oczekiwania praktyczno-techniczne potrafi im zająć nawet miesiąc wytężonych poszukiwań. - Mój styl się zmienił - zapewnia jeden z informatyków ze zdjęcia. - Jak? - dopytuję. - To trudno określić - wymiguje się od konkretnej odpowiedzi. - No kiedyś był po prostu bardziej młodzieżowy - kwituje.

Informatycy są MEEEEEGA seksy!

K - prywatnie żona "komputerowca" - zapewnia: - Żaden szanujący się informatyk nie przeczyta tego tekstu, więc darujcie sobie apele. Manul dodaje, że "na modzie informatyków może się nie znam, ale [na zdjęciach] wydają się być fajne chłopaki, nawet ci w pogniecionych koszulkach są spoko". Pisak2012 dodaje, że: - Informatycy z galerii sa bardzo najs, żaden nie nadaje się do "zdeletowania". Żona_Informatyka zapewnia: - Mój mężu, jeśli to przeczytasz, to wiedz, że bardzo mi się podoba, jak się ubierasz (...). Helena23 także w związku ze specjalistą z branży pisze: - Z artykułu wypisz wymaluj mój misiek kosmaty (...), a Lucyna zapewnia, że uwielbia informatyków, ponieważ są "MMMMEEEEGGGGGAAAA sexy".




Zdenek: "Chodzę do pracy ubrany tak, żeby było mi wygodnie. Przede wszystkim trzymam się zasad - mam czyste rzeczy, nie śmierdzące i sam nie śmierdzę". Fot. Archiwum prywatne.

Oololek - sam informatyk - pisze, odpowiadając innemu Internaucie: Jeśli sądzisz, że wszyscy informatycy to nudziarze, w okularkach nie umiejący odezwać się do kobiet i dobrze rozbawić towarzystwo, to jesteś chłopie jeszcze w siermiężnych latach '70, o ile w ogóle można mówić o jakimkolwiek historycznym wizerunku informatyków, a nie stereotypie tworzonym w filmach i to głównie tych z niższej półki. Niekonsekwencja jest moim stylem i tak pozostanie bez względu na to, co byś tak bardzo chciał mi imputować - zapewnia, na koniec apelując: - Kochani informatycy, nie dajcie się wciągnąć w tryby modowej machiny. Pozostańcie sobą!

Lubisz nasze artykuły? Zostań fanem i kliknij tutaj.

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (132)
Łapy precz od informatyków! Internauci biorą ich styl w obronę [WASZE OPINIE]
Zaloguj się
  • Gość: Podpisz się

    Oceniono 63 razy 53

    W "mojej" firmie pracuje kilkuset programistów... spotykamy się we wspólnej kuchni i jakoś nic nadzwyczajnie odrzucającego w ich stroju nie widzę.. chyba, że dla kogoś szczytem bezguścia są dżinsy i bluza.... jak dla mnie mogliby pracować w dresach, oby były czyste i niewymiętolone.... jak koleś siedzi w swoim pokoju, nie ma danego dnia spotkań z klientami, to komu przeszkadza, że jest ubrany na luzaka... chyba lepiej dla pracodawcy, aby pracownik czuł się komfortowo na swoim stanowisku pracy, aby mógł się skupić na tym co robi... zdarzali sie panowie w klapkach spacerujący po korytarzu i wydaje mi się, że dopóki jesteś w tych klapeczkach w pokoju, oki, ale jak wychodzisz do ludzi:-) to jednak założenie butów wskazane... może akurat się zdarzyć, że napotkasz szefa firmy idącego z klientami i to może wyglądać trochę nieprofesjonalnie...jednego czego nie akceptuje, to brudnych butów... pozdrowienia dla komputerowców....

  • Gość: michał

    Oceniono 74 razy 48

    Mozna tez zauwazyc inną prawidłowość: im mniejszy iloraz inteligencji i mniejsze poczucie własnej wartości tym większa potrzeba ukrycia tego za ubraniami, żałosne...
    wole być źle ubranym informatykiem, niż pięknie ubranym idiotą...
    wszak nie szata zdobi człowieka a właśnie umysł, czyż nie ???

  • Gość: ewa

    Oceniono 37 razy 13

    jesli ktos ma ścisły umysł, jest wartoscia samą w sobie i nie zwraca uwagi na ciuchy

  • Gość: Prawdziwie wyzwolony

    Oceniono 32 razy 8

    To czy coś jest tak zwaną wiochą to tylko kwestia umowy. Panowie ubierajcie się jak chcecie nie pozwolcie dyktować swojego stroju kobietom zmanipulowanym przez jakąś pedrylownie z sodomicznej francji.

  • masher

    Oceniono 16 razy 6

    rzeczywistosc wyglada tak, ten kto ma w glowie nie musi sie wielce przyozdabiac. nie znaczy to, ze czasem nie warto ubrac sie odrobine lepiej. faktem jest, ze informatycy, ze tak ogolnie ujme ta grupe, nie przyjmuja do tego typu rzeczy specjalnej wagi. chca sie czuc wygodnie, robic swoja prace dobrze i olewac idiotow. dla przykladu, sam wolnie nieprasowane podkoszulki, latem jasne spodnie i kapelusz do tego. jak wygladam? zapewnie znacznie lepiej niz stada ludzi ktorzy sie uperfumuja, wpakuja na sile w garniak ale slomy z butow nie wyciagna. grafika, programowanie... gdybym zajmowal sie serwisem w firmie na 100% chodzilbym w jeansach i jakiejs koszulinie bo sa najsensowniejszym do latania w brudzie z ktorym sie spotykaja. syf jaki sie gromadzi w sprzecie graniczy juz chyba tylko z zawodem gornika strzalowego... wiec wyglad przy pylicy i uczuleniach ktore mozna sie nabawic od syfu z jakim sie spotykaja mozna jednak spisac na dalekeij pozycji listy rzeczy ktore musza byc... mozna nosic sie luzno ale i zawodowo zachowujac jakas forme.

  • Gość: joka

    Oceniono 176 razy 146

    Dla informatyków to nie jest problem. Dla ich dziewczyn, żon to nie jest problem. Dla pracodawców to nie jest problem (bo nie mają wyboru :)). Więc dla kogo to w takim razie jest problem? Dla innych? A co im do tego!

  • Gość: Lio

    Oceniono 97 razy 77

    Stara dobra szkoła uczyła, by nie osądzać ludzi po wyglądzie i stroju. Takie zachowanie było częścią tzw. dobrego wychowania i kultury osobistej. Namnożyło się nam samorodnych autorytetów, których nikt nie pyta o zdanie, a oni i tak paplą te swoje dyrdymały. Jeżeli człowiek jest ubrany w czyste ciuchy, jest umyty, to może nawet chodzić w worku po cemencie i nikogo to nie powinno obchodzić. Brakuje nam, jak w całej naszej historii pozytywnego stosunku do bliźnich i szacunku dla ich odmienności.

  • obrain

    Oceniono 161 razy 77

    i co, teraz mam słuchać jakiś pedziów czy jacyków jak mam się ubierać? Informatycy to grupa ludzi dobrze wykształconych i inteligentnych. Popatrzcie barany na swoje życie, wykształcenie czy wrażliwość buraki. Jeśli chcecie zmieniać świat to zacznijcie od fundamentów i przede wszystkim OD SIEBIE, a nie sztucznym malowaniem złotą farbą zwykłych ludzi. Włazicie z brudnymi buciorami w cudze życie cedząc przez zęby swoje 'dobre rady'.
    Gdyby nie jeden z tych kolesi w starej koszuli i wytartych spodniach, dziś nawet byś nie mógł tych pierdół(!) powiesić na tym serwerze. Nie wspominając o programistach, sieciowcach, bazodanowcach dzięki którym możesz śmieciu jeden z drugim nas tu dzisiaj bezkarnie obrażać i opluwać...

  • Gość: zenek

    Oceniono 92 razy 58

    On i ona mierzą się wzrokiem w tramwaju.
    - Informatyk - pomyślała studentka.
    - Studentka - pomyślał bezdomny.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane